Egipska pielęgnacja 

Przywołując królową Kleopatrę czy Nefretete - żonę egipskiego faraona, myślimy o zabiegach pielęgnacyjnych opartych na mocy naturalnych składników. Starożytni Egipcjanie są przecież uważani są za pionierów w dziedzinie kosmetyków i zabiegów kosmetycznych. Ze względu na uwarunkowania religijnie zawsze dbali o swoją urodę, przyjemny zapach i nienaganną czystość. Niektóre z ich pielęgnacyjnych rytuałów (także te, stosowane przez Kleopatrę) zostały odnalezione w starożytnych pismach. Dzięki temu do dziś możemy korzystać z ich ogromnej wiedzy o pielęgnacji skóry. Klimat, z jakim przyszło im się zmagać na co dzień zmuszał do poszukiwania jak najlepszych rozwiązań kosmetycznych. Żeby dokładnie nawilżać i regenerować skórę używali różnorodnych olejków roślinnych, aloesu, miodu oraz kozieradki.

Czerpiąc co najlepsze z egipskiej pielęgnacji marka Eveline Cosmetics opracowała krem ratunkowy Egyptian Miracle, który przeznaczony jest do przesuszonej skóry twarzy, ciała oraz włosów. Jego skład jest w 100% naturalny i znajduje się w nim tylko 7 składników aktywnych: oliwy z oliwek, miodu, oleju słonecznikowego, propolisu, mleczka pszczelego, pyłku i wosku pszczelego. Wyjątkowe działanie tych substancji znane jest od wieków, ale dopiero teraz, dzięki wykorzystaniu najnowszych technologii, zostały one połączone w jeden krem o niezwykłych możliwościach. Stała konsystencja produktu pod wpływem ciepła rąk zamienia się w ultraodżywczy olejek, który można stosować na skórę twarzy, ciała oraz włosy. Postanowiłyśmy poddać Egyptian Miracle redakcyjnemu testowi i sprawdzić jego działanie na własnej skórze. Zobaczcie, jak się sprawdził! 

Aleksandra Zawadzka, redaktorka ELLE.pl

ELLE.pl

Egyptian Miracle to krem ratunkowy, w który powinna się zaopatrzyć każda osoba walcząca z suchą skórą i brakiem blasku. Muszę przyznać, że skład mnie zaskoczył - Eveline w nowym produkcie łączy oliwę z oliwek, miód, mleczko pszczele, wosk pszczeli, propolis, olejek słonecznikowy i dodaje do tego wszystkiego jeszcze pyłek pszczeli. Te składniki marka podpatrzyła w zabiegach pielęgnacyjnych egipskich piękności: Kleopatry i Nefretete, więc nie ma możliwości, by się nie sprawdziły. Krem ma lekki zapach naturalnego propolisu, a podczas aplikacji zamienia się w olejek i tworzy jedwabistą warstwę na skórze.

Duży plus za wielofunkcyjność: krem można stosować do twarzy, ust, ciała, rąk, a także włosów i nakładać grubą warstwę jako odżywczą maseczkę lub wklepać odrobinę specyfiku pod oczy. Na razie jestem w połowie pierwszego słoiczka i prawdopodobnie na jednym się nie skończy. 

Aleksandra Urbaniak, redaktorka ELLE.pl

ELLE.pl

Krem Egyptian Miracle to naprawdę cud, który jesienią daje zbawienie moim spierzchniętym dłoniom i wargom. Nakładam go wieczorem przed snem jako odżywczą maseczkę, aby zregenerować suchą, podrażnioną skórę. Rano jest świetnie odżywiona, odzyskuje gładkość i elastyczność. Efekt nawilżenia utrzymuje się cały dzień, co musi być zasługą głęboko regenerujących składników – w końcu wosk pszczeli i miód od wieków uznawane są za naturalny środek wspomagający gojenie ran.

Odkryłam też dodatkowe zastosowanie kremu od Eveline: co jakiś czas używam go do zabiegu olejowania włosów zamiast tradycyjnego oleju. Odrobinę rozgrzewam w dłoniach, wmasowuję w pasma od połowy ich długości i tak zabezpieczone zostawiam na noc. Po umyciu i wysuszeniu włosy są odżywione i lśniące. Ten krem to prawdziwy multitasker, z którym nie będę rozstawać się przez najbliższe miesiące.