Od kilku lat trwa boom na koreańską pielęgnację. Mieszkanki Europy hurtowo kupują poradniki na ten temat, w końcu Azjatki mogą pochwalić się idealną cerą bez zmarszczek. Za każdym razem mamy ochotę krzyknąć "jak one to robią!?". Korea to również mekka firm kosmetycznych, to właśnie tam powstają zaawansowane technologicznie formuły oraz opracowane na naturalnych składnikach kosmetyki. Południowa część Półwyspu Koreańskiego od dłuższego czasu wyznacza światowe trendy w kosmetologii. Zasada 10 kroków koreańskiej pielęgnacji zafascynowała również Polki - niektóre  z nas nadal wyznają filozofię K-beauty. W międzyczasie pojawił się trend na "glass skin", czyli cerę, od której aż bije blask, czyli tzw. efekt "glow", czy "honey skin" - odżywiona cera, która wygląda jakby jej właścicielka dopiero co nałożyła olejek nawilżający. Teraz przyszedł czas na "skip-care", a fanami tej koncepcji są koreańscy millenalsi. Co to takiego?

Kosmetyki z Korei - o co poprosić przyjaciółkę, która leci do Azji (lista zakupów) >>

Koreańskie kosmetyki - 10 naszych ulubionych >>

Skip-Care to nowy trend w pielęgnacji koreańskiej. Na czym polega?

Osoby, które zaczynały swoją przygodę z 10 krokami koreańskiej pielęgnacji z pewnością pamiętają, jak na początku wydawało się to czasochłonne. Do tego jeszcze ta ilość kosmetyków. Kremy, serum, esencje, toniki, olejki, maseczki w płachcie, płyn micelarny, filtry przeciwsłoneczne - można dostać zawrotu głowy, zwłaszcza na początku. Teraz nie wyobrażamy sobie, żeby nie nałożyć ulubionego serum, zrobić peelingu raz w tygodniu, czy spędzić wieczór z maseczką nawilżającą. Skip-Care całkowicie burzy te znane nam dobrze zasady.

Czytaj też: Obsesja #skincare. Czy pielęgnacja może nam zaszkodzić? >>

Skip-Care stoi w opozycji do rozbudowanej koncepcji pielęgnacji, która według niektórych mieszkańców tego kraju wymknęła się już spod kontroli. Chodzi o zrobienie sobie... detoksu. Tak, teraz zmniejszamy ilość używanych przez nas produktów, do tych kosmetyków, których naprawdę potrzebujemy. "Skip Care ma zidentyfikować podstawowe składniki, których pragnie twoja skóra. (...) chodzi o prostszą, ale lepszą pielęgnację cery" - uważają przedstawiciele koreańskiej marki AmorePacific. Oczywista sprawa? Nie do końca. Wiele z nas tak zafascynowało się trendami kosmetycznymi, że zamiast uzyskać promienną cerę, ma zaczerwienioną skórę i musi chodzić na wizyty do dermatologa. Powodem tego jest zbyt częste oczyszczanie twarzy, używanie złych kosmetyków (nie do tego typu cery, to podstawowy błąd), czy zbyt wielu olejków zatykających pory. Złuszczanie, odżywianie, odtruwanie - lista jest za długa! Fani Skip-Care polecają zrobić krok w tył i zastanowić się, czy to wszystko naprawdę jest potrzebne. Warto też zainwestować w kosmetyki 2, czy 3w1.

W prostocie tkwi siła!

Czytaj też: Japońska pielęgnacja twarzy - nowa moda czy najlepszy sposób na oczyszczenie twarzy?