Na rynku jest tyle kosmetyków, że często nie wiadomo, co wybrać. Część z nas sięga po znane produkty z Azji, czy Australii, wiele osób chętnie kupuje też po polskie marki, czy pielęgnację wegańską. Coraz częściej czytamy składy i to nie tylko produktów żywnościowych, ale również kosmetycznych. Co kryje się w popularnym kremie, serum, czy balsamie? Nie zawsze wszystkie składniki są dobre dla naszej skóry, czy organizmu, choć reklamy twierdzą co innego. Tym razem pod lupę wzięliśmy popularny składnik dodawany m.in. do produktów przeciwzmarszczkowych.

Tej substancji należy unikać w kosmetykach do pielęgnacji, także przeciwzmarszczkowej

Lekarze dermatolodzy przyznają, że w dużych ilościach pewien słynny składnik może obniżyć poziom kolagenu, a to przyspiesza starzenie się komórek. Jak to możliwe? Chodzi o Methylparaben ( po pol. metyloparaben), związek chemiczny o działaniu bakteriobójczym, którego głównym zadaniem jest konserwacja produktu. Z jednej strony ta substancja znana również jako 4-hydroksybenzoesan metylu, lub ester kwasu p-hydroksybenzoesowego uniemożliwia rozwój bakterii (nawet  gronkowca złocistego), a także zapobiega zakażeniu (na palcach przenosimy często zarazki, a te mają styczność z kosmetykami). "Konserwanty działają przeciwdrobnoustrojowo - hamują aktywność bakterii, pleśni czy grzybów, co opóźnia proces obniżania się wartości kosmetyku, wywołany ewentualną fermentacją, zmianą jego zapachu, konsystencji, wyglądu. (...) Środki konserwujące są szczególnie niezbędne w kosmetykach zawierających wodę i składniki organiczne, które cechuje podatność na wpływ mikroorganizmów" - możemy przeczytać w raportach z 2008 roku przygotowanych przez badaczy Uniwersytety Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dlatego tak często ten paraben występuje w kremach, serum, kosmetykach przeciwsłonecznych, samoopalaczach, kremach przeciwtrądzikowych, podkładach, bronzerach, preparatach do demakijażu, pomadkach, eyelinerach, piankach do golenia, czy produktach do włosów,. Amerykańska Agencja FDA uważa, że Methylparaben w odpowiednim stężeniu jest bezpieczny, ale z drugiej strony jest traktowany jako alergen. Maksymalne dopuszczalne stężenie tego parabenu wynosi ok. 0,5% dla pojedynczego związku i ok. 1% dla mieszanki. A co wynika z najnowszych badań?

W analizach opublikowanych w Journal of Applied Toxicology z 2017 roku, przygotowanych przez Uniwersytet Medyczny w Białymstoku, przetestowano Methylparaben i jego wpływ na ludzkie fibroblasty skórne i wspomnianą produkcję kolagenu. Okazało się, że "stężenie całkowitego kolagenu wydzielanego do pożywki zostało znacznie zmniejszone". A to przecież kolagen stanowi główny składnik ścięgien i jest odpowiedzialny za elastyczność i jędrność naszej skóry. Potwierdza to artykuł z Journal of Investigative Dermatology, gdzie opisano test kosmetyków z Methylparabenem na myszach - faktycznie pozostawił on skórę jaśniejszą, bardziej pomarszczoną i suchą. "Przy wysokich stężeniach Metyloparaben obniża istniejący poziom kolagenu (i jego przyszłą produkcję), a to może ostatecznie przyspieszyć starzenie się i śmierć komórek" - przyznała dr Rachel Nazarian, dermatolog z Schweiger Dermatology Group, pracująca na oddziale w nowojorskim Mount Sinai Health Center.

Lekarze uspokajają - używane przez nas kremy i kosmetyki w większości nie zawierają wysokich dawek metyloparabenu, jakie zastosowano w badaniu, ale jednak lepiej unikać tego środka konserwującego. Badania nad tym związkiem chemicznym cały czas trwają.

 

Pierwsze targi ELLE Zen w Krakowie. Dołącz do wydarzenia na Facebooku: