Zarówno modele, jak i modelki na wybiegu prezentowali gorsety, prążkowane garnitury, wełniane szare płaszcze i zaskakujące skórzane maski (niczym meksykańscy zapaśnicy w wersji S&M). Modelki przypominały Angelinę Jolie z filmu "Czarownica" -  po wybiegu chodziły w powłóczystych sukniach do ziemi, a na głowie doczepiono im rogi. To nie koniec skojarzeń z hollywoodzką produkcją. W najnowszej kolekcji zaprojektowanej przez Jeremy’ego Scotta dla Moschino, tak jak w garderobie tytułowej wiedźmy- przeważała czerń, lateks i licowana skóra. Modelki zaprezentowały lśniące golfy, spódnice ze sznurowaniami oraz kurtki wykończone piórami. Wśród propozycji dla mężczyzn znalazły się: skórzane spodnie, smokingowe i dwurzędowe marynarki, trencze oraz wyzywające lateksowe slipy. Patrząc na ubrania poddane dekonstrukcji i ozdobione skórzanymi szelkami, nie można oprzeć się skojarzeniom ze stylistyką S&M. W kolekcji włoskiego domu mody pojawiły się także akcenty w różnych odcieniach koloru khaki i wzory przypominające renesansowe obrazy. Scott nie zapomniał o adekwatnych dodatkach - klimat podkręcały damskie sznurowane kozaki za udo oraz skórzane czapki z daszkiem, kaszkiety i kapelusze. Oprócz tego, na wybiegu pojawiły się też spodnie, koszule, sukienki, płaszcze oraz marynarki pokryte napisami. Czyżby projektant przez wybrane słowa chciał nam coś przekazać?