Hiszpański kolekcjoner sztuki nie podejrzewał niczego złego, kiedy oddawał jeden ze swych obrazów (kopię barokowego "Niepokalanego Poczęcia"pędzla Bartolomégo Estebana Murillo) do odświeżenia w ręce konserwatora mebli. Za usługę zapłacił 1200 euro. Jednak kiedy odebrał dzieło po czyszczeniu, od razu zauważył, że coś poszło delikatnie mówiąc nie tak. Zamiast pięknego, skupionego oblicza Madonny na obrazie ujrzał twarz niczym z dziecięcej kolorowanki. Internauci od razu zauważyli tu podobieństwo do historii z filmu "Jaś Fasola. Nadciąga totalny kataklizm". Przypominamy: Pan Fasola domalował tam dość niezdarnie markerem twarz "Matce Whistlera".  Renowator otrzymał szansę naprawy swojego błędu. Niestety efekt był równie niezadowalający. 

Na szczęście obraz, który padł ofiarą wątpliwych umiejętności konserwatora, był jedynie profesjonalną kopią oryginału. Zdarzenie jednak otworzyło dyskusję wśród kolekcjonerów, historyków sztuki i konserwatorów. W Hiszpanii nie ma bowiem prawnych zapisów na temat kwalifikacji, jakie powinny posiadać osoby zajmujące się renowacją. Przypadek "Niepokalanego Poczęcia" przypomina też historię fresku„Ecce Homo” z kościoła w pobliżu Saragossy. W 2012 roku  Cecilia Giménez, 80-letnia amatorka i pasjonatka sztuki również dość nieudolnie "odnowiła" ścienne malowidło. Fresk stał się hitem w internecie. Zainteresowanie nim było tak duże, że kościół zaczął pobierać opłaty za możliwość jego oglądania.