Przed Hotelem Martinez (jednym z najdroższych w Cannes zaraz po Carltonie), gdzie jestem umówiona z Allenem na wywiad, kłębi się tłum gapiów, łowców autografów, paparazzich i turystów. Ochroniarze wpuszczają do środka tylko gości hotelowych i akredytowanych przez festiwal dziennikarzy. Allenowi udostępniono osobne wejście i wyjście z hotelu, ale rzadko z nich korzysta. Do jego dyspozycji jest też prywatna winda i wydzielona część restauracyjna oraz taras. A on... ponoć nie lubi specjalnych przywilejów. Choć zwykle omija gale, konferencje prasowe, premiery i festiwale, dla europejskiego święta kina od lat robi wyjątek. W czasie, kiedy pokornie wypełnia wszystkie obowiązki związane z premierowymi pokazami i czerwonymi schodami, jego żona Soon-Yi Previn buszuje po targu lokalnych wyrobów – to jeden z największych na Lazurowym Wybrzeżu. Można ją też spotkać podczas zakupów na jednej z bardziej reprezentacyjnych ulic Cannes rue d’Antibes. Niemal anonimowa – rzadko kto ją rozpoznaje w Europie – omija butiki wielkich kreatorów, woli zaglądać do sieciówek i sklepów mniej znanych marek.

Allen przychodzi na wywiad punktualnie. Nim usiądzie, przedstawi się, czym wprawi mnie w osłupienie: „Cześć, jestem Woody Allen”. Najsłynniejszy nowojorczyk na świecie jest skromny i zdystansowany, a rozmowa z nim – nie ma w tym przesady – to lekcja erudycji i klasy.

„Nieracjonalny mężczyzna” to, jeśli wierzyć statystykom, 52. film reżysera. W główne role wcielili się Emma Stone (studentka Jill) i Joaquin Phoenix (profesor Abe). Allen po raz kolejny zastanawia się, czym jest miłość, i dla jakich powodów warto żyć.

Rozmawiała Anna Serdiukow

Woody Allen: Pani jest dziennikarką z Polski?

Tak, to ja.

Macie teraz gorący okres w kraju.

Przed nami II. tura wyborów prezydenckich. Nie podejrzewałam nawet, że interesuje się Pan polityką lokalną tej części Europy.

Droga pani, w ogóle się tym nie interesuję. Po prostu chciałem zrobić wrażenie.

?

Proszę się nie dziwić. To najbardziej naturalne i normalne zachowanie na świecie. Ludzie lubią popisywać się przed sobą, moim zdaniem to wręcz wyraz zdrowego odruchu.

Woody Allen chce lub musi jeszcze cokolwiek komukolwiek udowadniać?

Jeszcze żyję, mam takie same potrzeby i pokusy jak inni. Dręczą mnie te same schorzenia co mojego dozorcę, kto wie może wzruszamy się na tych samych filmach? Ludzie w gruncie rzeczy tak mocno nie różnią się od siebie. Dzieli ich status, wykształcenie, możliwości, ale odruchy często pozostają takie same. Będę z panią szczery w nawiązaniu do początku naszej rozmowy. Mam agentkę, która zwykle informuje mnie o tym z kim rozmawiam. Nie zawsze jest to możliwe, ale kiedy mogę, chcę być na bieżąco i wiedzieć, kto przede mną siada. Oczywiście, nigdy do końca się nie wie z kim tak naprawdę prowadzi się rozmowę – czasami nie wie się z kim się żyje pod jednym dachem od 20 lat – na szczęście i ja trochę gram, i pani. By jednak mieć przewagę, zwykle proszę o jakieś podstawowe dane.