Trochę się obawiam najbliższego poniedziałku - wieczorem ostatni odcinek "Detektywa" (HBO). Akcja serialu już tyle razy zmieniła kierunek, że nie mogę sobie wyobrazić zakończenia.  No ale wiadomo, że jest to strach podszyty wielką ciekawością ;)

Z większą obawą podchodziłam do filmu Jima Jarmuscha, "Tylko kochankowie przeżyją". Wampiry teraz, po "Czystej krwi" czy "Zmierzchu" trudno traktować poważnie. Licealne dylematy, pierwotny seks i krew jak wódka. A tymczasem u Jarmuscha: miłość i muzyka. I to jakie! Miłość trwająca kilkaset lat, czyli wszystkie problemy w związku dobrze przepracowane, pozostaje sama rozkosz umiejętnie podsycana odległością.

Eva mieszka w Tangerze, Adam w Detroit, oba miasta Was oczarują i uwiodą. Na dodatek Tilda Swinton i Mia Wasikowska jako jej siostra, i Tom Hiddleston jako jej ukochany i jeszcze kilka przyjemnych obsadowych niespodzianek. Uwaga, nie spodziewajcie się wartkiej akcji, ze świstem wysuwanych kłów i kołka w serce - prawdziwą rozkosz sączy się powoli i transowo. Tak, jak sączą krew wampiry Jarmuscha i tak, jak sączy się ten film.

"Tylko kochankowie przeżyją", od dziś w kinach