Nowy smartwatch Samsung ma dziesiątki funkcji, o czym mogliście przeczytać w poprzednich cyklach testu. Ale żeby je w wielu obszarach rozszerzyć czy docenić, Galaxy Watch4 trzeba najpierw połączyć ze smartfonem. Wtedy nie tylko sprawdzimy wszystkie wykresy dotyczące kroków, czy snu (w tym chrapania!), a jeśli na smartfonie ustawimy minutnik - alarm uruchomi się również na zegarku. Odczytywanie wiadomości? Możemy je sprawdzić bezpośrednio na zegarku bez potrzeby sięgania po smartfon. To samo dotyczy słuchawek Galaxy Buds2 - odpowiedni widżet pomoże nam w ich obsłudze czy w skonfigurowaniu ustawień. To takie proste!

Trzeba jedynie pamiętać o jednej kwestii. Aby w pełni wykorzystać zalety smartwatcha na naszym smartfonie z systemem Android, trzeba zainstalować kilka aplikacji. Chodzi o: Samsung Galaxy Wearable, Samsung Health, Samsung Health Monitor (do EKG i pomiaru ciśnienia tętniczego), Google Pay, a także Samsung SmartThings (lokalizuje Galaxy Watch4). Trochę sporo, jak na początek, ale podczas codziennego użytkowania nie jest to w żaden sposób problematyczne. 

A co z dodatkowymi opcjami? Samsung Galaxy Watch4 posiada też takie funkcje, jak Always on Display (urządzenie nadal wyświetla pewne informacje, gdy sprzęt jest w uśpieniu), latarkę, tryb oszczędzania baterii i samolotowy, Google Maps, Sklep Play, YouTube Music lub Spotify, Stravę, Listonic, co więcej, po raz pierwszy smartwatch Samsung oferuje Google Pay czyli płatność bezdotykową (wcześniej tylko trzeba zapisać kartę płatniczą/kredytową z poziomu smartfona). Teraz klasyczny portfel można spokojnie zostawić w domu, chyba już na zawsze.

Moja opinia? Galaxy Watch4 to smartwatch, który docenią wszyscy. Naprawdę! Obojętnie, czy dopiero zaczynamy przygodę z treningami, chcemy wrócić do dawnej kondycji czy polepszyć wydolność oraz zdrowiej żyć, ten dodatek od marki Samsung spełni swoje zadanie. I to z nawiązką. W szybki i prosty sposób poda nam najważniejsze dane, również te dotyczące zdrowia, za to pogłębione analizy znajdziemy na smartfonie. U jednych okaże się, że trzeba wprowadzić poważne zmiany, za to u innym będzie chodziło o skupienie się na szczegółach, typu wypicie dodatkowych szklanek wody, czy zrobienie większej ilości kroków.

Co ciekawe, już od pierwszej chwili testowania smartwatcha podświadomie starałam się wypaść jak najlepiej - zwracałam uwagę na to, co i kiedy jem, czy ruszam się odpowiednio długo i czy udało mi się przejść te kilka kilometrów dziennie, czy w końcu poszłam wcześniej spać. Po kilku dniach te starania weszły mi po prostu w nawyk, a efektem tego było więcej energii na co dzień, mniejsze poczucie stresu, lepsza cera, mniej widoczne cienie pod oczami, czy w końcu zmiany w sylwetce.