Przemysław Świercz, środkowy obrońca Reprezentacji Polski, kapitan drużyny

„Czy jesteśmy silniejsi psychicznie od innych? Być może, ale póki co tego nie wiem – twierdzi kapitan reprezentacji. - Każdy z nas ma inny charakter. Mamy też różne doświadczenia w życiu. Łączy je to, że nie są łatwe. Każdy z nas w inny sposób stracił kończynę. Każdy z nas przeżył lub przeżywa swoje życie na jedyny i niepowtarzalny sposób. Łączy nas piłka. Pasja". 

Dla Marcina jednym z ważniejszych momentów meczu jest chwila, w której staje ze swoją drużyną w kręgu. To magiczny moment wspólnoty. „Chcę żeby chłopak, który jest po mojej prawej stronie czuł moje wsparcie. I żebym ja też je czuł. Żebyśmy byli zespołem. To zespół zwycięża, nie sama gwiazda. Jeżeli popełnię błąd, wiem że mam za sobą chłopaków i że oni mi pomogą. Ale ten, który jest przede mną liczy na mnie w ten sam sposób. Taka jest moja struktura wartości i to chcę przekazywać wszystkim, którzy przychodzą do drużyny”. 

Wypadek? To była wyprawa motocyklowa. Norwegia, piąty dzień podróży. Prawie dojeżdżał z kompanami do miejsca noclegu, do Stavanger. Było około 15. Długi skręt po łuku w prawo. Kamper być może odrobinę go ściął zakręt, ale może po prostu jest tam bardzo wąsko. Najpierw po prostu leżał. Czucie w rękach? Jest. Głowa? Daje się unieść. OK, kręgosłup cały. Tyle że noga bardzo boli. Jeden z kolegów podchodzi, patrzy na nią i robi mu się słabo. Wtedy Przemek wie, że nie jest dobrze. Helikopter, szpital, konsylium. Trzeba amputować. 

„Ludzie pytają mnie czasami, czy gdybym mógł cofnąć czas, zmieniłbym ten dzień. I dojrzałem do myślenia, że nie. Nie zmieniłbym. Jestem teraz we właściwym miejscu. I doznałem niezwykłych rzeczy." - Przemysław Świercz 

"Opowiadam  często niepełnosprawnym o naszej drużynie. I ktoś po ostatnim spotkaniu w Ostrołęce powiedział, że teraz zastanowi się nad swoim życiem. Jeśli jeden człowiek na tysiąc zmieni coś w swoim życiu, to czuję, że jestem w dobrym miejscu”. 

Ampfutbol to bardzo kontaktowy sport, momentami brutalny. Nietrudno o kontuzję. Przemek nie boi się jednak tej dysycypliny. Kiedy robi się to, co się kocha, patrzy się raczej na ten pozytywne aspekty. Nie myśli o lęku. Lęk wyhamowuje, a piłka jest przecież grą „do przodu”.

"Cieszy mnie też, że pokażemy innym, że osoby z niepełnosprawnością mają swoje pasje i że mamy na tyle odwagi, żeby stanąć przed kamerą i pokazać, że jesteśmy normalnymi facetami - podkreśla Przemek. - Facetami, którym przydarza się przygoda, bo spełniają swoją pasję, grają w reprezentacji i właśnie mają swoją pierwszą zawodową sesję w luksusowym magazynie. Może to kogoś zainspiruje? Jeżeli o czymś marzysz, to tylko od ciebie zależy, czy to zrobisz. Nikt za Ciebie twoich marzeń nie będzie spełniał. Ja nie ukrywam, że taka sesja to też było jakieś małe marzenie". 


Dawid Dobkowski, pomocnik Reprezentacji Polski 

Gra w piłkę od dziecka, choć ma wadę wrodzoną. Krótsza noga i zdeformowana lewa stopa. Kiedyś grał  w protezie, ale to nie ma przełożenia na ampfutbol, bo tutaj się gra bez protez. Używa się jednej nogi. „Byłem w gimnazjum, kiedy dziadkowie mi powiedzieli o ampfutbolu. Oglądali o tym jakiś program. Od razu się zapaliłem i chciałem jechać na taki trening. Niestety okazało się, że jestem za młody, bo to jest drużyna seniorów. Przeglądałem internet, kiedy na koncie ampfutbolu zobaczyłem anons, że za tydzień kolejny trening. Drużyna przygotowuje się do Mistrzostw Świata. Pogadałem z dziadkami, że jadę, że muszę na te mistrzostwa. Dziadek mówi: no to jedź! No i po roku rzeczywiście pojechałem. Zdobyliśmy czwarte miejsce” – wspomina Dawid. 

Największe wrażenie robi na nim odprawa przedmeczowa.

„Ja nie jestem poruszony ani tym pełnym stadionem, ani telewizją. Ale kiedy wychodzimy na murawę, odkładamy kule, bierzemy się za ramiona i śpiewamy razem Mazurka Dąbrowskiego to mnie ściska." - Dawid Dobkowski

"Nie jestem wyjątkiem. Nie ma sportowca, którego by to pozostawiło obojętnym.  Emocje puszczają. Nie ma nic wspanialszego dla Polaków, dla sportowców niż reprezentować kraj”. 

Pierwszy mecz na poprzednim mundialu chłopaki przegrali z Meksykiem trzy do dwóch. Pomogli im trochę sędziowie. No i temperatura. Dawid na co dzień studiuje turystykę i rekreację. Lubi podróżować i dlatego odnajduje się na tym kierunku. Raz, dwa razy w roku podróżuje z kadrą. 

„My mamy twarde charaktery – mówi Dawid. - Nie patyczkujemy się ze sobą. Gdyby ktoś nas tak podsłuchał z boku mógłby się mocno zdziwić. Jak to? Niepełnosprawni tak się wyśmiewają ze swoich chorób? Śmieją się kogoś, że nie ma ręki albo nogi. Powie, że może to nienormalni jacyś. Koledze urodziło się dziecko. A ile ma nóg – pytamy. - No jak to ile? No dwie. – odpowiada zdzwiony. - No to sam widzisz, że nie twoje”.

Każdy dźwiga jakiś krzyż. Jak masz głowę podniesioną do góry, to dalej zajdziesz. Każda historia jest inna. "Ja nie wiem czy lżej jest mi, który jako dziecko rozumiem, że jestem inny od całej reszty, czy trudniej ma chłopak który ma już wszystko i nagle ma tego raka jako już dorosły, ukształtowany facet. Mi też nie było łatwo. Ale ja silny jestem, w kaszę sobie nie dałem dmuchać jak mi kto podskoczył."

Dzisiaj reprezentacja Polski w ampfutbolu zmierzy się z zawodnikami drużyny Kolumbii. Szczegóły na stronie piłkarzy na facebook'u.