Ameryka bulwersuje się makijażem pięcioletniej córki Kim Kardashian, a w równoległej rzeczywistości rówieśniczki North West na urodziny są prowadzane do spa, gdzie zajmują się nimi kosmetyczki i manikiurzystki. Wyprawka do przedszkola? Maseczka w płachcie, kanapki i szminka, a na szóste urodziny podstawowy zestaw kosmetyków do makijażu. 

Kosmetyki z Korei - o co poprosić przyjaciółkę, która leci do Azji (lista zakupów) >>

Kosmetyki dla dzieci sprzedawane jak zabawki

Amerykański dziennik The Washington Post sprawdził właśnie, jak koreański przemysł kosmetyczny wygląda w swoim rodzinnym kraju. Tam największym zaskoczeniem okazał się jednak nie poziom technologiczny urodowych koncernów czy nowe zaskakujące składniki kremów, ale to, że tendencja k-beauty zaczyna obejmować coraz młodsze dziewczyny, a nawet... kilkuletnie dzieci. Jedną z bohaterek tekstu TWP została siedmioletnia Yang Hye-ji, której przygotowania do szkoły obejmują nie tylko wyprasowanie mundurka i odrobienie lekcji, ale też... pomalowanie ust czy podkreślenie oczu. Jak się okazuje, w Korei coraz popularniejsze są profesjonalne kosmetyki do makijażu dedykowane kilkuletnim dziewczynkom oraz wizyty w spa dla dzieci, takim jak Shu Shu & Sassy w Seulu. Różowe ściany i seria zabiegów upiększających to podstawa, a do spa, które oferuje nie tylko masaże i maseczki, ale też makijaż i pełen manicure, mogą chodzić już czterolatki. Z kolei kosmetyki ShuShu Cosmetics działają tam już od kilku lat i mają ugruntowaną pozycję na rynku. To produkty, które z  jednej strony są kierowane typowo dla dzieci (o czym świadczą chociażby lakiery do paznokci, które rozpuszczają się pod wpływem wody albo cienie do powiek, które można zjeść), a z drugiej strony pojawiają się na nich niepokojące hasła, jak użyte na szamponie "Nie jestem dzieckiem"

Kilkulatki znają dziesięć kroków koreańskiej pielęgnacji lepiej niż tabliczkę mnożenia, a rygorystyczny przemysł kosmetyczny jest coraz bardziej wymagający wobec kobiet.

Jak podaje dziennik, w Korei, gdzie sukces równa się nie tylko ciężka praca, ale też do bólu idealny wygląd, na porządku dziennym są reklamy takie jak ta, w której sześciolatka maluje się i mówi: "Obserwuję moją mamę i robię to co ona. Dzisiaj dorastam" czy filmy na YouTube w stylu "tutorial makijażu mojej mamy" oraz kosmetyczne zakupowe haule, prowadzone przez przedszkolaki. Popularne są miejsca typu PriPara Kids Cafe, gdzie dzieci mogą wypić sok, zrobić sobie lekki makijaż i chodzić po wybiegu.

Jak podkreślają autorzy reportażu, Min Joo Kim oraz Simon Denyer - owszem, również w Stanach czy Europie coraz młodsze dziewczyny sięgają po makijaż albo decydują się na zabiegi. Tutaj jednak jest to o tyle niebezpieczne i szkodliwe, że koreańskie kosmetyki kierowane są też do dziewczynek, które często ledwo potrafią przeczytać ich nazwę na opakowaniu. Jak marki przekonują dzieci do kosmetyków? Kampanie mają obrane dwa kierunki: jeden, to hasła "być jak mama", czyli najważniejsza osoba w życiu takiej kilkulatki, druga to kreowanie makijażu jako nowej formy zabawy. Kosmetyki ShuShu można kupić też Singapurze i Tajlandii, ale wkrótce mają pojawić się również w Stanach. Czy przyjmą się i tam? Według badań w samej Korei już blisko co drugie dziecko nosi do szkoły (podstawowej) makijaż.