Pat Bogusławski

WYPEŁNIĆ NISZĘ
Nie chciał jednak ograniczać się tylko do modelingu. – Myślałem o fotografii, stylizacji, ale chciałem też wykorzystać doświadczenie z sesji i pasję do tańca – opowiada. Praca movement directora była stworzona dla niego. Okazało się, że profesjonalnie zajmuje się tym tylko dwóch choreografów. Postanowił iść za ciosem i spróbować własnych sił. Jego mentorem jest Aaron Sillis. Pat czasem asystuje mu przy tworzeniu choreografii, ostatnio dla Chanel. Jednym z pierwszych zleceń Pata była sesja dla magazynu „Wonderland” z gwiazdą muzyki (a prywatnie narzeczoną Roberta Pattinsona) FKA Twigs i jej tancerzami. – FKA niesamowicie się porusza, jest bardzo pewna siebie. Śledziłem jej karierę, wiedziałem, co mogłoby jej się spodobać. Musieliśmy tylko razem z fotografem stworzyć historię. Przed zdjęciami rysowałem postacie, miałem dużo notatek, jak tancerze mają się poruszać. Jak wygląda jego praca? – Podczas sesji stoję obok fotografa, pokazuję modelom, jak mają się poruszać, a oni naśladują moje ruchy, ustawiam ich, poprawiam. Uczę ich też pracy z ciałem. Często trafiają do tej branży przypadkiem, nigdy wcześniej tego nie robili, nie wiedzą, jak się zachować przed kamerą. Movement direction to jednak nie tylko ruch, ale też rozumienie światła, obiektywu, scenografii, ubrań i spięcie tego w jedną całość – tłumaczy. Choć bywa niepokorny. – Czasem dostaję moodboardy, na których modelka ma skakać, robić salta w pięknej długiej sukni. Cierpliwie tłumaczę, że to mało realne. Ale jestem otwarty na pomysły innych i cały czas chłonę. Inspirują mnie film, muzyka, wracam do zdjęć z lat 90. Fotografia mody była wtedy pełna życia, fantazji.

W przyszłości Pat chciałby pomagać aktorom w kreowaniu ruchu ich postaci. – Pracowałem razem z Tildą Swinton dla Tima Walkera. Miałem na sobie kostium, maskę, tańczyłem z nią, ale nie dowierzałem, że naprawdę tam jestem. Tilda to moja ulubiona aktorka. Była bardzo otwarta, nie tworzyła dystansu. Z kolei Tim jest spokojny, wyciszony – mówi rozentuzjazmowany. Coraz bardziej ciągnie go tez w stronę art direction. – Chciałbym wymyślać nie tylko ruch, ale tez całą koncepcję, jak zdjęcie powinno wyglądać, wybierać modeli, stylistów, którzy najbardziej pasują do klimatu sesji. Właśnie realizuję swój pierwszy projekt dla magazynu „GQ”. Myślę też o Nowym Jorku. Wiem, ze teraz powinienem się skupić na pracy w Londynie, Paryżu, bo tu mam fotografów, ludzi, którzy mnie znają. Ale kręcą mnie wyzwania i gdy będę miał już wyrobioną własną markę, na pewno spróbuję swoich sił za oceanem.