Był czas, gdy z fascynacją śledziłyśmy instagramowe profile wypełnione recenzjami kosmetycznych nowości i tysiącami perfekcyjnych #shelfie. Lajkowanie zdjęć łazienkowych półek wypełnionych po brzegi produktami Glossier, Drunk Elephant, Tarte, OUAI czy Tatcha było jak nasze hobby. Ale to już przeszłość. Epatowanie nadmiarem kosmetyków stało się passé. W dobie pandemii, kryzysu gospodarczego i zyskującego popularność trendu less waste, chwalenie się górami plastikowych buteleczek, tubek i słoiczków stało się obciachem.

Ale nie tylko przemiany społeczne zadecydowały o zmierzchu kosmetycznego konsumpcjonizmu. Już w 2019 roku The New York Times alarmował: „All of Those Products Are Making Your Skin Worse” – czyli: wszystkie te kosmetyki, których używasz, tylko szkodzą twojej skórze. W artykule zwrócono uwagę na rosnącą skalę zjawiska, jakim jest zniszczona bariera hydrolipidowa skóry. To prawdziwa plaga, z którą na co dzień spotykają się amerykańscy dermatolodzy i kosmetolodzy. Przyczyna? „To pokłosie naszej obsesji „skrzypiąco” czystej cery oraz stosowania jednego, dwóch, trzech, czterech i więcej kosmetyków jeden po drugim” – przyznała nowojorska dermatolożka Whitney Bowe. „Połącz nadmiar składników aktywnych w pielęgnacji z negatywnymi czynnikami środowiskowymi, a dostajesz gotowy przepis na katastrofę” – konkluduje NY Times. Jeśli przez lata, 5 razy w tygodniu katujesz swoją cerę kwasami, nakładasz na nią sera z witaminami, niacynamidem, peptydami i retinolem, co dwa tygodnie zmieniasz kremy, a kropką nad i jest u ciebie aplikacja pachnącego serum z setką roślinnych ekstraktów i olejków eterycznych, z czasem cera uwrażliwia się i traci swoją barierę ochronną. A uszkodzona warstwa ochronna = piekąca, podrażniona skóra, suchość, alergie, egzema i trądzik. Nic dziwnego, że w parze z rosnącą sprzedażą produktów beauty (na świecie rok po roku rynek kosmetyków bije rekordy sprzedaży) – rosną też kolejki do gabinetów dermatologicznych.

Skinimalism w praktyce

W minimalistycznej pielęgnacji wcale nie chodzi o to, żeby odrzucić wszystkie używane dotychczas kosmetyki i wrócić do szarego mydła i kremu Nivea. Po pierwsze: mydło to najgorszy środek myjący, który pozostawia skórę ściągniętą i wysuszoną. Po drugie: kwasy, retinol czy witamina C mogą naprawdę zdziałać cuda. Tylko nie stosowane wszystkie naraz!

Ideę skinimalism można streścić w kilku punktach:

1. Nie kupuj pod wpływem impulsu

Influencerka zachwala na swoim feedzie „genialny” krem? YouTuberka, którą uwielbiasz, zachęca cię do kupienia „cudownego” serum na zmarszczki? Z nudów wchodzisz do drogerii tylko po to, żeby kupić sobie kosmetyk, który poprawi ci humor? Stop. Zastanów się kilka razy, czy naprawdę potrzebujesz danego kosmetyku, czy tylko oczarowała się jego atrakcyjna otoczka marketingowa albo ładne opakowanie. Traktowanie swojej skóry jako pola doświadczalnego, które służy eksperymentowaniu z fancy maseczkami i kremami, to bardzo ryzykowna strategia.

2. Stwórz swoją bazę

Skompletuj swój żelazny zestaw kosmetyków S.O.S., które nigdy cię nie zawiodły, które lubi twoja skóra, mają dobre składy i wzorowo spełniają swoje funkcje. Będzie to łagodny kosmetyk myjący bez silnych, wysuszających detergentów, prosty, bezzapachowy krem nawilżający i krem z wysokim filtrem SPF 30 lub 50. Te trzy produkty są jak baza, na której powinna opierać się cała twoja pielęgnacja. Najlepiej sprawdzą się tu kosmetyki marek dedykowanych cerze wrażliwej i atopowej, bez nadmiaru alergizujących substancji. Zła wiadomość dla fanek kosmetyków naturalnych: niestety, roślinne składniki lubią uczulać i w przypadku uszkodzonej bariery ochronnej lepiej zamienić je na dermokosmetyki. Przykładowy zestaw? Oto nasze typy.

Preparaty myjące:

Dobre, hipoalergiczne kremy nawilżające:

Lekkie filtry SPF:

3. Skup się na jednym składniku aktywnym

Składniki aktywne muszą być wprowadzane do pielęgnacji ostrożnie. Lepiej nie miksować ich z innymi, silnie działającymi kosmetykami, bo ryzyko podrażnień gwałtownie się zwiększa. Przykładowo – jeśli decydujesz się na retinol, poświęć kilka miesięcy tylko na kurację tym jednym składnikiem. Gdy stawiasz na kwasy, używaj jednego wybranego produktu i nie łącz go już z żadnymi innymi preparatami o działaniu złuszczającym.

4. Nie przesadzaj ze złuszczaniem

Zbyt częste złuszczanie naskórka powoduje, że cera nie ma czasu się zregenerować i wytworzyć nowej warstwy hydrolipidowej. W efekcie cały czas pozbawiona jest płaszcza ochronnego, a to naraża ją na ataki drobnoustrojów, podrażnienia i przesuszenie. Większość dermatologów w przypadku cery suchej i normalnej zaleca wykonywanie peelingu raz w tygodniu. Osoby z cerą tłustą i trądzikową mogą złuszczać cerę do 3 razy w tygodniu.

5. Daj czas kosmetykowi, aby zadziałał

Dwa tygodnie to za mało, żeby produkt pokazał całe spektrum swoich możliwości i zwalczył trapiący cię problem skórny. Na przykład, żeby pozbyć się trądziku, trzeba czasem nawet 6 miesięcy regularnego stosowania kwasów (w tym przypadku najlepszy jest salicylowy). Nie zniechęcaj się, jeśli po trzech dniach nie zobaczysz pierwszych rezultatów. Bądź cierpliwa i konsekwentna – cykl wymiany naskórka trwa 4 tygodnie, więc wyraźna zmiana w wyglądzie skóry to kwestia raczej miesięcy, niż dni.

6. Stosuj regułę pustego denka

Staraj się każdy kosmetyk zużywać do końca, zanim otworzysz kolejny. Za każdym razem, gdy korci cię, by zafundować sobie nową kosmetyczną zdobycz pomyśl o tym, ile zaoszczędzisz, powstrzymując się od zakupu. Czasem jeden kosmetyk równa się nowy ciuch albo dodatek, które na pewno bardziej zwrócą uwagę otoczenia, niż kolejna kuracja przypadkowym specyfikiem.