ELLE.pl: To prawda, że po przechorowaniu koronawirusa silnie wypadają włosy?

Anna Kuznetsova: Tak, to prawda. Lekarze na całym świecie zwrócili uwagę, że około 3 miesiące po przejściu choroby obserwuje się wypadanie włosów. Mamy tu do czynienia z tak zwanym reaktywnym telogenowym wypadaniem włosów. Pojawia się ono zwykle po chorobie, której towarzyszą stany gorączkowe. Podobne objawy obserwuje się po przejściu grypy lub poważniejszego przeziębienia. Poza tym pamiętajmy, że obecność jakiegokolwiek wirusa w organizmie może prowadzić do wypadania włosów. Na szczęście ten typ wypadania włosów jest odwracalny.  

Wypadanie włosów to przypadłość tego pokolenia? Żyjemy w stresie, jemy nieregularnie... 

I tak, i nie. Jeżeli chodzi o wypadanie telogenowe, to faktycznie liczba niebezpiecznych czynników, na które jesteśmy narażeni jest bardzo duża i wciąż rośnie. Stres, dieta, wirusy, chemia, z którą mamy na co dzień do czynienia i wiele innych. A pamiętajmy, że mieszek włosowy to bardzo mały, ale bardzo czuły organ. I szybko reaguje na zmiany, w tym te niekorzystne. Również rodzaje łysienia wynikające z chorób autoimmunologicznych, czyli łysienie plackowate niebliznowaciejące i bliznowaciejące, to przypadłości relatywnie nowe. I wciąż w pełni niezbadane.  Z drugiej strony łysienie androgenetyczne mamy zakodowane w naszych genach. I zawsze mieliśmy. Więc nie jest to kwestia tylko obecnego pokolenia i naszego bieżącego trybu życia. 

Z jakimi problemami najczęściej zgłaszają się do Ciebie pacjentki?

Oczywiście właśnie z wypadaniem włosów. Bardzo często właśnie z telogenowym. To taki rodzaj utraty włosów, który jest wywołany jakimś czynnikiem wewnętrznym lub zewnętrznym. Czynników takich może być bardzo wiele, na przykład choroby tarczycy, zapalenia wirusowe, ale także zmiana diety, szybka utrata wagi ciała, rozpoczęcie przyjmowania lub odstawienie niektórych leków. Wymieniać można długo. W takich przypadkach niezwykle istotne jest prawidłowe zdiagnozowanie podłoża utraty włosów. Bo tylko wtedy można prowadzić skuteczną kurację. Bardzo wiele pacjentek pojawia się też z problemami łysienia androgenetycznego. Ten problem nie wynika ze zmian patologicznych czy też czynników zewnętrznych – tu mamy do czynienia z naszą genetyką. Rzadziej, ale zdarzają się też przypadki łysienia androgennego, które wynika z zaburzenia hormonalnego polegającego na podwyższonym stężeniu androgenów w stosunku estrogenów u kobiet. Takich przypadków jest relatywnie mniej i konieczna w tym przypadku jest też konsultacja z lekarzem. W Hairmitage zajmuje się nimi lekarz endokrynolog. 

A Ciebie też można nazwać lekarzem? Lekarzem włosów? Postać trychologa to dla nas w Polsce wciąż nowość. 

Rzeczywiście, trychologia to stosunkowo nowa gałąź nauki. Wprawdzie badania nad przyczynami utraty włosów rozpoczęto w drugiej połowie XIX wieku w Wielkiej Brytanii, ale nauka przez wiele lat pozostawała „na peryferiach” medycyny. Z czasem trychologia stała się elementem dermatologii. Ale tak naprawdę dopiero kilka dekad temu problemami wypadania włosów zajęto się na poważnie. Około 30 lat temu amerykański profesor dermatologii Jerry Shapiro „wyodrębnił” trychologię, jako oddzielną naukę i jako pierwszy dermatolog na świecie ograniczył swoją praktykę dermatologiczną do leczenia chorób włosów i skóry głowy oraz transplantacji włosów. W wielu krajach, w tym w Polsce, nie istnieje formalnie zarejestrowany zawód trychologa. Nawet MS Word podkreśla wyrazy „trycholog” i „trychologia” jako błędy (śmiech). 

Słyszałam, że trychologia jest za to bardzo popularna na Wschodzie...

Znane początki trychologii to tak jak powieiedziałam Wielka Brytania, potem Stany Zjednoczone. Choć oczywiście wraz ze wzrostem popularności tej nauki pojawia się coraz więcej ‘ojców sukcesu’. Jestem przekonana, że w wielu krajach prowadzono niezależne badania, które teraz składają się na naszą wiedzę trychologiczną. Obecnie jest wielu fantastycznych trychologów na całym świecie, w tym na Wschodzie. Faktem jest, że za naszą wschodnią granicą trychologia jest nieco bardziej popularna i ‘zinstytucjonalizowana’. Są tam trychologiczne instytuty badawcze i stowarzyszenia zrzeszające trycholgów. Ale Polska ma też swój bardzo istotny wkład w rozwój wiedzy trychologicznej dzięki pracy i badaniom profesor Lidii Rudnickiej. 

Z jakimi problemami mogę więc zgłosić się do trychologa?

Praktycznie ze wszystkimi dotyczącymi skóry głowy i włosów. Mogą to być problemy z kondycja włosów, ale także poważniejsze problemy związane z łysieniem. 

Mogę spodziewać się cudów?

Raczej konkretnych rozwiązań. Trycholog jest w stanie rozpoznać problem i zaproponować sposób postępowania. Może też skierować na dodatkowe badania lub konsultacje specjalistyczne. Na przykład do dermatologa, endokrynologa, chirurga. Część problemów z włosami ma podłoże psychologiczne, więc również do psychologa. Czasem dietetyka lub kosmetologa. Zależy to od przyczyny problemu. Wizyta u trychologa to nierzadko początek dłuższego procesu leczenia, w który zaangażowanych może być wielu lekarzy i specjalistów. 

Jak przygotować się do wizyty u trychologa?

Nie ma jednego standardowego protokołu. Jeżeli pacjent ma bieżące badania, należałoby je przynieść, choć oczywiście komplet badań niezbędnych do oceny przyczyn problemu, można też wykonać w klinice i trycholog taką diagnostykę zazwyczaj zleca już podczas pierwszej konsultacji. Czasem można rozważyć powstrzymanie się od mycia głowy przez 2 dni, aby trycholog mógł ocenić stan skóry głowy. Najważniejsze jest przyjście z pozytywnym nastawieniem i gotowością na otwartą i szczerą rozmowę. Konsultacja trychologiczna zaczyna się od szerokiego wywiadu, aby dotrzeć do podłoża problemu. A tu każdy szczegół może mieć znaczenie. 

Niedawno otworzyłaś swoją klinikę. Wcześniej prowadziłaś prywatną praktykę przy znanej klinice medycyny estetycznej. Popyt na Twoją pomoc wzrósł?

Rzeczywiście, we wrześniu tego roku uruchomiłam klinikę Hairmitage w warszawskim Miasteczku Wilanów. Prowadząc małą prywatną praktykę, miałam ograniczone możliwości, a zawsze uważałam, że do problemów wypadania włosów i chorób skóry głowy, ale też szerzej – do problemów natury estetycznej – należy podchodzić holistycznie. Nie tylko objawowo, ale sięgać do przyczyn i adresować problemy pacjentów kompleksowo. Stąd pojawił się pomysł, z którego narodziła się klinika Hairmitage. W Hairmitage pracuje szeroki zespół lekarzy i specjalistów, którzy są w stanie zająć się pacjentem od A do Z. W naszej kadrze mamy nie tylko doświadczenie trychologiczne, ale na przykład także endokrynologa, psychoterapeutę, dietetyka, fizjoterapeutę, chirurga transplantacji włosów. Dlatego jesteśmy w stanie sięgnąć do przyczyn o podłożu hormonalnym czy psychologicznym, uwolnić od stresu czy zalecić konieczne zmiany w sposobie odżywiania, a w niektórych przypadkach przeprowadzić transplantację włosów. Mamy także zespół lekarzy medycyny estetycznej i kosmetologów, żeby móc wesprzeć naszych pacjentów w szerokim zakresie problemów, nie tylko tych związanych z włosami. Tak więc na brak pracy nie możemy narzekać. Zdecydowanie jej przybyło w stosunku do mojej poprzedniej praktyki, gdyż teraz pacjenci znajdują kompleksową pomoc ‘pod jednym dachem’. 

Można u Was wykonać też bardzo zaawansowane zabiegi, takie jak przeszczep? 

Oczywiście. Oferujemy zabiegi wykonywane ręcznie metodami FUE (Follicular unit extraction, czyli przeszczep pojedynczych mieszków włosowych) i FUT (Follicular unit transplantation, zwana również metodą strip, czyli przeszczepem mieszków z paska skóry głowy). Ponieważ zależy nam na najwyższej jakości zabiegów, w których można osiągnąć praktycznie 100% przeżywalność przeszczepianych mieszków włosowych. Metoda FUE jest metodą nowszą i zdecydowanie ją polecamy. Jest bardzo pracochłonna i wymaga niezwykłej precyzji od chirurga i całego zespołu. Ale przy prawidłowo wykonanym zabiegu efekty są absolutnie nieodróżnialne od oryginalnie rosnących włosów. Muszę tu od razu obalić jeden mit, z którym często się spotykam. Zabieg transplantacji włosów można wykonywać również kobietom. I to bez konieczności golenia głowy. Kilka dni temu wykonywaliśmy go właśnie jednej z pacjentek.

 Które zabiegi cieszą się największą popularnością?

Zabiegi są dobierane do indywidualnych potrzeb pacjentów. Ale biorąc pod uwagę typy problemów, z którymi przychodzą pacjentki, wykonujemy dużo mezoterapii czy różnych zabiegów pielęgnacyjnych. To co mnie cieszy najbardziej to fakt, że bardzo widocznie zmienia się podejście pacjentów do transplantacji włosów. Rośnie świadomość dostępności i skuteczności zabiegów przeszczepu włosów. Również wśród kobiet. Poza zabiegami na włosy i skórę głowy bardzo popularne są zabiegi liftingujące ciało i twarz, redukujące tkankę tłuszczową a także zabiegi bezbolesnej epilacji laserowej. No i tradycyjnie botoks oraz kwas hialuronowy. 

Zabiegi i odpowiednio dobrana pielęgnacja zamaskują skutki złej diety i złego stylu życia?

Krótkoterminowo mogą rzeczywiście je zamaskować. Ale tylko zamaskować. Nie usuną problemu i on z pewnością do nas wróci w momencie, kiedy maskowanie już nie będzie skuteczną metodą. Nie polecam maskowania problemów, bo zawsze wracają ze zdwojoną siłą. Problemami trzeba się zajmować poczynając od ich pierwotnej przyczyny. 

No więc jak żyć i jak jeść, żeby mieć piękne włosy?

Prawidłowe odżywianie i zdrowy tryb życia to warunki ważne dla zdrowia włosów, ale niestety niewystarczające. Kondycja włosów zależy także od wielu innych czynników, a także od naszych indywidualnych uwarunkowań genetycznych. A wręcz przede wszystkim od naszej genetyki. Nie istnieje więc jedna cudowna dieta, która zapewni naszym włosom zdrowie i piękno. 

A pielęgnacja?

Pielęgnacja to bardzo indywidualna sprawa. Powinna być dobierana nie tylko do rodzaju włosów, ale także do typu i kondycji skóry głowy. 

Czy możemy tym wszystkim spowolnić starzenie się włosów? Na czym ono polega?

Cykl życia włosa składa się z trzech faz – fazy wzrostu, krótkiej, przejściowej fazy zanikania i fazy spoczynku, w trakcie której włos zaczyna obumierać i ostatecznie wypada. Potem cykl powtarza się od nowa. Jednak z każdym kolejnym cyklem życia, mieszki włosowe zwężają się, włosy rosną cieńsze, słabsze i może ich rosnąć mniej. Na tym właśnie polega łysienie androgenetyczne. Pamiętajmy o tym, że włosy i skóra to ekosystem. Ich kondycja jest ze sobą powiązana. Wraz z wiekiem, nasza skóra staje się mniej nawodniona, traci tkankę tłuszczową, produkuje mniej kolagenu, wiotczeje. Najlepiej zdają sobie z tego sprawę pacjentki, które decydują się na przykład na zabiegi mezoterapii twarzy. Zabiegi te mają na celu dostarczenie skórze składników traconych z wiekiem. Skóra głowy podlega tym samym prawom, co skóra twarzy. I wraz z jej starzeniem się cierpią włosy.

Co odpowiadasz pacjentkom, które chcą, żeby włosy urosły lub odrosły im superszybko?

Też bym tak chciała (śmiech). Ale czy chcemy tego, czy też nie, wszyscy podlegamy określonym procesom fizjologicznym. Nasze włosy również im podlegają. Naturę można poprawiać, maskować, pomagać jej w pewnym zakresie, ale przechytrzyć się jej nie da. 

Sama jesteś przecież wizytówką tego, co robisz. Zawsze zachwycam się Twoimi długimi gęstymi włosami. Masz jakieś ulubione zabiegi domowe, rytuały, napary na zdrowe włosy?

Nie jestem chyba najlepszym adresatem dla tego pytania. Wiele lat pracy jako trycholog oraz współpraca z innymi specjalistami przekonuje mnie do bardziej naukowego podejścia do problemów. Przyczyny problemów z włosami i skórą głowy potrafią być bardzo złożone. A żadna kuracja z zastosowaniem jogurtu, jajek czy awokado nie załatwi problemów hormonalnych czy psychologicznych.