Dzięki temu smartwatchowi dowiedziałam się już, jak wygląda mój codzienny ruch, ile kalorii powinny mieć moje posiłki oraz sprawdziłam, czy wypijam osiem szklanek wody. To niejedyne funkcje Galaxy Watch4 - ważną częścią tego sprzętu jest również pomiar treningu. Jak ten sprzęt poradził sobie w tej kwestii?

Analiza składu ciała - ile ważą mięśnie i tkanka tłuszczowa?

Zanim zaczęłam trening włączyłam najpierw analizę składu ciała. W ciągu kilkunastu sekund smartwatch sprawdza masę tłuszczu, czy wagę mięśni. Wystarczy wcześniej podać tylko swoją wagę. Wnioski? Trenuję kilka razy w tygodniu (boks/cardio, joga/rozciąganie), więc sądziłam, że nie mam się czym martwić. Jednak wynik troszkę mnie zaskoczył. Okazuje się, że muszę bardziej skupić się na cardio, bo procent tkanki tłuszczowej w moim organizmie jest na granicy. Tego się nie spodziewałam! Dlatego szybko zamieniłam ćwiczenia wzmacniające mięśnie na te spalające kalorie i to w setkach. Co to oznacza? Po prostu do regularnych treningów dodałam trening HIIT - intensywne interwały, które warto powtarzać kilka razy w tygodniu, co więcej, to idealne ćwiczenia dla zabieganych. 

Trening - ile spalasz na nim kalorii?

Mając tę wiedzę mogłam skupić się na odpowiednich ćwiczeniach i częstotliwości ich powtórzeń. Warto przy takiej okazji sprawdzać ile spaliło się kalorii, jak wysoki był w ich trakcie puls, oraz na jakie strefy pulsu udało mi się wejść. Przypomnę, jest ich pięć: niska intensywność (wzmacnia serce i spala tłuszcz, zmniejsza cholesterol, obniża ciśnienie), kontrola wagi (65% spalanych kalorii to tłuszcz), aerobik (najlepszy moment na spalanie i zmniejszanie wagi, wzmacnia mięśnie i poprawia kondycję), anaerobik (poprawia wytrzymałość i sprawność, ale uwaga, nie można powtarzać tego cyklu często, maks 2-3 na tydzień) oraz maksymalny puls (na krótkie serie, poprawia wydajność, ale tylko dla zaawansowanych). To nie wszystko!

Zanim włączyłam na zegarku "start" do wyboru miałam różne typy treningów: chód, bieganie, kolarstwo, pływanie (w basenie lub na zewnątrz), trener biegania, trening obwodowy, piesze wycieczki, siłownia, rower treningowy, bieżnia, czy orbitrek. Są też ćwiczenia dodatkowe takie, jak pilates, deska, unoszenie ramion, krokodylki, brzuszki, martwy ciąg, wykroki, pompki, podciąganie na drążku, przysiady, pajacyki, a nawet joga. Jeszcze dłuższą listę znajdziemy na smartfonie po włączeniu aplikacji Samsung Health. Jest nawet jazda konna, futbol amerykański, kitesurfing, narty, siatkówka, squash czy golf.

Jeśli macie problem z wyborem, albo zdecydowaliście się na trening funkcjonalny składający się z różnych ćwiczeń i intensywności to można też włączyć opcję "inne". W ciągu tego testu zdarzało mi się często ją wybierać. Po 30 minutach od rozpoczęcia smartwatch powiadamiał mnie, że minęło właśnie pół godziny ćwiczeń - to dobry motywator do kolejnych powtórzeń. Przyznam się, szczerze, że choć lubię ćwiczyć (uważam, że to jedna z lepszych form na uspokojenie głowy, nie chodzi tylko o wysmuklenie ciała) to na początku zdarza mi się marudzić i zacząć od wolniejszych powtórzeń. Tak samo mam z bieganiem. Pierwsze 3 kilometry zawsze są wręcz katorgą, ale potem idzie już jak z płatka, gdy tylko aplikacja daje mi znać o przebiegniętym dystansie. 

Zdarzyło mi się też kilka razy zapomnieć o włączeniu treningu na smartwatchu, ale na szczęście Samsung Galaxy Watch4 sam "zauważa" zwiększoną częstotliwość ruchu. Tak samo jest z dłuższymi marszami czy spacerami. Po 10 minutach sprzęt powiadamia o "wykrytym treningu". 

Wszystkie treningi czy spacery znajdziemy oczywiście na wspomnianej już apce Samsung Health. Uważam, że warto sobie tam raz na jakiś czas zajrzeć, żeby sprawdzić, jak długo trenujemy w ciągu tygodnia, czy ile spalamy kalorii. Uwaga, można też dodawać notatki czy zdjęcia. Taki dziennik z aktywności fizycznej pozwala utrzymać odpowiedni program na wzmocnienie ciała czy zmniejszenia centymetrów w obwodzie.