Tabletki na urodę - czy to działa?

 

Siedem na dziesięć – aż tyle osób w Polsce sięga po suplementy diety (raport SW Research „Polacy a suplementy diety” z 2017 roku). Pierwsza myśl? Świetnie, coraz bardziej świadomie dbamy o zdrowie. Ale tu zaczynają się schody… Tylko 17 proc. z nas konsultuje się w tej kwestii z lekarzem lub farmaceutą. A suplementy, choć są dostępne bez recepty, mogą wywoływać skutki uboczne, zwłaszcza gdy bierzemy je na własną rękę. 

Większość z nich przechodzi przez wątrobę. Jeśli mamy z nią jakiekolwiek problemy, suplementy ­mogą ją dodatkowo obciążać – mówi dr Marcin Ambroziak, dermatolog i założyciel Kliniki Ambroziak. 


Podobnie jest w przypadku supermodnych ostatnio adaptogenów. To rośliny, grzyby i korzenie o egzotycznie brzmiących nazwach, jak maca maca, ashwagandha czy kudzu, wywodzące się z tradycyjnej medycyny chińskiej i ajurwedy. Można przyjmować je w postaci tabletek albo sproszkowane dodać do smoothie czy owsianki. Obiecywane efekty? Promienna cera, ­większa odporność (również na stres), mniejsza skłonność do ­nałogów, szybszy metabolizm. – Adaptogeny to substancje wytwarzane przez rośliny w ekstremalnych warunkach, np. do zabijania mikrobów – tłumaczy dr Ambroziak. I radzi zachować ostrożność: – Choć z definicji adaptogeny powinny być całkowicie bezpieczne, część z nich może działać toksycznie na nasz organizm.

Czytaj też: Jak wzmocnić paznokcie? Domowe sposoby i preparaty, które polecamy

A tabletki z kwasem hialuronowym? Na pewno nam nie ­zaszkodzą. Ale czy faktycznie pomogą? – Jesteśmy w stanie wchłonąć z nich zaledwie 5-10 proc. kwasu hialuronowego – mówi dr Ambroziak. – Z czego większość trafia nie do skóry, tylko do stawów – dodaje dermatolog dr n. med. Kamila Padlewska z Gabinetów Dermatologii Estetycznej i Medycyny Anti-Aging „Oricea”. Podobnie jest z kolagenem ­zawartym nie tylko w kremach, lecz także w „upiększających” ­wodach mineralnych i jogurtach. Te ostatnie mają głównie walory smakowe. 


– Cząsteczki kolagenu są za duże, żeby przeniknąć przez kosmki jelitowe. Równie dobrze możemy przyjmować aminokwasy niezbędne do budowy białek ­albo ­połączyć przyjemne z pożytecznym i np. zjeść galaretkę – mówi dr Ambroziak.

Laminina - co to jest?

 

Kolejną rewelacją na rynku suplementów jest laminina, ­reklamowana jako życiodajna odżywka wspomagająca regenerację starzejących się i chorych komórek. – Laminina to białko naturalnie występujące w organizmie. Odpowiada m.in. za wytrzymałość naszej skóry. Z wiekiem ilość lamininy w organizmie zmniejsza się, a naskórek staje się bardziej podatny na urazy – tłumaczy dr Kamila Padlewska. Nie sądzi jednak, że to białko zostanie cudownym specyfikiem na starzenie. – To, które zawierają suplementy, pochodzi z jaja kurzego, a białko zwierzęce różni się od tego w ludzkich komórkach. Brakuje też badań klinicznych na temat lamininy. Poza tym każde białko rozpada się w żołądku do peptydów, a potem w jelicie cienkim do aminokwasów i to one wchłaniają się do organizmu. Ale aby je uzupełniać, wystarczy zdrowa dieta – dodaje. 

Czytaj też: Co pić na zdrowe włosy? >>

Naturalne witaminy na włosy i cerę


Zanim więc połkniemy garść tabletek, ­warto zadbać o różnorodność na ­talerzu. – Pijmy codziennie sok z cytryny. Działa antyoksydacyjnie, a zawarta w nim ­witamina C jest niezbędna do budowania cząstek kolagenu – mówi dr Ambroziak. – Do wytworzenia w skórze witaminy D3, jednej z silniejszych substancji odmładzających, wystarczy trochę słońca. – Kieliszek wina, dwie garści jagód lub malin zapewnią odpowiednią ilość polifenoli. Dostarczy ich też resweratrol lub wyciąg z jagód acai – dodaje dr Ambroziak. 


Czy to oznacza, że zamiast obiecujących cuda pigułek ­wystarczy mieć dobrze zaopatrzoną ­lodówkę?

 

– Część lekarzy twierdzi, że żyjemy w społeczeństwie pozbawionym niedoborów żywieniowych i nie potrzebujemy suplementacji. Moje zdanie jest mniej ekstremalne. Uważam, że witaminę D, polifenole, witaminę C i aminokwasy możemy, a niekiedy powinniśmy przyjmować – mówi dr Ambroziak. Dodaje też, że producentów suplementów nie obowiązują te same warunki kontroli produkcji co producentów leków. – Jeżeli mam do wyboru lek na receptę lub nawet najlepszy suplement bez recepty, wybiorę ten pierwszy – mówi dr Ambroziak. Doktor Kamila Padlewska zwraca uwagę na suplementy i adaptogeny niewiadomego pochodzenia sprzedawane w internecie. – Najlepiej kupować je w aptekach albo sklepach zielarskich. I zawsze czytajmy etykiety. Na opakowaniu powinna znaleźć się informacja o dawkowaniu, np. że po trzech miesiącach stosowania żeń-szenia trzeba zrobić przerwę.

Czytaj też: Jak wykonać masaż wałkiem jadeitowym? >>