25 lat pracy w telewizji potrafi wiele nauczyć. Na pewno asertywności. – Byłam otoczona przez sztab specjalistów od wizerunku mówiących mi, w czym powinnam chodzić. Trudno mi było w tym odnaleźć własny styl. W końcu powiedziałam „dość” – mówi Paulina Smaszcz-Kurzajewska, prezenterka telewizyjna i radiowa. Zamiast innych zaczęła słuchać własnej intuicji. Szybko zdała sobie sprawę, że od klasycznej garsonki woli szerokie spodnie palazzo i sweter, a kultową chanelkę, którą wszyscy doradzali kupić, lepiej zamienić na szalone projekty Gabrieli Hearst lub Loewe. – W modzie szukam tak naprawdę dwóch rzeczy: charakteru i jakości. Z czasem nauczyłam się, że za dobre rzeczy warto więcej zapłacić – opowiada Paulina, która nie ukrywa swojego zamiłowania do ubrań od projektantów. 
W jej szafie – sprytnie ukrytej za ozdobnymi, marokańskimi drzwiami – bardziej awangardowe marki, takie jak Gucci i Balenciaga, przeplatają się z minimalistycznymi projektami Victorii Beckham i Céline. Skąd taka rozbieżność? – Jako szefowa PR-u dużej platformy cyfrowej każdego dnia pracuję nad wizerunkiem firmy. A to wymaga nienagannego wyglądu. Problem w tym, że nie cierpię biurowego uniformu złożonego z nudnej spódnicy i białej koszuli – opowiada Paulina. Na szczęście znalazła na to sposób. – U Victorii Beckham kupuję świetne ołówkowe spódnice długości 7/8, Céline z kolei szyje najlepsze płaszcze i koszule. Do takich klasycznych elementów dorzucam kolorowe spodnie Balenciagi, najlepiej szerokie i  z wysokim stanem, lub sweter z zabawnym wzorem od Gucciego – tłumaczy prezenterka. 

Takie odważne połączenia to dla niej codzienność, mało kto zdecydowałby się na zestawienie zielonego z pomarańczowym lub czerwonego z niebieskim. Kluczem do sukcesu jest według niej przestrzeganie zasady ubierania się w maksymalnie trzy kolory i ciągłe eksperymentowanie. Takie podejście zaowocowało również na polu zawodowym. – Na międzynarodowe spotkania zawsze wybieram polskich projektantów, ponieważ lubię wspierać rodzimą modę. I wtedy słyszę najwięcej komplementów – opowiada Paulina. Gdzie kupuje ubrania? – Jestem strasznie zabiegana, więc nie mam w ogóle czasu na zakupy. Na szczęście w porę znalazłam odpowiednią pomoc, moja stylistka i przyjaciółka Marta Danelska urzeczywistnia wszystkie moje szalone pomysły – śmieje się Paulina.