Przed chwilą oglądaliśmy razem film „Karuzela”, w którym grasz główną rolę. Co teraz czujesz?
MIKOŁAJ ROZNERSKI Zawsze kiedy siebie oglądam na dużym ekranie, widzę mnóstwo wad. Za duża głowa, otwarta buzia, zrobiłem zeza. To wszystko z kompleksów.

Ale mówisz o tym, śmiejąc się.
Już siebie trochę znam. Ale to jest ogromnie stresujące, nawet nie wiesz jak. Siedziałaś obok mnie, czułaś, jak mocno biło mi serce?

Szczerze mówiąc, bardziej koncentrowałam się na filmie.
To dobrze, bo nie widziałaś, jak mi drżały mięśnie. Chociaż idzie mi coraz lepiej. Przez pierwsze minuty widzę siebie, z tymi wszystkimi wadami. A potem zaczynam oglądać film i patrzę na siebie, jak na kogoś obcego. Teraz powiedziałem sobie komplement!

A kiedy siebie oglądasz, przypominają Ci się emocje albo zdarzenia zupełnie niezwiązane z rolą?
Tak. Przypominam sobie, jaka była sytuacja przed zagraniem sceny albo co myślałem, grając ją. Dziś przypomniałem sobie, kiedy przed jedną z naszych wspólnych scen Karolina Kominek, grająca główną rolę kobiecą, powiedziała mi, że jest w ciąży.

Ale nie Ty byłeś ojcem?
(śmiech) Dobre pytanie, bo powiedziała mi to kilka dni po tym, jak graliśmy scenę erotyczną. A na poważnie: praca nad filmem była bardzo intensywna, sporo było sytuacji, kiedy nasza rzeczywistość przeplatała się z fabułą filmu. To było bardzo naturalne, nienadmuchane: robimy film. My po prostu żyliśmy filmem. Bohaterów „Karuzeli” łączy silna, męska przyjaźń. I kochają się w tej samej kobiecie.

Dla Ciebie męska przyjaźń jest ważniejsza od miłości?
Nigdy bym nie zrobił tego, co mój bohater: nie poszedłbym do łóżka z dziewczyną przyjaciela. I nigdy czegoś takiego nie zrobiłem. Zawsze bym wybrał męską przyjaźń i lojalność wobec przyjaciela.

A gdyby między Wami stanęła wielka miłość, odpuściłbyś ją sobie?
Dla mnie męska przyjaźń, braterska miłość, jest superważna. Mam takie przyjaźnie i nawet zdarzały się takie sytuacje, że byłem zakochany w dziewczynie przyjaciela, ale zawsze tylko platonicznie. Nigdy nie przekroczyłem granicy. Ponieważ zakładałem, że nasza przyjaźń jest sprawdzona, a miłość mogłaby się okazać tylko zauroczeniem.

Czyli jesteś racjonalny. A bywasz romantykiem?
Jestem ojcem. To wszystko zmienia. Stałem się bardziej odpowiedzialny, nie tylko za syna, lecz także za siebie, za swoje zdrowie czy kondycję. Nie muszę ukrywać przed nim swoich słabości, ale jednocześnie on musi wiedzieć, że ma we mnie wsparcie. Ja w swoim ojcu zawsze je miałem i nadal mam.

Na czym polegało to wsparcie, które dawał Ci ojciec?
Wystarczyło, że widziałem, jak daje sobie radę. Tak nas, mnie, brata i siostrę, też wychował. Że musimy sobie zawsze dać radę. Bo to nie jest nie do zrobienia. Co nie oznacza, że nas zostawiał, zawsze wspierał moje wybory i nigdy na nic nie naciskał.

Mikołaj Roznerski: poczuj jak bije mi serce - Czytaj dalej >>