Kolekcja Under Armour z innowacyjną technologią ISO-CHILL to doskonały pretekst, by porozmawiać z polskimi ambasadorami marki. Od zawsze zastanawiamy się, skąd sportowcy czerpią motywację i jak planują swoje treningi (szczególnie latem, gdy nawet bez wykonywania ćwiczeń jest nam wystarczająco gorąco). O ulubione treningowe praktyki i sposoby na przekraczanie własnych granic pytamy Dagmarę Wawrzyniak.

Zestaw ćwiczeń przygotowany przez Dagmarę Wawrzyniak to idealna propozycja na efektywny trening, niezależnie od tego, czy jesteście w domu, czy na siłowni. Wykonując go regularnie, wymodelujemy smukłą i delikatną sylwetkę bez budowania dużej masy mięśniowej.

Pamiętasz moment, w którym zakochałaś się w sporcie? ELLE.pl

Szczerze mówiąc, sport towarzyszył mi już od dziecka. Mój tata jest wuefistą i od małego byłam bardzo aktywnym dzieckiem. Trenowałam intensywnie taniec w podstawówce, później lekkoatletykę. Od zawsze uwielbiałam się porządnie zmęczyć. - Dagmara Wawrzyniak

Jakie ćwiczenia, dają Ci najwięcej satysfakcji? 

Chyba takie, z którymi mam największy problem albo takie, które wymagają ode mnie więcej wysiłku. Nie jestem typem osoby idącej po linii najmniejszego oporu. Uwielbiam wyciskać z siebie jak najwięcej, szczególnie w tych ostatnich sekundach, gdzie zaczyna się wewnętrzna walka i rywalizacja z samą sobą. To daje mi satysfakcję i poczucie, że przełamałam swoje słabości. Nie odpuściłam.

Podczas swojej przygody ze sportem przetestowałaś dziesiątki różnych form treningu i na pewno zdążyłaś już znaleźć ćwiczenia, których wykonywanie nie jest dla Ciebie przyjemne. Jak sobie z nimi radzisz? 

To nie do końca tak. Są oczywiście ćwiczenia, których nie lubię, bo po prostu nie przychodzą mi z łatwością.

Pewnie większość z nas tak ma - „za trudne, nie wychodzi mi - nie robię”. Ja jednak uważam, że to świetne narzędzie do tego, żeby pracować nad swoją psychiką i uczyć się wychodzenia poza swoją strefę komfortu, a to przydaje się także w codziennym życiu.

Trening przede wszystkim musi być dla mnie ciekawy. Każdą jednostkę treningową traktuję jako swoje osobiste wyzwanie i pojawiają się w nich również ćwiczenia, za którymi nie przepadam. Największy problem mam z pompkami i podciągnięciami na drążku. Moje długie ręce w tym nie pomagają - to zawsze było moim słabym punktem, ale cały czas nad tym pracuję. Jednak każde powtórzenie daje mi ogromną satysfakcję.

Jak wygląda Twój „trening idealny”?

Zazwyczaj trenuję sama, to czas tylko dla mnie i nie lubię, gdy ktoś mi przeszkadza w trakcie. Im mniejszy tłok na siłowni, tym lepiej, dlatego staram się ćwiczyć w takich godzinach, by nie poświęcać czasu na szukanie wolnego miejsca do rozgrzewki. Do tego muzyka w słuchawkach i mogę działać. Ważny dla mnie jest też odpowiedni strój do ćwiczeń. Muszę czuć się w nim komfortowo, a wtedy mogę w pełni skupić się na trenowaniu, zamiast podciąganiu wiecznie zsuwających się legginsów. Z tym akurat nie mam problemu, bo trenuję w rzeczach Under Armour, a te idealnie spełniają moje oczekiwania i nigdy nie zawodzą. W tak upalne dni, jakie mamy teraz, idealnie sprawdzają się modele z technologią ISO-CHILL. Specjalnie zaprojektowane włókna równomiernie rozprowadzają ciepło. Materiał pochłania energię promieni UV i szybko odprowadza gorąco z dala od ciała. Brzmi skomplikowanie, ale to serio działa!

Masz także swój autorski plan treningowy Cardiomasakra. Kiedy narodził się w Tobie pomysł przekazania swojego doświadczenia w takiej formie?

Powstał on zupełnie przypadkowo. Nie planowałam niczego, po prostu zaczęłam udostępniać w social mediach to, w jaki sposób sama trenuję i pokazywać, jakie to daje efekty. Na moim profilu jest kilkadziesiąt, jak nie kilkaset autorskich treningów. W końcu dziewczyny same zaczęły podrzucać pomysł, żebym stworzyła e-booka z treningami. 

Jak już wcześniej zostało wspomniane, w swoim życiu przetestowałam najróżniejsze formy treningu. Trenowałam Crossfit, typowy trening kulturystyczny, funkcjonalny… sporo się tego przewinęło. Zawsze jednak coś było nie tak - prędzej czy później albo dana forma aktywności zaczynała mnie nudzić przez swoją przewidywalną powtarzalność, albo (w przypadku Crossfitu) efekty sylwetkowe były inne, niż tego oczekiwałam. Nigdy nie zależało mi na tym, aby budować dużą masę mięśniową, czy dźwigać coraz większe ciężary i szukać swojego maxa w back squacie.

Moim celem jest bycie możliwie jak najbardziej sprawną na każdej płaszczyźnie, zachowując przy tym smukłą, delikatną sylwetkę z lekko zarysowanymi mięśniami i odpowiednimi proporcjami. 

Zaczęłam więc kombinować i sprawdzać na sobie. Aż w końcu zupełnie naturalnie pojawiło się coś, co przede wszystkim mnie nie nudzi, wręcz przeciwnie - chcę więcej. 

Cardiomasakra jest programowaniem treningowym opracowanym w oparciu o podstawy treningu Crossfit oraz treningu funkcjonalnego. Metodologia jest bardzo zbliżona do klasycznego Crossfitu. To znaczy, że poruszamy się na trzech płaszczyznach: cardio, gimnastyka i podnoszenie ciężarów. W klasycznym Crossficie praca odbywa się zarówno na małym, jak i dużym obciążeniu. Natomiast założeniem Cardiomasakry jest praca na niższym obciążeniu, ponieważ nie chcemy budować dużej masy mięśniowej, a bardziej skupić się na spalaniu zbędnej tkanki tłuszczowej, modelowaniu sylwetki i przede wszystkim budowaniu ogólnej sprawności naszego ciała.

Co jest w tym wszystkim istotne -  żadna sesja treningowa nie jest taka sama! Dzięki takiej formule jesteśmy w stanie za każdym razem dawać naszemu ciału inny bodziec do pracy. Przez to unikniemy tzw. stagnacji (czyli braku efektów i zastoju treningowego). Żaden mój trening nigdy się nie powtórzył, mogę je programować do końca świata i każdy z nich zawsze będzie nowym wyzwaniem.

Do #teamsarenki dołączyły już tysiące Polek. Co łączy społeczność kryjącą się pod tą nazwą?

Skąd wzięło się określenie „Sarenki”, chyba najlepiej wyjaśniłam w opisie swojego programowania w jednym z e-bookow:

„Moim celem jest bycie możliwie jak najbardziej sprawną na każdej płaszczyźnie, zachowując przy tym smukłą, delikatną sylwetkę z lekko zarysowanymi mięśniami i odpowiednimi proporcjami. Smukła, delikatna, zwinna, sprawna... jak Sarenka”.

Z biegiem czasu, zaczęło dołączać do mnie coraz więcej dziewczyn, które korzystały z moich treningów wstawianych na Instagramie, później zaczęły korzystać także z e-booków, bo pokochały tę formę treningów. 

Team Sarenki to społeczność, z której jestem ogromnie dumna. Nie ma tu absolutnie żadnego hejtu, złej energii, oceniania czy krytykowania. Na naszej prywatnej grupie na Facebooku motywujemy się wzajemnie, wspieramy, pomagamy i śmiejemy. Każdemu, kto działa w social mediach, życzę takiego teamu, jaki mam ja. Łączy nas wspólna zajawka na trening i wszystko, co z tym związane, w tym zdrowe żywienie i przede wszystkim zdrowe podejście do diety. Czujemy się tak, jak byśmy wszystkie rozmawiały ze sobą na grupowym messengerze.

Skąd pomysł na stworzenie własnego community?

Nie miałam takiego zamiaru, to wszystko stało się „samo”.  Zaczęłam udostępniać na Instagramie swoje treningi, starałam się od początku przekazywać odbiorcom jak najwięcej przydatnych informacji odnośnie treningu i żywienia. Przede wszystkim też przestrzegać przed błędami, które ja kiedyś sama popełniałam. Czy to związane z treningiem, czy jedzeniem. Gdy ja zaczynałam się odchudzać za młodu (miałam epizod pracy jako modelka, gdzie szczupła sylwetka była bardzo istotna), w Internecie nie było na ten temat aż tylu informacji. Zawsze wszystko próbowałam na sobie, popełniłam naprawdę masę błędów, ale też dzięki temu zyskałam sporo doświadczenia. Można powiedzieć, że teraz to moja misja - pomagać tym dziewczynom, które błądzą jak ja kiedyś. Dzięki temu nie będą musiały tracić czasu i zdrowia na bezsensowne diety i nieefektywne treningi, które są po prostu dobrym clikbaitem.

Daje mi to ogromną satysfakcję i poczucie spełnienia w pracy trenera. 

Tak właśnie powstała ta nasza społeczność - cały czas trafiają do mnie dziewczyny, które szukają odpowiedzi, jakiejś drogi w kontekście kształtowania sylwetki, odchudzania.

Zostają chyba dlatego, że zawsze mówię, jak jest, nie owijam w bawełnę, nie wciskam magicznych sposobów na odchudzanie, odpisuję na każdą wiadomość.

Wydaje mi się, że czują, że to jest szczere. I tak się zbiera #teamsarenki - naturalnie.

Na co dzień motywujesz do ćwiczeń tysiące kobiet. Jak radzisz sobie w chwilach, kiedy sama potrzebujesz inspiracji do przesuwania swoich granic?

I tu mamy problem!  Zazwyczaj, gdy czuję się źle, to po prostu odpuszczam, wrzucam na luz. Bardzo dużo dają mi dziewczyny, które mnie obserwują, bo niemalże każdego dnia dostaję wiadomości z niesamowitymi przemianami i to nie tylko tymi wizualnymi. Dużo dziewczyn pisze, że dzięki mojej działalności w social mediach i treściach, jakie im przekazuję, wyszły z zaburzeń odżywiania, wygrały walkę z depresją, podniosły swoją samoocenę. To daje mi kopa. To są niesamowite przemiany. Wiem, co to znaczy, bo sama mam za sobą epizod z zaburzeniami odżywiania. Nie zawsze byłam dla siebie dobra. 

W takich momentach widzę, że to, co robię naprawdę ma sens i nie mogę odpuszczać, choć uważam, że taki gorszy moment to nic złego i jest całkiem ludzkie. I o tym też im mówię. Najważniejsze to słuchać siebie. 

Odzież z kolekcji biegowej oraz treningowej z technologią ISO-CHILL jest dostępna w Under Armour Brand Houses w Warszawie, Krakowie i Poznaniu, na stronie internetowej sportstylestory.com oraz w wybranych sklepach sportowych.