Do kończących sezon zawodów Ford Fiesta Active Cup w niezwykle malowniczym Pucku stanęło ponad pięćdziesięciu zawodników z Polski i zza granicy. Przez cztery dni zawodów pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie – od szkwalistego wiatru przez burzę, słońce, deszcze po lekką bryzę. Dodatkowo, emocje podsycał fakt, że w tym roku medale mistrzostw Polski mogli zdobyć również obcokrajowcy. Przez cztery dni zawodów na Zatoce Puckiej udało się rozegrać wszystkie zaplanowane konkurencje główne: Freestyle, Twin Tip Race i Formula Kite (tzw. hydroskrzydło) oraz, pierwszy raz na świecie, Formula Kite Mixed.

W kitesurfingu zwyciężyli we freestajlu Marek Rowiński o włos przed Philipem Kervelem z Aruby oraz - w kategorii kobiecej - Katarzyna Lange przed Małgorzatą Kołacz. W Twin Tip Race tytuł mistrza Polski obronił Maks Żakowski, a wśród kobiet triumfowała Agnieszka Chodorska.

Zawody Ford Fiesta Active Cup przyciągnęły do Pucka nie tylko zawodników, ale również amatorów, w tym przedstawicieli mediów oraz znanych aktorów serialowych – Klaudię Halejcio oraz Krystiana Wieczorka. W przerwach między wodnymi aktywnościami wszyscy mieli okazję przetestować najnowsze modele Forda, z Fiestą Active na czele.  To wyjątkowo wszechstronny crossover dla aktywnych, który idealnie wpisuje się w klimat największych zawodów kitesurfingowych w Polsce. 

W drodze do Pucka redakcja Elle MAN wypróbowała oczywiście Fiestę Active.  Niewielką maszynę z dużym głosem. Najbardziej cieszy w niej system nagłośnienia B&O Sound. Choć to auto potrafi się również nieźle rozpędzić - pojedzie i 190/godz., ale pali przy tym jak Winston Churchill. Fiesta Active jest skonstruowana dla tych, co jeżdżą zgodnie z przepisami, wtedy jest w stu procentach eco. Na desce rozdzielczej według części z nas dzieje się zbyt wiele. Mnóstwo komunikatów o wszystkim, co można zobaczyć przez szybę: a to, że przed nami jedzie inne auto, a to, że przekroczyliśmy prędkość, albo że jest zakaz wyprzedzania. Do tego adres mejlowy  Anny Gacek i ostrzeżenie, że nie dostaniemy gwiazdki za ekonomiczną jazdę. Na szczęście mieliśmy ze sobą nową płytę Bad Wolves, a głośniki pozwoliły nam docenić tę naprawdę dobrą muzykę.