Damian ma 34 lata, a z wykształcenia jest ekonomistą. Przez kilka lat pracował w instytucjach finansowych, uczestniczył też w kreowaniu wizerunku firm. Ostatnio jednak odnalazł się w urządzaniu wnętrz. Jak to się stało? Dużą satysfakcję przyniósł mu ostatnio remont własnej kawalerki w centrum Warszawy (ul. Złota) i to przeprowadzony niemal wyłącznie własnymi siłami. Ale po kolei...

- Kilka miesięcy zajęły mi poszukiwania. Telefon do agenta wykonałem 3 minuty po pojawieniu się ogłoszenia, po godzinie byłem na spotkaniu, a wieczorem podpisywałem umowę przedwstępną. Ciężko kupić mieszkanie w centrum Warszawy, w najbardziej pożądanym małym metrażu, w uczciwej cenie - wspomina początki Damian. 

35 metrów kwadratowych nadawało się do generalnego remontu, ale to nie odstraszyło nabywcy. - Nie udawało, że coś jest w nim wyremontowane, co sztucznie podnosiłoby cenę, a dla mnie i tak byłoby do zmiany. - tłumaczy właściciel. Pierwsze problemy zaczęły się wraz z wejściem ekipy remontowej. Damian nie był zadowolony z jakości usług i... postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. - Pojechałem do sklepu budowlanego kupić ten odpowiedni dobry sprzęt - oczywiście nie wiedząc jaki to jest wybierałem po prostu nie najtańszy i nie najdroższy, taki ze średniej półki - opisuje Damian. Kafelki w łazience położył po obejrzeniu tutorialu na You Tube. Efekt? Spektakularny, szczególnie przy zestawieniu zdjęć "przed" metamorfozą i "po" niej. 

Salon łączy się z aneksem kuchennym. Jest kącik telewizyjny i stół pod kryształowym żyrandolem. W sypialni oprócz sporego łóżka znalazło się miejsce na sporą szafę. Znaki szczególne? Marmur, lustrzane fronty i spora kolekcja porcelany. Damian z rezerwą podchodzi do najnowszych trendów i stawia na ponadczasową klasykę. - Czy kamień, marmur czy drewno wyjdą kiedyś z mody? Według mnie nigdy. - mówi.