Kilka dni temu Instagram obiegł żartobliwy mem z Jennifer Aniston, który w szybkim czasie zdobył ponad 200 tysięcy lajków. W redakcji ELLE.pl stwierdziłyśmy zgodnie, że mówi więcej niż tysiąc słów.

Mimo, że mamy 20 lat mniej, Jen pozostaje dla nas niedoścignionym wzorem piękna. I nie tylko dla nas, bo aktorka od co najmniej dwóch dekad jest zasypywana przez dziennikarzy pytaniami o swoje sposoby na piękną cerę. Co mówi? W 2014 roku w rozmowie z Yahoo! Beauty zdradziła, że dobrą jakość skóry ma w genach. „Mój ojciec jest 100-procentowym Grekiem. Skończył 81 lat i nie ma ani jednej zmarszczki. Podobnie moja babcia, która miała gładką skórę nawet w wieku 95 lat”.

Ale geny to przecież nie wszystko. Zła pielęgnacja może zaprzepaścić nawet najlepszy potencjał regeneracyjny skóry. Co o swoich nawykach pielęgnacyjnych mówi sama Jennifer? Postanowiłyśmy to sprawdzić.

Nawilżanie

Jen przyznaje, że nigdy nie zaniedbała podstawowego kroku w pielęgnacji, jakim jest nawilżanie, i przywiązuje do niego ogromną wagę. „To chyba dlatego, że przestrzegła mnie o tym mama. Kazała mi nawilżać skórę odkąd skończyłam 15 lat” – wyznała gwiazda „Przyjaciół” w najnowszym wywiadzie dla magazynu InStyle. Co ciekawe, ulubiony krem Jen wcale nie jest drogi: „Od okresu nastoletniego używam kosmetyków Aveeno”. W USA marka ta uchodzi za jedną z bardziej przystępnych cenowo. Jej charakterystyczną cechą jest obecność w produktach ekstraktu z soi i z owsa. Aktorka najbardziej lubi Aveeno Positively Radiant Daily Moisturizer, który jest lekki, szybko się wchłania, a stosowany regularnie poprawia koloryt cery. W Polsce to kosmetyk trudno dostępny, ale znalazłyśmy kilka jego odpowiedników o działaniu silnie nawilżającym:

Czytaj też: 8 ulubionych kremów nawilżających gwiazd

A propos filtrów, Aniston uważa je za niezbędne w codziennej pielęgnacji. „Kiedy byłam młodsza, smarowałam się cała oliwką dla dzieci i robiłam wszystko, żeby tylko się spiec. Nie byłam kompletnie świadoma zagrożeń związanych ze słońcem” – powiedziała w rozmowie z InStyle. Nadmierne opalanie uważa za jeden z największych urodowych grzechów, których żałuje. „Oliwka dla dzieci? Co ja sobie myślałam? Ale uwielbiałam być brązowa, po prostu kochałam to”. Dziś Jen gdy tylko wychodzi na słońce, smaruje się kremem nawilżającym z filtrem SPF 50. „Mam go w samochodzie, gdy jestem nad basenem, trzymam go w kuchni, w łazience. Po prostu mam bzika na punkcie ochrony przeciwsłonecznej”.

Mimo to aktorka zachwyca piękną, złocistobrązową karnacją. Podejrzewamy, że to efekt opalania natryskowego. Aby skóra nabrała zdrowego blasku, Jennifer stosuje olejki rozświetlające skórę. Jednym z jej ulubionych jest Nuxe Huile Prodigieuse.

Woda, woda, woda

Jennifer Aniston jest jedną z największych orędowniczek nawadniania. Kilka lat temu przyznała, że wypija dziennie 100 uncji wody mineralnej, co odpowiada prawie 3 litrom. Przyznaje też, że obok snu oraz kremu z filtrem, woda to jeden z filarów jej pielęgnacji anti-aging. Dostarczana od wewnątrz usprawnia usuwanie toksyn z organizmu, nawadnia komórki skóry i pomaga je odżywić, ponieważ poprawia krążenie. A to właśnie razem z krwią składniki odżywcze dostarczane są do każdej komórki ciała. „Wysypianie się jest bardzo ważne, podobnie jak picie wody. Woda, woda, woda! Jest niezbędna, aby skóra zyskała ten extra glow” – powiedziała dziennikarzowi Vogue w 2016 roku.

Zamiast po prostu pić wodę, Jennifer często robi sobie zdrowe smoothie. Gęsty napój nawadnia, a jednocześnie dostarcza organizmowi szereg witamin i minerałów ważnych dla kondycji cery. Zawiera też błonnik, który daje uczucie sytości i hamuje apetyt na niezdrowe przekąski. „Lubię przygotowywać sobie szybki koktajl z odżywką białkową, szpinakiem, korzeniem maca, borówkami i sproszkowaną witaminą C” – przyznała aktorka w jednym z wywiadów. Jen pije go na śniadanie, ponieważ nie przepada za obfitymi posiłkami rano.

Ćwiczenia

Trzecim sekretem nienagannego wyglądu Jen jest codzienna aktywność fizyczna. Gwiazda mimo wieku nie zwalnia tempa – wie doskonale, że wysiłek stymuluje krążenie i dotlenia każdą komórkę ciała, co przekłada się na bardziej jędrny wygląd skóry. „Nadal lubię jogę i kardio, ale obecnie skupiam się na treningu interwałowym. Myślę, że dezorientacja mięśni i ciągłe wymaganie od nich czegoś nowego jest bardzo ważne”. Aktorka ćwiczy z trenerem gwiazd, Jasonem Walshem, który opracował innowacyjną metodę treningu Rise Nation bazującą na wspinaczce. Jen oprócz interwałów chodzi na zajęcia Taryn Toomey, które łączą w sobie proste ćwiczenia plyometryczne (skoki) i kalisteniczne (z masą własnego ciała). „Uwielbiam je, bo stanowią fantastyczną formę medytacji w ruchu. Możesz uzewnętrznić swoje emocje, oczyścić swoją psychikę, a jednocześnie porządnie się zmęczyć”.

Profesjonalne zabiegi

Jennifer Aniston nie kryje, że jej pielęgnacja nie kończy się na prostych, codziennych nawykach jak nawilżanie cery i picie wody. Tak naprawdę poddaje się wielu profesjonalnym zabiegom, ale są one mało inwazyjne i zamiast całkowicie zmieniać wygląd twarzy, mają za zadanie pomóc zachować naturalną sprężystość skóry.

Jednym z jej ulubionych zabiegów jest terapia mikroprądami. Według aktorki działa ona jak „minitrening dla mięśni twarzy”. Polega na przykładaniu do skóry specjalnych głowic, przez które przepływa prąd o niskim natężeniu – stymuluje on produkcję kolagenu i elastyny oraz pomaga zachować jędrny owal twarzy.

Czytaj też: Maseczki do twarzy, które uwielbiają gwiazdy i modelki

Drugim zabiegiem, który często wykonuje Jennifer, jest laseroterapia Clear and Brilliant. To urządzenie typu Fraxel, którego energia stymuluje procesy regeneracyjne w skórze, przez co jej uszkodzone fragmenty zastępowane są zdrową, młodziej wyglądającą tkanką. Według aktorki zabieg widocznie odświeża skórę i nie wymaga długiego okresu rekonwalescencji: „Kocham laser Clear and Brilliant (…) Najważniejsze jest dla mnie, że po zabiegu nie wyglądasz jak pomidor obrany ze skórki” – przyznała aktorka. Ten sam laser stosują także inne gwiazdy, m.in. Kim Kardashian i Jennifer Lopez.

Sprawdź: Retinol dla początkujących - kosmetyki i zabiegi

Aniston jest też fanką zabiegu Thermage, inaczej thermoliftingu. Pozwala on bezinwazyjnie poprawić  napięcie skóry i wymodelować kontur twarzy za sprawą zjawiska fal radiowych. Można stosować go zarówno na twarz, jak i na całe ciało, np. w celu wyszczuplenia problematycznych partii czy redukcji cellulitu.