W dziedzinie makijażu chcąc osiągnąć to, czego poskąpiła ci matka natura, musisz się napracować. Domalowywanie brwi, konturowanie twarzy, powiększanie ust, doczepianie rzęs… Starasz się tak bardzo, że widać to gołym okiem. Francuzki mają zupełnie odmienne podejście do makijażu. „Chcemy być sobą, zamiast być lepszą wersją siebie” – mówi Violette, instagramerka i francuska makeup artist (na IG znajdziecie ją pod @violette_fr). „Wyznajemy przekonanie, że lepiej przyzwyczaić się do swoich niedoskonałości niż próbować je zmienić. Myślimy więc: jaki styl będzie pasował do mojej twarzy i do moich włosów? To w 100% francuskie podejście”.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Violette (@violette_fr) Maj 1, 2020 o 3:01 PDT

Wniosek jest bardzo prosty: Francuzki nie gonią za trendami za wszelką cenę. Wybierają z nich to, co akurat pasuje do ich urody. Przede wszystkim jednak, trzymają się kilku żelaznych zasad przekazywanych im z pokolenia na pokolenie. Stanowią one uniwersalny kanon świeżego, naturalnego makijażu, który wydobywa najatrakcyjniejsze cechy i subtelnie kamufluje te, których wolimy nie eksponować.

Zasada #1: Liczy się dobra baza

Żeby pozwolić sobie na makijażowi minimalizm, musisz zainwestować w solidne podstawy: zadbana cera i zdrowe włosy to nawet nie połowa, a 3/4 sukcesu. Właśnie dlatego we Francji pierwszorzędne znaczenie ma pielęgnacja, a dopiero na drugim miejscu jest makeup. „Francuskie kobiety dbają o swoją „bazę” najlepiej jak potrafią – staramy się mieć świetną cerę, niesamowite ciało i piękne włosy, dlatego nie musimy robić zbyt wielu rzeczy ponad to” – przekonuje Violette. Potwierdza to wizażysta gwiazd, Patrick de Fontbrune: „Francuzki wiedzą, że skóra emanująca zdrowym glow jest nieodzownym elementem pięknego wyglądu”. Co robią, by go osiągnąć?

Dla Violette obowiązkowe są regularne wizyty u kosmetyczki – sama chodzi do Joëlle Ciocco, paryskiej legendy, którą wizażystka nazywa „boginią skóry”. Jeśli Francuzka akurat nie ma na to czasu (albo środków), sama stosuje maseczki w domu i robi drenujące masaże twarzy. Od swojej mamy odebrała dwie ważne lekcje. Pierwsza to konieczność dokładnego zmycia makijażu przed pójściem spać – francuskie dziewczyny używają w tym celu kultowego mleczka Collosol Eau de Lait (jego miłośnikiem był sam Karl Lagerfeld), które we Francji znane jest od pokoleń. Violette z kolei stosuje hipoalergiczne mleczko od La Roche-Posay. Kosmetyk w tej formie jest lżejszy i łatwiejszy do zmycia niż olejek do demakijażu.

Przed nałożeniem makeupu, Francuzki nie używają silikonowych baz, lecz dogłębnie nawilżają skórę – dzięki temu podkład idealne stapia się z cerą i wygląda na niewidoczny. Jak zdradza Patrick de Fontbrune, osiągają ten efekt dzięki metodzie layeringu: „Najpierw spryskują twarz wodną mgiełką, następnie nakładają serum, a na koniec krem, aby zamknąć wilgoć wewnątrz skóry” – wyjaśnia makijażysta. Wśród ulubionych kosmetyków nawilżających Francuzek jest Caudalie Beauty Elixir, czyli pięknie pachnąca mgiełka o właściwościach rozświetlających i odmładzających. Jako serum stosują apteczny preparat Ialuset z czystym kwasem hialuronowym, który zwiększa poziom nawodnienia skóry. Ulubione kremy Francuzek? Oczywiście te od paryskiej marki Embryolisse – zimą używają treściwego Lait-Crème Concentré, natomiast latem jego lżejszy odpowiednik Hydra-Cream Light.

Zasada #2: Naturalność ponad wszystko

Gdy chodzi o cerę, priorytetem dla Francuzek jest to, aby wyglądała jakby nie było na niej grama makijażu. „Makeup nie może być w oczywisty sposób widoczny, powinien raczej upiększać niż kamuflować” – twierdzi de Fontbrune. „Kosmetyków kolorowych używa się w umiarze. Na ulicach Paryża raczej rzadko można dostrzec kobietę w pełnym makijażu, z grubą warstwą podkładu na twarzy. Francuzki aplikują podkład trochę tu, trochę tam, albo wybierają słabiej kryjące kremy BB, które nawilżają, wyrównują koloryt i mają filtry SPF” – dodaje makijażysta. Jednym z kultowych produktów tego typu we Francji jest koreański krem BB Nude od Erborian. Jeśli wybierają podkład, to taki, który doskonale stapia się ze skórą. „Chodzi o to, aby działał jak kosmetyk pielęgnacyjny” – mówi Violette. „To musi być coś o jedwabistej konsystencji, jak podkład Estée Lauder Futurist Hydra Rescue Moisturising Makeup SPF 45 – nakładając go czujesz, że robisz coś dobrego dla swojej skóry”. Podobny efekt da ci Chanel Vitalumière Aqua, który dobrze nawilża i nadaje skórze promienny blask.

Pro tip: aby uzyskać naturalne wykończenie makijażu, Violette stosuje sprytny trik. „Podczas aplikacji podkładu omijam nos. Gdy nie zakrywasz tego obszaru fluidem, stwarzasz iluzję, że nie nosisz żadnego makijażu” – objaśnia francuska wizażystka. Doradza też, aby zakrywać tylko te rejony twarzy, gdzie są mocno widoczne zaczerwienienia czy przebarwienia. A tam, gdzie skóra wygląda dobrze, zupełnie rezygnować z podkładu.

Zasada #3: Usta na pierwszym planie

Podobno typowa paryżanka mogłaby z powodzeniem wyjść z domu bez pomalowanych rzęs i podkładu, ale tylko pod warunkiem, że będzie miała pomalowane usta. Oczywiście kolorem numer jeden wśród Francuzek jest wyrazista czerwień. Violette jako klasyk wskazuje szminkę MAC w odcieniu Ruby Woo. „To część tożsamości paryskiej kobiety” – przyznaje. I mówi, że gdy usta wychodzą na pierwszy plan, żadne dodatkowe zabiegi nie są już potrzebne. „Modnie zmierzwione włosy, idealna cera, para dżinsów i wysokie szpilki – to wystarczy”. Francuzki zamiast szminek lubią też używać pielęgnujących pomadek nadających kolor. To idealna opcja gdy jesteś w biegu i nie masz czasu na skrupulatny makijaż. Taka pomadka równomiernie się „zjada”, a dodatkowo nawilża i odżywia wargi. Wypróbuj na przykład wegańską pomadkę pielęgnującą od Miya z olejkiem ze skórki pomarańczy i roślinnymi woskami. Odcień Coral idealnie uzupełni letni makijaż.

Zasada #4: Bez różu ani rusz

Francuski makijaż po prostu musi uwzględniać róż na policzkach. To tradycja sięgająca kilku wieków wstecz – w końcu jego stosowanie upowszechnili właśnie Francuzi, a najsłynniejszy kosmetyk tego typu wytwarza nieprzerwanie od ponad 100 lat marka Bourjois. Ale głównym powodem, dla którego dziewczyny znad Sekwany tak często sięgają po róż, jest to, że natychmiast dodaje cerze zdrowego kolorytu i wizualnie odmładza. Jaki odcień jest najlepszy? „Dyskretny i nigdy zbyt wyrazisty – wystarczy odrobina różu na szczytach policzków, aby rozświetlić całą twarz” – mówi Patrick de Fontbrune. Nasz faworyt na lato to mineralny róż od Annabelle Minerals w odcieniu soczystej brzoskwini, z subtelnymi drobinkami miki, które rozświetlają cerę.

Zasada #5: Strobbing – nie konturing

Jak wyznaje makijażystka Violette, Francuzki nigdy nie uległy modzie na konturowanie. „Nigdy tego nie robimy” – mówi z rozbrajającą szczerością. „Dla francuskich kobiet konturowanie jest trochę przerażające, bo całkowicie zmienia rysy twarzy. Zdecydowanie bardziej wolimy operować kosmetykami rozświetlającymi. Potrafią w odpowiedni sposób odbijać światło na policzkach czy w okolicach łuku kupidyna, dzięki czemu nie musisz sztucznie konturować twarzy”. By efekt był naturalny, Francuzki chętnie sięgają po kremowe rozświetlacze, które doskonale stapiają się ze skórą. Te w formie sztyftu są też bardziej precyzyjne – wypróbuj np. Match Stix Glow od Fenty Beauty albo szampański Highlighter od Milk Makeup.

Zasada #6: Bądź nieperfekcyjna

I ostatnia rada, którą powinna wziąć sobie do serca każda fanka francuskiego stylu: pozwól sobie na bycie nieidealną! Precyzyjnie wyrysowane kreski, brwi jak wymalowane markerem i twarz pokryta szczelnym kokonem podkładu – to zdecydowanie kłóci się francuską ideą makijażu. Niech przez warstwę fluidu przebijają gdzieniegdzie piegi, naturalny rumieniec i drobne przebarwienia. Szminkę rozprowadzaj na ustach palcami zamiast dokładnie wyrysowywać ich kontur. Zamiast rysować kreskę na oku z idealnym ogonkiem, zrób niedbałe, przydymione smokey-eye. Cienie nakładaj na powieki i blenduj za pomocą palców. Słowem: improwizuj, nie sil się na bycie perfekcyjną, a właśnie wtedy uzyskasz tak pożądany francuski look.

Czytaj też: 5 kosmetyków do makijażu, których nigdy nie używają Francuzki