Od kiedy pamiętam, nie pieściłam się przy myciu twarzy. Delikatne muskanie, peelingi enzymatyczne i muślinowe ręczniczki do twarzy nie były dla mnie - przyzwyczaiłam się do gruboziarnistego złuszczania i dynamicznego wycierania po myciu mięsistą szostką tkaniną frotte. Do dziś bardzo lubię efekt narturalnych rumieńców tuż po porannej toalecie, bo taka stymulacja poprawia ukrwienie skóry, a nic nie odżywia i nie dotlenia jej tak jak krew właśnie. Zresztą - wampirzy lifting nie wziął się znikąd. 

Oczywiście wrażliwym, naczynkowym skórom takiej pielęgnacji się nie poleca, ale jeśli cieszycie się skórą normalną lub z tendencją do przetłuszczania się (ale bez stanów zapalnych) to ten gadżet może na stałe trafić do Waszych kosmetyczek. Szczotkę do mycia twarzy marki Andrée Jardin znalazłam w sklepie NAP znanym z dobrego dizajnu. Andrée Jardin to niewielka francuska manufaktura szczotek z prawie stuletnią tradycją. Jej właściciele do dziś dbają o to, by ich produkty odzwierciedlały dawne rytuały pielęgnacyjne naturalnych piękności minionych dekad. Szczoteczka do twarzy, którą polecamy ma drewnianą rączkę z jesionu lub (w innych wersjach) bukowego drewna odpornego na wilgoć i naturalnego szorstkiego włosia z udziałem jedwabnych włosków.

Jak jej używać? Z żelem do mycia, emulsją do mycia twarzy, a w najmocniejszej wersji z kosmetykami złuszczającymi (ale to propozycja dla naprawdę odpornych i podatnych na ekstremalne bodźce skór). Szczotka Andrée Jardin nawet w samodzielnym stosowaniu z wodą peelinguje, złuszcza, poprawia krążenie, ujędrnia lepiej niż kosmetyki, które do tej pory stosowałam. W linii Heritage dostępne są także szczotki do mycia pleców, pod prysznic, a także szczotki do pielęgnacji domu i tekstyliów. Wszystkie produkty są fachowo wytwarzane przez wykwalifikowanych francuskich rzemieślników, wykorzystujących stuletnie tradycje z drewna bukowego pozyskiwanego w sposób zrównoważony i jesionu poddanego obróbce cieplnej. Włosie jest wykonane z naturalnych materiałów, takich jak włosie dzika, włosie końskie lub włókna roślinne, co czyni je doskonałym produktem ekologicznym.

Cena szczotki to 60 złotych. Warto tyle zapłacić, bo po kilku minutach mycia i masażu, skóra wygląda jak po dotleniającym zabiegu za kilkaset złotych. Znam osoby, które ten efekt osiągały tylko dzięki masażom twarzy szczoteczką do zębów (przyznają się do tego także gwiazdy i modelki). Szczotka Andrée Jardin ma większą tarczę i zdecydowanie bardziej jakościowe włosie, więc w tej konkurencji wygrywa ze wszystkim, co do tej pory miałam w łazience.