Jako pierwsi w Polsce zauważyliście płynącą w generacji Z niepowtarzalną energię i postanowiliście dać im głos. Co sprawiło, że wybór Reserved padł właśnie na to pokolenie? 

Michał Mrzyglod: Tak naprawdę wiele czynników miało wpływ na tę decyzję, ale kierowała nami głównie fascynacja. Nasze biuro projektowe znajduje się przy ulicy Chmielnej w Warszawie, czyli miejscu gdzie na okrągło można spotkać cały przekrój przedstawicieli tej generacji. Ich kreatywność, różnorodność i niesamowita energia była widoczna nawet z daleka, dlatego tworząc tegoroczny RE.DESIGN zdecydowaliśmy podjąć się wyzwania jakim było zdefiniowanie pokolenia Z przez pryzmat kolekcji ubrań. 

Zuzanna Feliga: Musieliśmy też wziąć pod uwagę fakt, że niebawem ta najmłodsza generacja będzie najważniejszym pokoleniem, które musimy poznać i zrozumieć już teraz. Jeśli chcemy mieć pewność, że w przyszłości nie zostaniemy przez nich pominięci, to jak najszybciej powinniśmy zacząć tworzyć kolekcje z myślą o ich niepowtarzalnej estetyce.

Warto też dodać, że przecież kolekcje RE.DESIGN co roku były pewną interpretacją trendów debiutujących na wybiegach, a w tym sezonie te mimowolnie się zatrzymały. To co mimo lockdownu i pandemii żyło własnym życiem to moda przewijająca się na ulicach, dlatego by w tym sezonie odwołać się do modowych niuansów inspiracji musieliśmy szukać na swoim podwórku.

Michał Mrzyglod: Dokładnie. Projekty RE.DESIGN od zawsze kierowane były na to co najciekawsze, najświeższe i najnowsze, i o ile wcześniej znajdowaliśmy to na światowych pokazach, tak w tym roku stwierdziliśmy, że właśnie to co nas najbardziej inspiruje możemy obserwować i podziwiać po sąsiedzku.

To Ci młodzi ludzie przewijający się przez ulice warszawskiego śródmieścia kreują świeże trendy i style, które potem z czasem rozprzestrzeniają się na szerszą skalę. 

No właśnie - Gen Z to pokolenie zupełnie przełomowe i rządzące się własnymi prawami. A co można powiedzieć o współpracy z najbardziej kreatywnymi przedstawicielami tego pokolenia ?

Zuzanna Feliga: Z naszej perspektywy to na pewno była pierwsza tego typu współpraca, gdzie w tworzenie kolekcji zaangażowaliśmy grupę osób, a nie tylko jednego przedstawiciela, czy ambasadora. Zależało nam przede wszystkim, by przez cały czas utrzymać charakteryzującą tę generację różnorodność, a przecież byłoby to niemożliwe decydując się wyłącznie na jedną estetykę reprezentowaną przez poszczególnego partnera. Właśnie na tym polega cały fenomen tego pokolenia, że każda osoba idzie we własnym, indywidualnym kierunku i bardzo swobodnie przepływa przez różne style.

Z naszej perspektywy millenialsów to zupełnie nowe i przełomowe spojrzenie na wyrażanie siebie. Jeszcze kilkanaście lat temu wyglądało to zupełnie inaczej, przynależność do pewnej subkultury była bardzo jednoznaczna, a młodzi ludzie trzymali się wyznaczonych przez nią granic.

W przypadku Gen Z estetyki mieszają się każdego dnia, by finalnie dać pełen obraz charakteru poszczególnej osoby.

Zabawa modą jest na miejscu bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, dzięki czemu łatwiej i wyraźniej można dostosować panujące trendy do swoich własnych preferencji. 

Michał Mrzyglod: Pierwszy raz też mieliśmy możliwość nawiązania współpracy na tak równych, partnerskich warunkach. Już na samym początku tworzenia kolekcji influencerzy przyszli do nas z ogromną wiedzą techniczną, konkretnymi pomysłami i niesamowitą świadomością produktu. Widać było w każdym z osobna, że są zafascynowani tematem i chcą go poznać od podszewki. 

Joanna Pieczyńska: Właśnie dzięki tej otwartości na nową wiedzę i potrzebie bycia aktywną częścią projektu bardzo naturalnie nawiązał się między nami - milenialsami, a pokoleniem Z, dialog, który przeprowadził nas przez cały proces budowania i realizowania kolekcji RE.DESIGN curated by Polish Gen Z. Wszystkie pomysły rodziły się w toku wielogodzinnych dyskusji i to chyba był ten klucz do sukcesu, ale też powiew świeżości. 

Kolekcja RE.DESIGN to z zamysłu definicja generacji Z. Czy rzeczywiście można mówić o spójnej definicji, kiedy style, którymi Ci młodzi ludzie się inspirują leżą często na przeciwnych biegunach?

Michał Mrzyglod : Wbrew pozorom tak. Jest jeden punkt wspólny. Tym, co paradoksalnie spaja wszystkie elementy kolekcji jest wszechobecny eklektyzm. Podejście “more is more” jest tak charakterystyczne dla tego pokolenia, że finalnie tworzy zupełnie nową i świeżą syntezę. Co ciekawe, budując kolekcję koncentrowaliśmy się na poszczególnych elementach i dopiero gdy zobaczyliśmy efekt końcowy, czyli gotową już kolekcję, dotarło do nas że jakimś cudem tworzy to dopełniającą się całość.

Spójna estetyka ujęta w bardzo nowoczesny sposób, to coś co wyróżnia styl tych młodych osób. 

Kaja Piaszczyńska: W procesie tworzenia kolekcji zauważyliśmy, że inspiracje czerpią z wielu różnych subkultur i punktów na osi czasu, a potem te pozornie wykluczające się elementy prezentują w bardzo odświeżonym wydaniu. I to właśnie ten blend leżących na różnych biegunach form wyróżnia ich z tłumu, i to po tym można ich rozpoznać niezależnie od indywidualnych preferencji estetycznych.

Jak to wyglądało w praktyce? Jak udało się połączyć tak unikatowe estetyki, reprezentowane przez aż 12 osób w spójną całość?

Zuzanna Feliga: Daliśmy influencerom wolną rękę, a jako projektanci czuwaliśmy nad tym by finalnie spięło się to w mówiącą jednym głosem całość. Zależało nam na tym by pokazać cały przekrój estetyk, zaprosić ludzi, którzy mają wspólny pierwiastek, jednak każdy z nich też jest bardzo konkretny w swoim indywidualizmie, swoim wyglądzie i preferencjach. Bazując chociażby na tak prostym przykładzie jak wybór koloru materiału - dostawaliśmy od naszych współtwórców trzy propozycje różnych barw, a następnie działaliśmy trochę jak kompas, wskazując, który z nich najlepiej zagra z resztą elementów kolekcji.

Ważnym czynnikiem był też ciągły dialog, który tak naprawdę od początku do końca przeprowadził nas przez podejmowanie tych niuansowych decyzji. To, co zauważyliśmy tuż po rozpoczęciu współpracy, to otwartość z jaką Gen Z wyraża swoją opinię. Wiedzą czego chcą i szczerze o tym mówią. Z perspektywy projektantów było to bardzo cenne, bo to właśnie dzięki tej totalnej szczerości i otwartości mogliśmy na bardzo partnerskich warunkach stworzyć niesamowicie eklektyczną kolekcję. Do tej pory nie spotkaliśmy się z tak równościową kolaboracją. Znają się na modzie, tworzeniu i projektowaniu ubrań i głośno o tym mówią. 

Kaja Piaszczyńska: Ta otwartość była bardzo widoczna też w kontekście mixowania ze sobą wielu różnych styli.

Blendowanie różnorodnych sylwetek okazało się tak naprawdę naturalną koleją rzeczy, wynikającą z ich autentycznego wyczucia stylu, a nie koniecznością z którą musieliśmy się zmierzyć. 

Michał Mrzyglod: Hasło to “Curated by Polish gen Z” w sumie można odwrócić, bo tak naprawdę to kolekcja powstała przez nich pod naszą kuratelą. Role się bardzo upłynniły i myślę, że dzięki temu tą autentyczność widać to już po pierwszym spojrzeniu na kolekcję. 

Zuzanna Feliga: Abstrahując od samych preferencji konkretnego pokolenia, mam wrażenie, że generalnie moda idzie w kierunku, gdzie rzeczy mogą być mniej hermetyczne, chociażby dlatego, że jak przekonaliśmy się w ostatnim roku często są one potem niepraktyczne. Do niedawna na wybiegach pojawiały się bardzo spójne, utrzymane w jednakowych tonacjach i wykonane z mocno powiązanych ze sobą materiałów kolekcje, ale prawda jest taka, że nikt nie ma takiej szafy.

Przy tego typu kolekcjach jedyna możliwość jaką ma klient to wybranie poszczególnego elementu zgrywającego się z istniejącą już estetyką jego szafy, dlatego projektanci odchodzą od takich koncepcji i o wiele bardziej skłaniają się ku eklektyzmowi. Domy mody poszerzają zakres estetyk będących składową poszczególnych kolekcji i rezygnują z banalnego podejścia typu “masz 40 niebieskich bluzek, wybierz jedną”. Ostatnie pokazy Celine to mieszanka każdego rodzaju materiału i bardzo zdywersyfikowanych modeli, które pozornie bardzo się od siebie różnią by pod koniec dać efekt kompletnej i świetnie zgranej szafy. Dokładnie o taki efekt to nam chodziło. 

Joanna Pieczyńska: Daliśmy im wszelkie możliwości i nie stawialiśmy granic, właśnie po to, by w pełni mogli wyrazić siebie, a finalnie byli z tych rzeczy zadowoleni. Sami opowiadają nam, że wspólnie udało nam się stworzyć ubrania, których brakowało im na sklepowych półkach i które teraz z chęcią noszą, a nawet dzielą się nimi ze znajomymi. To chyba najlepszy dowód na to, że się udało. 

Zarówno kolekcja damska jak i męska to silny powrót do lat 80 i 90. Nie zabrakło dzierganych tkanin, vintage kraty i przeskalowanych kołnierzyków. Skąd w generacji Z ten powiew nostalgii za dawną modą?

Michał Mrzyglod: Według definicji Gen Z to osoby urodzone po 1996 roku, a duża część tej grupy to osoby urodzone po 2000 roku. Lata 90. i towarzyszące im trendy, które dla milenialsów stanowią sporą część ich dzieciństwa, w przypadku Pokolenia Z są pewnym niezbadanym obszarem, z którego garściami mogą czerpać nowe inspiracje. Nie widzieli tych charakterystycznych ubrań na ulicach dlatego z pełną dowolnością i bez uprzedzeń bawią się nimi i stylizują je na swój własny, nowatorski sposób. 

Zuzanna Feliga: Wracanie do poprzednich dekad jest też w pewien sposób naturalne dla każdej grupy wiekowej. Tak jak millenialsi wracali do lat 80., tak oni wracają do 90. czy wczesnych 2000.

Michał Mrzyglod: Dokładnie, dzięki temu mają też do tego większy dystans i nie boją się pokazywać minionych już trendów w odświeżonym wydaniu. Wyciągają pojedyncze elementy i potrafią je ograć we współczesny sposób. 

Joanna Pieczyńska: Znaczący wpływ ma też dostępność tych rzeczy. Pokolenie Gen Z ukochało sobie modę z drugiej ręki, a cieszące się rosnącą popularnością vintage shopy są po brzegi wypełnione ubraniami z lat 90. i wczesnych 2000. Kapsułę czasu mają na wyciągnięcie ręki, dlatego z dużą łatwością mogą na swój indywidualny sposób reanimować dawne trendy. 

Oprócz tęsknoty za vintage, co jeszcze możemy wyczytać z kolekcji?

Michał Mrzyglod: Poza nostalgicznym vintagem pojawiają się także tendencje workerowe. Pod kuratelą Miłosza Kuleszy (@miloszkulesza) powstał cały set w tym klimacie, który jest odpowiedzią na realne modowe potrzeby tego pokolenia. W męskiej kolekcji przewija się też motyw streetwearu czy normcore, ale w zupełnie innowacyjnym rozumieniu.

 Knitwearowa nostalgia łączy się ze streetwearem lat 2000. i w efekcie daje zaprojektowane przez Janka Marka (@yanekmarek) wzorzyste kardigany, które z powodzeniem zastępują klasyczne, kojarzone z modą uliczną hoodiesy z nadrukami.  

Kaja Piaszczyńska: To czego nie widać aż tak wyraźnie, ale mimo wszystko kryje się pod powierzchnią kolekcji, to dbałość o formę. Płaszcze, spodnie muszą być utrzymane w kroju oversize, marynarki powinny mieć zarysowane ramiona, ale skróconą długość, by mimo obszernej formy nie zaburzały proporcji sylwetki - dobrze znany nam problem marynarek z lat 90.  

Michał Mrzyglod: Czyli nie jest to takie bezrefleksyjne odbijanie się od vintage’u, tylko osadzenie go w czymś bardziej współczesnym. Nawet Jak widać nawet  kształty, które wywodzą się bezpośrednio z minionych lat są przepuszczone przez pragmatyczny filtr i dostosowane do ich potrzeb.

Zuzanna Feliga: Wyraźnie widać też motyw normcore, którego jak sami influencerzy mówili, nie mogło zabraknąć w kolekcji z ich współautorstwem.

Dobre jakościowo basici to elementy garderoby, do których Gen Z przykłada dużą wagę, bo to właśnie na ich podstawie mogą budować te codziennie nawiązujące do innych estetyk stylizacje. 

To samo często tyczy się kolorystyki. Nawet gdy pole do popisu przy wyborze barwy materiału było ogromne, ostateczny wybór zawsze padał na uniwersalne odcienie.

Michał Mrzyglod: Często tworząc letnie kolekcje mówi się o unikaniu czerni, bo to przecież taki “nieletni kolor”, ale dla nich to nie miało absolutnie żadnego znaczenia. Nawet gdy przy podejmowaniu finalnej decyzji mieli do wyboru elektryczną zieleń i czerń to wybór padał na czerń, która wpisuje się w założenia pragmatycznych basiców, spełniających swoją rolę niezależnie od sezonu czy aktualnych trendów. 

Zestawiając ze sobą pojawiające się w kolekcji sylwetki damskie i męskie łatwo zauważyć, że silnie ze sobą korespondują. Jak powinniśmy to interpretować?

Michał Mrzyglod: Influencerzy od początku dawali nam do zrozumienia, że wykraczają poza płciowy podział na dwie równoległe płaszczyzny. Dla nich nawet w życiu codziennym te granice się rozmywają, a na ich miejscu stawia się podejście bardziej jednostkowe. Zamiast patrzeć na metkę, zadają sobie pytanie “Czy dana rzecz mi się podoba?” lub “Czy dobrze w niej wyglądam?”. Jeśli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań brzmi “tak”, to nie ma żadnych przeciwwskazań by jej nie założyć.

Szczególnie widać to w męskiej kolekcji, która pod względem kształtów jest bardziej uniwersalna. Wszystkie jej elementy mogą być założone zarówno przez dziewczynę jak i chłopaka i będą wyglądać równie dobrze.

Joanna Pieczyńska: Dokładnie to robiła Oliwia Drożdż (olivia_drozdz), która regularnie wymieniała się ubraniami z Kacprem Kujawą (@kujawakacper). Podczas przymiarek najczęściej nosili te same rzeczy, ( w szczególności ukochali sobie męską marynarkę), co myślę, że najlepiej obrazuje tą płynność między podziałem na to co damskie i męskie. 

Zuzanna Feliga: Takie samo podejście ma Janek Marek (@yanekmarek), który bez pamięci zakochał się w damskich basicowych jeansach z tej kolekcji. Po pierwszych przymiarkach stwierdził, że jest to model, którego od dawna szukał w sklepach i aktualnie nie rozstaje się z nimi na dłużej niż kilka dni.

To też się wiąże z kupowaniem rzeczy vintage, które gdy wiszą w second handzie nie mają rozróżnienia na damskie i męskie. Przyzwyczajeni do takiego stylu kupowania popychamy nasze mentalne granice, a co za tym idzie coraz chętniej klikamy zakładkę “kolekcja męska” przeglądając ofertę sklepów. Wybieramy to co nam się podoba i to właśnie dzięki braku tych ograniczeń jesteśmy w stanie swobodnie budować swój styl.

Jakim podejściem do świata mody wyróżnia się to pokolenie?

Michał Mrzyglod: Bardziej liberalny styl i indywidualne podejście do rzeczy. Nie kupują całego looku, tylko jeden element, który musi spełniać konkretne kryteria. Łatwiejszy dostęp do powszechnie uznawanej za specjalistyczną wiedzy o gramaturze tkanin, czy grubości splotu sprawia, że do każdej zakupowej decyzji przykładają większą wagę, a co za tym idzie -  kupują odpowiedzialnie. Na pewno bardziej odpowiedzialnie niż poprzednie roczniki.

Zuzanna Feliga: To też trochę innego rodzaju szacunek, niż ten który widzieliśmy u naszych rodziców. Kilka dekad temu był on podyktowany małą dostępnością asortymentu praktycznie każdego rodzaju, potem my, milenialsi, zachłysnęliśmy się sprowadzanymi do Polski towarami i wpadliśmy w szał konsumpcjonizmu. Teraz te tendencje się zmieniają, a Gen Z przypomina, że każda nowa kupiona rzecz niesie ze sobą pewne konsekwencje, z którymi później wszyscy będziemy musieli się zmierzyć. Dlatego tym chętniej wybierają ubrania najwyższej jakości, którym po czasie z łatwością można nadać drugie życie. 

Jaki to podejście będzie miało wpływ na przyszłość branży fashion i kształtujące się w następnych sezonach trendy?

Joanna Pieczyńska: Celebrowanie różnorodności w wielu wymiarach to coś co już teraz można zauważyć na wybiegach najgłośniejszych projektantów. Począwszy od wyboru modeli, przez ubrania, po tworzenie sesji i odchodzenie od definiowania archetypu kobiety i mężczyzn - to wszystko to odpowiedź na charakteryzujące Gen Z bardzo wolnościowe podejście nie tylko do mody, ale również do życia.