Kiedyś "skaza", którą chciano zatuszować, dziś - wielki trend urodowy. Piegi stały się kobiecym atutem dodającym uroku i atrakcyjności. Na Instagramie rządzą profile pięknych dziewczyn mających cerę w wielokropkach. Choć taka skóra nie jest idealna, jak w reklamach fluidów, urzeka nas swoją oryginalnością. Szczęściarami są rudzielce i te z nas, którym piegi wyskakują na twarzy wraz z pierwszymi, letnimi promieniami słońca. Jednak są osoby, które nie zostały nimi chojnie obdarzone przez naturę. I tak bardzo chcą je mieć, że decydują się na...tatuaż

Piegi - oryginalne zdjęcia Brocka Elbanka >>

Okazuje się, że tatuowanie piegów to nowy, urodowy trend, który staje się równie powszechny, co makijaż permanentny brwi. Zabieg działa na podobnej zasadzie - kosmetyczka za pomocą specjalnego tuszu wykonuje piegi w wybranych miejscach na twarzy, a ich trwałość sięga do trzech lat. Świeżo wytatuowane kropki wyglądają początkowo jak ukąszenia komara. Bez obaw - po kilku dniach wtapiają się w skórę, uzyskując delikatny, naturalny odcień. Ale czy na pewno po upływie kilku lat nasza cera nie będzie nosić po nich śladu? Takiej pewności nigdy nie mamy.

Coraz więcej blogerek promuje ten trend, choć spora część nie przyznaje się do zabiegu. Jak widać naturę można oszukać - zwolenniczki wytatuowanych piegów twierdzą, że to zdrowsze, niż wystawianie cery na słońce. My wychodzimy z założenia, że "gdy nie mamy, co kochamy, trzeba kochać to, co mamy".

Trend urodowy 2017: tatuowanie piegów na twarzy - ZDJĘCIA >>