Podkład peel-off: rewolucja w świecie beauty

Krem BB czy baza pod makijaż i fluid? A może tylko puder? Każda z nas ma inny sposób na zakrywanie niedoskonałości na twarzy. Im mniej, tym lepiej - żeby nasza skóra mogła oddychać i nawet bez make-upu wyglądała dobrze. Jednak to niezawsze jest możliwe. Czasem tylko solidny matt może ukryć przebarwienia lub oznaki zmęczenia. Taki make-up jest nie tylko czasochłonny, ale i wymaga dokładnego demakijażu. A gdyby tak móc aplikować fluid w ten sam sposób, co maseczkę na twarz, by pod koniec dnia jednym ruchem zdjąć go z twarzy?

Na taki pomysł wpadła azjatycka marka "Farmer Maker", która wypuściła na rynek podkład peel-off. Produkt nazywa się "Direcsil Field Shield" i już poruszył całą urodową blogosferę. To przezroczysty krem o konsystencji żelu, jaki po nałożeniu na twarz staje się oddzielną od skóry warstwą make-upu. Oznacza to, że nie zatyka porów i stanowi idealny podkład pod makijaż. Wszystko, co na niego nałożymy (róż, cienie, rozświetlacz) zdejmiemy z twarzy w taki sam sposób, jak maseczkę peel-off. Ten kosmetyk sprawia, że fluid naprawdę staje się naszą drugą skórą. 

Największe zalety tego produktu? Producent zapewnia, że dzięki niemu pory na twarzy pozostają nietknięte. Żelowy fluid nie zapycha ich, a w rezultacie nie przyczynia się do powstawania trądziku. Podkład peel-off będzie idealny dla posiadaczek cery tłustej i mieszanej. Niewidzialna warstwa działa niczym tarcza - zapobiega roznoszeniu bakterii z kosmetyków czy aplikatorów do makijażu. Jednak dziewczyny, które przetestowały "Direcsil" twierdzą, że po jego zdjęciu skóra jest dość tłusta. Czy pory pod tą "maską" mogą oddychać? Chciałybyśmy sprawdzić to na własnej skórze. Fluid peel-off jest dostępny w zagranicznych drogeriach i kosztuje ok. 26 dolarów.