Jeszcze niedawno kroplówki witaminowe zarezerwowane były tylko dla gwiazd i modelek. Do korzystania z nich przyznawały się zarówno siostry Kardashian-Jenner, Hailey Baldwin, Chrissy Teigen, Rihanna, Rita Ora, Cara Delevingne, jak i Gwyneth Paltrow czy Adele. Plotki mówiły nawet, że niektóre z nich wlewały sobie do żył witaminy przed wejściem na scenę lub po prostu siedząc w szlafroku na łóżku i oglądając telewizję we własnym domu. Wlewy wykorzystywane są też oczywiście czysto medycznie, a nie tylko ze względu na urodę i samopoczucie - ratowały już wielokrotnie odwodnionych ludzi, pomagały przechodzić choroby i wspierały sportowców, którzy chcieli się szybko pozbyć kontuzji. Dziś z kroplówek witaminowych może skorzystać każdy: ich dostępność, ceny i szeroka oferta pobudzają ciekawość.

To jednak nic nowego. Taka metoda suplementacji sięga lat 60., kiedy to amerykański internista John Myers zaczął leczyć swoich pacjentów wlewami dożylnymi. Według jego teorii, wiele chorób, w tym migrena, astma, depresja, alergie czy niewydolność serca, to skutek braku witamin i minerałów w organizmie.

Celebryci jednak nie decydują się masowo na taki zabieg, bo przeczytali historię medycyny. Do popularności kroplówek witaminowych przyczyniły się... dwie najbardziej znane przyjaciółki z początku 2000 r., czyli Paris Hilton i Nicole Richie. Celebrytki wybrały się na zabieg zastrzyków witaminowych, który pokazały w swoim reality show "The Simple Life'.

Kroplówka na wszystko

W 2018 roku ludzie wybierają się na kroplówkę równie często co na manicure u kosmetyczki. Kliniki zapewniają, że już kilka wlewów wystarczy, by włosy się wzmocniły, cera stała się promienna i gładka, waga zaczęła spadać, a dobry nastrój rosnąć. Modę na wlewy wspomaga nasz tryb życia: zbyt mała ilość snu i nieodpowiednia dieta. Łatwiej i szybciej pójść na kroplówkę niż wprowadzać zmiany w swoim trybie życia. Chociaż nawet jeśli ograniczamy kawę na cześć warzyw i owoców oraz uprawiamy sport, zawsze znajdzie się coś, na co kroplówka może być rozwiązaniem. Może akurat smog, który źle wpływa na cerę czy osłabiona odporność, stres między dziewiątą a siedemnastą oraz przepracowanie?

Znaczna grupa pacjentów to osoby, które korzystają z kroplówek, żeby poprawić stan swojej skóry i paznokci, a nawet sprawić, by włosy rosły szybciej i mniej wypadały. Wlewami wspomaga się też działania wielu zabiegów, np. laserowych - mówi dr Jolanta Wypler z kliniki RevitaLife

Dawid, stylista fryzur z Warszawy, z kroplówek korzysta raz na tydzień-dwa od paru miesięcy: -Na co dzień dużo pracuję, trenuję na siłowni, za mało śpię i moja dieta pozostawia wiele do życzenia, a koktajl witaminowy daje mi suplementację i pozwala się zregenerować.

Czy taka moda jest dobra? Zdaje się nie mieć przeciwwskazań. Oficjalne badania podają, że nawet 90% populacji może mieć niedobór co najmniej jednej witaminy (szczególnie słabo jest z witaminą D, B12, żelazem czy potasem). Tradycyjne suplementy tylko w niewielkim stopniu są wchłaniane, podczas gdy całość kroplówki trafia do naczyń żylnych i jest rozprowadzana z krwią, a organizm bierze z niej optymalnie tyle, ile potrzebuje.

Właśnie chcę zacząć cykl pięciu tygodni po jednej kroplówce na tydzień. Aminokwasy, solcoseryl, witamina C, glukoza i inne cuda w ilości 750 ml to w końcu prawie litr substancji odżywczych zaimplantowanych prosto w krwioobieg. - Kinga, dyrektor kreatywna dużej firmy

Jak wygląda zabieg?

Na kroplówkę można umówić się z dnia na dzień. Trzeba się jednak do niej odpowiednio przygotować, m.in. wykonać badania. Z wynikami udajemy się prosto do sprawdzonej kliniki, gdzie lekarz przygotuje nas odpowiednio do zabiegu i go wykona.

-Przed zabiegiem wlewu dożylnego warto wykonać morfologię i wziąć ze sobą aktualne badania krwi. Na miejscu lekarz przeprowadza wywiad lekarski dotyczący naszego zdrowia i chorób, a także stosowanych leków i stylu życia. Robi też badanie lekarskie, dzięki czemu można określić, jaka kroplówka jest dla pacjenta najbardziej odpowiednia - mówi dr Jolanta Wypler.

W trakcie wizyty może także zalecić pacjentowi wykonanie badań dodatkowych, aby jak najbardziej spersonalizować zaordynowaną kroplówkę.

Jeśli nie ma żadnych zastrzeżeń, lekarz dobiera kroplówkę. Ich rodzajów jest kilka, w zależności od przeznaczenia i niedoborów. Mogą znaleźć się w niej m.in. aminokwasy, witaminy i mikroelementy wtaczane do krwi za pomocą dodatku w roztworach, np. soli fizjologicznej. Wśród najpopularniejszych wlewów są ozonowanie krwi, kroplówki dla osób narażonych na kontuzje (aminokwasy i substancje przyspieszające regenerację), dodające energii, wspierające odporność, multiwitamina, wlewy na poprawienie wydolności umysłu, odstresowanie i relaks. Można też dostać taki koktajl dożylny, który dopasowany jest do naszych indywidualnych potrzeb i składa się ze zbilansowanych witamin, aminokwasów, antyoksydantów i mikroelementów.

Po podjęciu decyzji pielęgniarka przejmuje pacjenta, robi próby uczuleniowe, zakłada mu wkłucie dożylne i monitoruje zabieg. Podczas gdy witaminowy eliksir sączy się powoli do naszej krwi, my możemy słuchać muzyki, napić się herbaty i po prostu relaksować. I tak przez trzydzieści minut. Koszt? Opcja standardowa to około 300 zł, ale jeśli zależy nam na tylko jednym składniku preparatu, zapłacimy tylko 100-150 zł.

Kroplówki witaminowe: dla kogo?

Na zabieg decydują się zupełnie różne osoby - kobiety, mężczyźni, fani medycyny estetycznej, sportowcy, ludzie odżywiający się zdrowo, przemęczeni artyści i biznesmeni (odwiedzający lekarza między jednym a drugim spotkaniem z klientem). Pojawiają się też pary i starsi ludzie. Zachęceni świetnym działaniem, chcecie się zgłosić do najbliższej kliniki po taki witaminowy zastrzyk? Kroplówki nie są dla każdego. Lekarze odradzają je kobietom w ciąży, osobom przechodzącym w tym momencie chemioterapię, niepełnoletnim i uczulonym na konkretny składnik. Trzeba mieć zdrowe, mocne żyły i oczywiście... nie bać się igieł.

Efekty w wielu przypadkach widoczne są już po jednej kroplówce, ale dobrze jest wykonać serię od pięciu do dziesięciu wlewów, w zależności od rodzaju suplementacji - dr Wypler

Chociaż nie wszyscy wierzą w moc kroplówek witaminowych (padają tu nawet określenia "placebo"), lekarze przekonują o działaniu takiego zabiegu, a pacjenci rzeczywiście zauważają poprawę swojego samopoczucia, wyglądu i stanu zdrowia. Jednak po tym, jak w marcu tego roku Kendall Jenner wylądowała w szpitalu, ponieważ źle przyjął się jej tzw. koktajl Myersa (mieszanina m.in. witaminy C i B, magnezu, wapna), kroplówki straciły łatkę "eliksiru życia". Nie oznacza to jednak, że nagle zaczęły działać źle - do wlewu trzeba przygotować się jak do każdego zabiegu, wybierając profesjonalną klinikę oraz sprawdzając, czy kroplówka rzeczywiście jest potrzebna i czy nam nie zaszkodzi.