Moda nigdy nie stroniła od fetyszy. Od Muglera i McQueena po Versace, najwięksi wizjonerzy wśród projektantów eksperymentowali ze skórą, z gumą i narzędziami służącymi do seksu BDSM. W Miss S&M, nowatorskiej kolekcji Gianniego Versace z 1992 roku na sezon jesień–zima, pojawiły się psie obroże, skórzane uprzęże i gorsety z lateksu – wszystko na najsłynniejszych supermodelkach. Beztrosko, nieodpowiedzialnie i nietaktownie – lata 90. w pigułce. A w zeszłym sezonie za główną inspirację do swojej kolekcji Donatella Versace obrała właśnie ten pokaz brata. Na T-shirty trafiły nadrukowane uprzęże, na klapy żakietów — klamry na sutki, a płaszcze były uszyte z przezroczystego winylu. Nie była jedyna. W obecnym sezonie u McQueena metalowe obroże pełniły funkcję naszyjników do sukienek z lakierowanej skóry, nabitych ćwiekami wzdłuż szwu. Clare Waight Keller z Givenchy połączyła cięte laserem skórzane spódnice midi z jedwabnymi biustonoszami. Ann Demeulemeester ubrała swoje modelki w obcisły lateks, odsłoniła im biusty i obwiązała je jedwabnymi pasami. Zmysłowe koronki, pidżamy i braletki z zeszłego sezonu były zaledwie sugestią romansu. Tego lata ich miejsce zajęły seks, fetysze i najdziksze fantazje. Christopher Kane w skórzanej małej czarnej wyciął dziury, dzięki którym przypomina ona gorset dominy. Tom Ford tak nisko opuścił stan lateksowych spodni, że niemal w całości eksponowały skórzane majtki modelki. Z kolei dodatkami do delikatnych halek z kolekcji Gucci były gumowe, długie aż po pachy rękawice, skórzane pejcze i winylowe, kolczaste pasy na szyję. „To ostrzeżenie: uważaj, nie podchodź, będę się bronić” – tłumaczył po pokazie Alessandro Michele. „Jako młody chłopak sam musiałem nosić kolce”.

Superwoman w gumie

Oczywiście moda na styl domin nie narodziła się wczoraj. Już po kilku latach od wynalezienia wodoodpornego płaszcza makintosz w 1824 roku w Londynie zaczęła formować się oddana społeczność miłośników gumy (klasyczny mak był szyty ze sporą domieszką naturalnego lateksu). Powstałe wówczas The Mackintosh Society było pierwszą we współczesnej historii organizacją fetyszystów. Dopiero w późnych latach 50. XX wieku John Sutcliffe stworzył lateksowy kombinezon, a dekadę później jego wersję noszoną przez Emmę Peel z serialu „The Avengers” z wypiekami na twarzach oglądały miliony telewidzów. W latach 70. w seksownym materiale zakochała się pionierka punku Vivienne Westwood. W swoim butiku Sex sprzedawała stroje, które mogli nosić i fetyszyści, i zbuntowane dzieciaki z Camden. „Na pierwszy rzut oka ciuchy bondage krępują ruchy” – powiedziała Westwood. „Ale kiedy się je wkłada, dają poczucie wolności”. W latach 80. stroje BDSM nosiły zarówno zażywające ecstasy dzieciaki z nowojorskich klubów, jak i Siouxsie Sioux czy Billy Idol. Z kolei w „najntisach” lateks stał się uniformem silnych, pierwszoplanowych bohaterek kina – Michelle Pfeiffer w „Powrocie Batmana”, Trinity z „Matrixa”, tytułowych „Aniołków Charliego”. Na scenie nosiły go ikony, królowe popkultury – Madonna, Janet Jackson, Spicetki, Britney Spears, a na tygodniach mody romansowali z nim wizjonerzy – Karl Lagerfeld, Alexander McQueen, Jean Paul Gaultier. „Kiedy włożyłam go po raz pierwszy, poczułam się jak Superwoman” – powiedziała Atsuko Kudo, projektantka stojąca za gumowymi kreacjami Lady Gagi, Miley Cyrus i  Rachel Weisz. „Chcę podzielić się tym poczuciem z innymi kobietami”.

Lateks we dworze

O ile czuć się jak Superwoman chciałoby większość kobiet, to samo noszenie strojów erotycznych w codziennych stylizacjach to już bardziej kontrowersyjna sprawa. Mimo bogatej historii fetyszowego ubioru role dominy, uległego czy niewolnika wciąż mogą wzbudzać negatywne konotacje w świadomości publicznej – i bywają niewłaściwie rozumiane. O te stereotypy pytam Zofię Krawiec, kuratorkę, autorkę książki „Miłosny performans”, reżyserkę i selfie-feministkę. Na swoim koncie na Instagramie Zofia pozuje w smyczach, gorsetach i uprzężach z metalowymi okuciami. Elementy stroju BDSM zaczęła nosić w liceum i do dzisiaj lubi zestawiać je z dziewczęcymi sukienkami czy bluzkami. Były dla niej wówczas sposobem na obronę przed seksizmem, którego doświadczała na co dzień. – Z jednej strony uczono mnie, żebym była grzeczną, miłą i delikatną dziewczyną. Z drugiej – mierzyłam się z niewybrednymi zaczepkami na ulicy i uciszaniem – mówi. Tej formy przemocy doświadcza wiele kobiet. Dodatki BDSM pomogły jej przejąć narrację, nabrać odwagi i pewności siebie. – Moda na BDSM może wskazywać, że potrzebujemy terapii – stwierdza. – Seks stał się poniekąd tematem tabu, a zamysłem BDSM jest odwracanie ról płciowych, odgrywanie ich wbrew stereotypom społecznym. Bawienie się tymi rolami w przestrzeni BDSM pozwala na zmianę tych ról także w rzeczywistości – tłumaczy Zofia Krawiec. Właśnie tę narrację starają się nam uświadomić projektanci. „Seks nie powinien być tabu” – powiedział Christopher Kane po pokazie swojej kolekcji Joy of Sex. „To byłby krok wstecz. Moje ubrania mają dodać kobietom siły, szczególnie w obecnych czasach”. Pokłosiem ruchu #MeToo było odejście wielu projektantów od tematu seksu – a zwłaszcza jego bardziej perwersyjnego oblicza. Ale dla Kane’a wzmocnienie ruchów kobiecych to jeszcze lepszy powód, by zagłębić się w zagadnienie fetyszy i dewiacji. Trudno nie przyznać mu racji. W końcu lateks odegrał kluczową rolę w jednych z  najbardziej znamiennych wydarzeń minionej dekady w popkulturze. Nosiła go Rihanna w klipie do „S&M” i Miley Cyrus na kontrowersyjnym występie podczas VMA w 2013 roku, a Lady Gaga włożyła go na spotkanie z królową Elżbietą II. Wszechobecność lateksu czyni go pierwszym fetyszowym materiałem, z jakim styka się większość z nas. Ale oczywiście nie tylko on może stać się obiektem fantazji. – Każdy strój może być fetyszem – mówi profesjonalna domina Lady Daria. – To indywidualne kwestie. Choć oczywiście częściej spotykam się z fetyszem lateksu czy skóry, a na pewno rzadszy będzie fetysz weluru czy polaru. – Najciekawsze kolekcje na nowy sezon uwzględniły tę subtelniejszą stronę seksualności. Debiutując w marce Bottega Veneta, protegowany Phoebe Philo, Daniel Lee, zaczął pokaz od dopasowanej sukienki w całości z luksusowej cielęcej skóry. Ten podtekst perwersji Brytyjczyk podtrzymuje w swoich obecnych propozycjach – kombinezony ze skóry odpinają się po samo krocze, a naszyjniki są ciasne i mają kształt masywnych, kolczastych łańcuchów. Już sam widok skórzanych sukienek działa na wyobraźnię. Czy wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu fetyszystami? – Nie ma jednego uniwersalnego modelu, który możemy zastosować do opisania fetyszysty – mówi Lady Daria. – Dla kogoś ekscytujący może być sam materiał i fakt, że czuje go na skórze. To samo dotyczy zapachu materiału i ciała, którym dane ubranie przesiąka.

Sadomasofeminizm

Kiedy Gianni Versace pokazał kolekcję Miss S&M, świat wciąż nie mógł się otrząsnąć po epidemii AIDS. Seks miał wymiar polityczny w każdym przypadku. To było prawie 30 lat temu, ale w tej materii niewiele się zmieniło. Lekcje edukacji seksualnej w warszawskich szkołach stały się kontrowersyjnym tematem w debacie publicznej. Premier Mateusz Morawiecki planuje ograniczyć dostęp do pornografii, a w Wielkiej Brytanii to samo obiecywała była premier Theresa May. Może to za dużo powiedziane, że oswojenie mody BDSM może położyć kres uprzedzeniom. Ale wizerunek „seksbomby z wybiegu”, wystylizowanej tak, by sprostać wyobrażeniom mężczyzn, stał się wyświechtanym stereotypem i to przesłanie widać w obecnych kolekcjach. Koniec końców w BDSM-ie najważniejsza jest komunikacja. Słowa bezpieczeństwa, odkrywanie partnera i pragnienie, nieograniczone w takim stopniu, na jaki sami pozwolicie. Odniesienia do sadomasochizmu w kolekcjach na ten sezon brzmią jak metafory odzyskiwania kontroli. Potrzebne, bo idea kobiety u władzy wciąż wielu kojarzy się z zagrożeniem. Krępujące pasy i uprzęże to coś więcej niż moda. Oznaczają sekspozytywność, zasadę przyzwolenia, niezależność. Jakkolwiek na to spojrzeć, walka o naszą wolność seksualną wciąż się toczy. Może więc Alessandro Michele ma rację – wszyscy powinniśmy nosić kolce.

Tekst Arek Zagata