Pielęgnacja skóry w czasie upałów jest trochę zdradliwa – z jednej strony musisz poświęcić jej więcej czasu, ale z drugiej powinnaś zminimalizować liczbę używanych kosmetyków. Jeśli do tej pory byłaś wierną wyznawczynią koreańskiego rytuału piękna, na czas panowania wysokich temperatur lepiej z niego zrezygnuj. Ta drobna herezja jest wskazana, bo pielęgnacja warstwowa w upały może okazać się zabójcza dla twojej skóry. Im więcej produktów kładziesz na twarz, tym szybciej cera się przetłuszcza oraz rośnie ryzyko rozwoju bakterii (w wysokiej temperaturze, pod grubą warstwą serum, olejków i podkładu, mają idealne warunki do bytowania). Czego jeszcze nie powinnaś robić swojej skórze, gdy na zewnątrz panuje tropikalny żar?

Pudrujesz twarz kilka razy dziennie

Czy idąc ulicą w upalny dzień jesteś w stanie wskazać choć jedną osobę, która ma idealnie zmatowioną twarz? Raczej nie. Dlaczego więc tak wiele z nas przy każdym zerknięciu w lustro dokłada kolejną warstwę pudru w nadziei, że w magiczny sposób zahamuje on nadmierne świecenie na dłużej niż 2 godziny? Taka strategia jest bardzo szkodliwa. Puder mieszając się z warstwą sebum na skórze, tworzy ciężki, tłusty film, który zatyka ujścia gruczołów łojowych i może powodować wysyp niedoskonałości. Na dodatek pod koniec dnia zbiera się w liniach i zmarszczkach, przez co twarz wygląda na nieświeżą i zmęczoną.

Znacznie lepszym rozwiązaniem jest usunięcie sebum za pomocą bibułek matujących albo… pozostawienie go na twarzy w roli naturalnego „rozświetlacza”. Trend glowy skin jest teraz bardzo na czasie, a zadbaną skórę lekki, świecący film może wręcz upiększyć. Żeby nie nasilać produkcji sebum, wybierz bardzo lekki krem nawilżający na bazie wody oraz krem BB zamiast zwykłego podkładu.

Sprawdź też: Najlepsze podkłady na lato - ranking 2019

Nie nakładasz kremu z filtrem

Dermatolodzy przekonują do stosowania kosmetyków z SPF przez cały okrągły rok. Pomijanie tego kroku w swojej letniej pielęgnacji jest podwójnym wykroczeniem przeciwko gładkiej skórze. Jeśli twój krem z filtrem jest ciężki, tłusty i bieli – poszukaj lżejszej formuły. Na rynku dostępnych jest wiele produktów, które wchłaniają się do matu i idealnie nadają się pod podkład. Przykład? La Roche Posay Anthelios XL SPF 50. Tego kultowego kremu używają francuskie ikony stylu – Jeanne Damas i Caroline de Maigret.

Jeśli wciąż nie przekonują cię filtry pod postacią kremu – możesz stosować kosmetyki mineralne, które dzięki zawartości dwutlenku tytanu dają naturalną ochronę przeciwsłoneczną na poziomie SPF 15-20. Każda warstwa podkładu mineralnego, rozświetlacza czy różu będzie miała takie właściwości. Pamiętaj jednak, że przy dużym nasłonecznieniu, powinnaś stosować wyższe filtry oraz co 2-3 godziny ponawiać aplikację.

Pijesz zbyt małe ilości wody

Nawet niewielkie odwodnienie jest druzgocące w skutkach dla twojej cery. Być może nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale wystarczy, że zaobserwujesz, co dzieje się ze skórą twoich ust gdy jesteś spragniona: stają się suche, szorstkie i spękane. Takie same procesy dotyczą skóry twarzy i całego ciała, ale ponieważ naskórek jest w tych miejscach grubszy, trudniej to zauważyć. Podczas upałów tracisz jeszcze więcej wody, więc wypijanie 3-4 litrów płynów dziennie to konieczność.

Żeby pozostać nawodniona cały dzień, a przy okazji być eco-friendly, noś przy sobie napój w wielorazowej butelce. Pro tip: żeby woda nie „przelatywała” zbyt szybko przez organizm (bieganie do łazienki co pół godziny – znajome?), dodawaj do niej trochę soku z cytryny. Ten prosty trik robi ogromną różnicę.

Oczywiście nie zapominaj też o dostarczaniu swojej cerze odpowiedniej dawki nawilżenia od zewnątrz. Na noc stosuj serum z kwasem hialuronowym, które sprawia, że komórki skóry wręcz pęcznieją od wilgoci, a twarz staje się bardziej jędrna i promienna.

Sprawdź: 8 najlepszych serum nawilżających do suchej skóry