Ola to wychowanka poprawczaka i domów dziecka, z których wielokrotnie uciekła. To nie był zwykły gigant - nastolatka "pryska", bo szuka matki. Ich relacja jest niejasna. Jedyną pamiątką z dzieciństwa Oli jest zarejestrowana na cyfrowej kamerze ulotna chwila ze wspólnego puszczania mydlanych baniek. Dziewczyna wierzy, że trenując lekkoatletykę i wygrywając sportowe zawody, zwróci na siebie uwagę i pozwoli się odnaleźć. 

W kinie bohaterowie zawsze biegają po coś lub za coś. Po Berlinie biegała zbuntowana Lola, biegał Forest Gump, biegał Pawełek z "Wszystko będzie dobrze" a dwa lata temu także Jakub Gierszał jako Jerzy Górski w "Najlepszym". Ale chyba nikt tak nie pragnął "wybiegać" miłości jak Ola z "Wszystko dla mojej matki". Ola ma 17 lat i nie potrafi stać w miejscu, kiedy to, czego szuka może być nawet kilkaset kilometrów od poprawczaka, w którym się znalazła. Tam gdzieś czeka mama. Mama na pewno szuka. Mama kocha. Na pewno. I ona do tej mamy pobiegnie. Ola jeszcze nie wie, że choćby wywarzyła wszystkie drzwi i okna, nie tak łatwo pójdzie jej z zamkniętym sercem.

"Z miłością tak to już jest, że jeśli kochamy, to wierzymy, że po drugiej stronie jest tak samo. Wystarczy dobiec, dać się odnaleźć, znaleźć, dotrzeć" - powiedziała na konferencji prasowej w Gdyni reżyserka filmu Małgorzata Imielska, doświadczona dokumentalistka, która po raz pierwszy odważyła się pójść w fabularną fikcję. Ale nie zrezygnowała z dokumentalnej wrażliwości na prawdę i warsztatu. Dziewczęcy (bardzo zresztą dobry) skład aktorski wysłała przed zdjęciami do poprawczaków a dla wiarygodności jednego z męskich bohaterów zmierzyła się ze sprawcą gwałtu. Zdjęcia zaś powstawały między innymi w męskim zakładzie zamkniętym, którego zła "magia" przestrzeni udzieliła się całej ekipie.

Historia uderza więc widza realizmem, choć reżyserka przyznaje, że ten film mogła zrobić jeszcze bardziej brutalnie. To nie jest wzruszająca opowieść o dziewczynce z zapałkami. To niebezpieczna droga, na której Ola zaufa nie temu, komu trzeba, poobija się a większość z jej poświęceń pójdzie na nic, jak krew w piach. Tu miłość była warunkiem, była konstytutywna dla życia a potrzeba przynależności była wyżej niż jakikolwiek szczyt piramidy potrzeb. O co walczyć, kiedy walczyć już nie ma o co? W czym szukać nadziei, gdy naprawdę nadziei nie ma już w niczym i w nikim? Jeśli ma się resztkę sił i serca, można samemu stać się jej źródłem. Imielska finalnie nie zostawia widza pośrodku koszmaru, chociaż i tak z filmu wychodzimy wstrząśnięci. Także za sprawą wyrazistej Zosi Domalik w roli Oli i najlepiej od dawna zagranej roli bohatera zbiorowego (wszystkie młodziutkie aktorki stanęły na wysokości zadania). Film "po dziewczyńsku" zamyka "Animal instinct" The Cranberries. Symbolicznie, pozytywnie.

 

Debiut reżyserski i aktorski na dużym ekranie, o którym mówią wszyscy w Gdyni. Na dodatek, chodzi o ten sam film. „Wszystko dla mojej matki” (nie mylić z „Wszystko o mojej matce” Pedro Almodovara!) z początku wydaje się być dosyć klasyczną opowieścią o trudach życia w poprawczaku. Małgorzata Imielska (jest też autorką scenariusza) nagrała film szczery, ale i zaskakujący. Historia jest wręcz nieprzewidywalna, nie ma klisz i stereotypów, a sam widz nie tylko współczuje, ale i dopinguje głównej bohaterce granej przez Zofię Domalik. 

Ola to jedna z wychowanek poprawczaka dla dziewczyn. Znalazła się tam za ciągłe ucieczki z domu dziecka. Skryta, z bliznami po samookaleczeniu, nie szuka przyjaźni. Ma dwa cele - znaleźć w końcu matkę oraz wziąć udział w zawodach biegowych. Może to dzięki występie na bieżni odnajdzie ją ukochana mama, która w przeszłości również trenowała lekkoatletykę. Nie interesują jej papierosy, nowe telefony, ciuchy (chyba, że sportowe) czy „przyjaźń” z dozorcą pracującym w ośrodku. Jest zmotywowana, żeby zrealizować swoje marzenia. Udaje jej się nawet dostać na miesięczne wakacje u pewnego bezdzietnego małżeństwa. Powód tych starań? Ich dom usytuowany jest niedaleko domu dziecka w Olsztynie, gdzie nastolatka przebywała przez jakiś czas. Niestety dziewczyna ma pecha, dostaje piaskiem po oczach, co więcej, sama staje się ofiarą przemocy. Jednak psychika sportowca, mimo przebytych ciężkich doświadczeń, pomaga jej wykorzystać daną sytuację dla siebie. Ola nie chce być ofiarą, nie godzi się na to. Zawsze walczy. Choć życie ciągle daje jej w kość. 

Zrobiony w ascetycznej, wręcz dokumentalnej formie (reżyserka wcześniej tworzyła filmy właśnie w tym gatunku) „Wszystko dla mojej matki” bez żadnych ozdobników czy ukrywania faktów pokazuje walkę dzieci porzuconych przez rodziców oraz dziewczyn osadzonych w trudnych warunkach, jakim jest właśnie poprawczak. Za te naturalistyczne, paradokumentalne zdjęcia odpowiadał Tomasz Naumiuk, autor zdjęć również do "Obywatela Jonesa" i "1983" Agnieszki Holland, czy "53 wojen" oraz "Amoku". Choć historia skupia się na Oli (świetna Domalik debiutuje tą rolą na dużym ekranie) poznajemy też inne osadzone i ich rodzinne dramaty. Czy uda im się wyjść z tej patologicznej sytuacji? Koniecznie sprawdźcie to w kinie.