Choć decyzja Sądu Najwyższego o utrzymaniu w mocy przepisów zakazujących przeprowadzeniu aborcji trafiła do mediów na początku września, w USA nadal trwa dyskusja społeczna w tym temacie. Głos zabierają nie tylko obywatele, prawnicy czy aktywiści, ale również celebryci. Do tej ostatniej grupy należy Uma Thurman. To dość zaskakujące, zwłaszcza, że aktorka rzadko komentuje czy udziela się w mediach. Wyjątkiem jest promocja filmów czy wspieranie karier swoich dzieci. Tym razem jednak gwiazda "Pulp Fiction" czy "Kill Bill" zdecydowała się powiedzieć głośno co sądzi o tym zakazie. Dlaczego jej głos jest tak ważny? 51-letnia Thurman ujawniła, że sama zdecydowała się na aborcję. 

Uma Thurman w szczerym wyznaniu: "zdecydowałam się na aborcję, choć to złamało mi serce. (...) To mój najciemniejszy sekret"

Felieton autorstwa Umy Thurman został opublikowany na łamach prestiżowego Washington Post. Okazuje się, że gwiazda przez lata utrzymywała w tajemnicy swoją decyzję. 

"Swoją karierę zaczęłam w wieku 15 lat, pracując w środowisku, gdzie często byłam jedynym dzieckiem w pokoju. Pod koniec bycia nastolatką zaszłam przypadkowo w ciążę ze znacznie starszym mężczyzną. Żyłam wtedy na walizkach gdzieś w Europie, będąc daleko od mojej rodziny, a zaraz miałam zacząć pracę. Nie wiedziałam co robić. Chciałam zatrzymać dziecko, ale jak?

Zadzwoniłam do domu. Moja mam była ciężko chora w szpitalu. Tata odszedł od jej łóżka, żeby przedyskutować ze mną wszystkie opcje. Nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy o seksie. To był pierwszy raz, i było to okropne dla nas wszystkich. Zapytano mnie o status tej relacji i ostrzeżono mnie jak trudno będzie mi wychować dziecko sama, będąc nadal nastolatką. Moja dziecinna fantazja o macierzyństwie mocno się zmieniła, gdy odpowiadałam na ich bardzo precyzyjne pytania. Dopiero zaczynałam swoją karierę i nie miałam środków na zapewnienie stabilnego domu, nawet dla siebie. Zdecydowaliśmy jako rodzina, że ​​nie mogę donieść tej ciąży i zgodziliśmy się, że aborcja jest właściwym wyborem. Mimo to moje serce było złamane.

(...) Leżałam bezsennie na stole, podczas gdy lekarz, który był życzliwym człowiekiem, wyjaśniał każdy etap procesu, jak to się stało. Bolało strasznie, ale nie narzekałem. Przyswoiłam sobie tyle wstydu, że poczułam, że zasłużyłam na ból.

Moje palce były mocno zaciśnięte na klatce piersiowej, a kiedy zabieg się skończył, lekarz spojrzał na mnie i powiedział: 'Masz piękne dłonie – przypominasz mi moją córkę'. Ten pojedynczy ludzki gest jest wypalony w moim umyśle jako jeden z najbardziej pełnych współczucia momentów, jakich kiedykolwiek doświadczyłam. W jego rozumieniu byłam osobą, byłam córką, nadal byłam dziewczyną.

W tej historii jest tyle bólu. Do tej pory był to mój najciemniejszy sekret. Mam 51 lat i dzielę się nim z Wami z domu, w którym wychowałam trójkę moich dzieci, które są moją dumą i radością. Moje życie było niezwykłe, czasami wypełnione złamanym sercem, wyzwaniami, stratą i strachem – tak jak życie wielu kobiet – ale także naznaczone, tak jak ich, odwagą i współczuciem. Poczęłam moje piękne, magiczne dzieci z mężczyznami, których kochałam i którym ufam na tyle, że odważyłam się sprowadzić dziecko na ten świat. Nie żałuję drogi, którą przebyłam. Oklaskuję i wspieram kobiety, które dokonują innego wyboru. Aborcja, którą miałam jako nastolatka, była najtrudniejszą decyzją w moim życiu, taką, która przysporzyła mi wtedy udręki i zasmuca mnie nawet teraz, ale była to droga do życia pełnego radości i miłości, której doświadczyłem. Rezygnacja z wczesnej ciąży pozwoliła mi dorosnąć i stać się matką, jaką chciałam i musiałam być.

Nic nie zyskuję na ujawnieniu tej wiadomości, a może wiele przez to stracę. (...) Ta ustawa jest kolejnym narzędziem dyskryminującym osoby znajdujące się w niekorzystnej sytuacji ekonomicznej, a często wręcz przeciw ich partnerom. Kobiety i dzieci z bogatych rodzin zachowują wszystkie możliwości wyboru na świecie i nie są narażeni na ryzyko.

Smuci mnie również to, że prawo stawia obywatela przeciwko drugiemu obywatelowi, tworząc nowych strażników, którzy będą żerować na tych pokrzywdzonych kobietach, odmawiając im wyboru, by nie mieć dzieci, którymi nie są w stanie się opiekować, lub gasząc ich nadzieje na przyszłą rodzinę≤ którą mogłyby stworzyć.

Wam wszystkim - kobietom i dziewczętom z Teksasu, które boją się traumy i prześladowania przez drapieżnych łowców nagród; do wszystkich kobiet oburzonych faktem odebrania praw naszego ciała przez państwo; a wam wszystkim, którzy są bezbronni i zawstydzeni, ponieważ macie macicę — mówię: Widzę was. Miejcie odwagę. Jesteście piękne. Przypominacie mi moje córki".

Ten tekst autorstwa Umy Thurman jest aktualnie cytowany w wielu amerykańskich mediach. Amerykanka ma trójkę dzieci: Mayę Hawke (ur. 1998), Levona (ur. 2002) oraz Rosalind Thurman-Busson (ur. 2012).