Medycyna naturalna była zawsze obecna w Twoim życiu?

Kiedyś w ogóle nie interesował mnie ten temat, mimo że moja mama była taką dr Queen wśród znajomych. Miała mnóstwo flakoników z różnymi eliksirami, znała się na ziołach, bliska jej była homeopatia. W moim życiu holistyczne podejście do zdrowia pojawiło się dopiero, gdy mama zachorowała. Wtedy zdałam sobie sprawę jak mało o zdrowiu i chorobie wiem. Szukając pomocy i kompleksowego leczenia, mając na uwadze, że system oferuje tylko jedną część leczenia, odkryłam, że istnieje takie podejście, które łączy medycynę konwencjonalną i niekonwencjonalną, te dwa podejścia nie wykluczają się a uzupełniają. To zupełnie nowe podejście w medycynie chociaż bazuje na tym co nam bliskie od zawsze, na łączeniu i personalizacji.

Zaczęłam zgłębiać temat. Odkryłam nowy świat. Te nasze rodzinne doświadczenia doprowadziły nas do założenia fundacji, a mnie moja wewnętrzna droga do jej rozwijania, by edukować, by pokazać, jak dużo mamy możliwości wyboru, jeśli chcemy lepiej i kompleksowo dbać o nasze zdrowie.

Fundacja działa już piąty rok. Czujesz się bardziej aktorką, czy propagatorką zdrowego stylu życia?

To trochę jak z medycyną konwencjonalną i niekonwencjonalną. Jedno drugiego nie wyklucza, jedno z drugim nie konkuruje. Lubię aktorstwo. Lubię grać. To mój oddech, chwila dystansu. Spełniam się w tym. I szczerze mówiąc, od kiedy zaczęłam działać w fundacji, aktorstwo sprawia mi jeszcze większą przyjemność, bo przestałam się skupiać wyłącznie na swojej karierze i na sobie. Czerpię przyjemność w tym, że mogę żonglować pomiędzy rolami, pomiędzy fundacją a aktorstwem.

Słuchasz swojego ciała?

Staram się, bo jak go nie słucham, to od razu gorzej czuję się psychicznie.

I co ci mówi najczęściej?

Że jak wieczorem najem się białej buły, to rano zawsze będę źle się czuła. Że jak nie poćwiczę, to będę mieć wrażenie, że jestem słabsza. Wyszłam właśnie z koronawirusa. Zanim się zaraziłam, miałam trudny czas, mocno obniżoną odporność. Kiedy choroba się rozwijała, odczuwałam potworne bóle w ciele i intuicyjnie wiedziałam, że to jest to. Odbierania sygnałów, które wysyła ciało, nauczyła mnie joga. Oczywiście nie mam gwarancji, że zawsze je dobrze zinterpretuję, ale jak kiedyś powiedziała Levana Marshall, kobieta, którą niezwykle cenię, nie chodzi o to, by żyć w iluzji, że mamy na coś gwarancję, tylko o to, że możemy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by poprawić jakość naszego życia. A ta jakość będzie miała wpływ na wszystko. Myślę i mam nadzieję, że dzięki temu, że zdrowo się odżywiam, praktykuję jogę, przyjmuję suplementy wzmacniające, staram się utrzymać równowagę organizmu, przeszłam przez to lekko.

Dla mnie doświadczenie pandemii ma coś w sobie z ostatecznego ostrzeżenia, by na dobre zmieni podejście do zdrowia, do siebie. By wziąć za siebie odpowiedzialność. Na dłuższą metę chodzi oczywiście o zmianę nawyków. Przecież choroby przewlekłe nie znikają. Pamiętajmy, że medycyna konwencjonalna sprawdza się w ostrych przypadkach, kiedy trzeba szybko działać. Niekonwencjonalna w profilaktyce i w tych lżejszych stanach, kiedy można zapobiegać narastaniu objawów. Ja widzę to tak, że konwencjonalna rozwiązuje te ostre problemy, a naturalna wspiera w tym czasie organizm i wzmacnia go, sprawiając, że leczenie tradycyjne jest bardziej skuteczne. Później to kwestia życia dbając o profilaktykę, słuchając siebie. Tych małych objawów. Kwestia reagowania na nie odpowiednio szybko. 

Która medycyna jest Ci najbliższa?

Trudno jest warunkować. Każda wnosi coś fascynującego. Przez pierwsze dwa lata organizowania kongresów byłam zafascynowana tradycyjną medycyną chińską, ostatnio przeżywam zauroczenie ajurwedą.  W ogóle medycyny tradycyjne poszerzają spojrzenie na holistyczne podejście do zdrowia. Intryguje mnie to, jak interpretuje się w nich duchowość. Przez wieki uczono nas oddzielać umysł od ciała, a ducha traktować jak coś, na co w ogóle nie mamy wpływu. Coś co mamy, lub nie. Bardzo lubię przyglądać się tym momentom, kiedy nauka dogania pewne filozofie i zaczyna potwierdzać to, co one niezmiennie mówią od kilku tysięcy lat.

Jest to dla mnie fascynujące. Ten moment styku nauki i tego co intuicyjne. Cieszę się, że nauka potwierdza, że jesteśmy zdolni do zmiany.

Jesteśmy na nią gotowi?

Myślę, że przechodzimy rewolucję na wielu poziomach. Rewolucję  duchową, społeczną, co widać i na poziomie światowym, i na polskim. Spójrz na dzieciaki, które założyły Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. To jest inne pokolenie. Świadome, aktywne, które nie zgadza się na to, co nas niszczy, a jest pokłosiem egoistycznego, materialistycznego podejścia do życia. I mam nadzieję, że nadchodzi czas tolerancji, integracji, a w tym wszystkim zawiera się też integracja związana ze zdrowiem, bo dla mnie ostatecznie wszystko do niego się sprowadza - jeśli nie ma zdrowia, nie ma szczęścia. Ja odczytuję zdrowie na takim bardzo głębokim poziomie, jako wewnętrzną integrację wszystkiego.

Myślę, że wszyscy o tym wiemy, ale trudno nam to wprowadzić w życie.

To jest ciężka praca. Po tych zaledwie kilku latach działania fundacji i tak wiele się już zmieniło. Jeszcze cztery, pięć lat temu słowo holistyczne w odniesieniu do zdrowia odbierane było jak coś związanego z ezoteryką i szamaństwem. Teraz spopularyzowało się do tego stopnia, że niemalże sklepy spożywcze są holistyczne. Ale jest jeszcze wiele do zrobienia. Musimy dotrzeć z tą wiedzą do jak najszerszych kręgów, bo uważam, że każdy powinien mieć równy dostęp do wiedzy i edukacji, natomiast to czy z niej skorzysta, to jego wybór. Każdy z nas tyle ile włoży pracy w siebie, w swój rozwój, w samopoznanie, w życie, tyle dostanie z powrotem.

W tym roku dużo uwagi poświęcacie oddychaniu.

To bardzo ważne. Większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo. Dr Ela Dudzińska podczas kongresu ma wykład o oddechu metodą Profesora Buteyko. Przekonuje, jak wielki wpływ ma oddychanie na naszą odporność. Marcin Petrus opowiada o oddychaniu metodą Wima Hofa. Człowieka, który poddał się wielu badaniom naukowym, i który jest kontroluje swój układ odpornościowy poprzez oddech, odpowiednią intencję i ekspozycję na zimno. Potrafi siedzieć kilka godzin w basenie z lodem i utrzymywać stałą temperaturę ciała, stałe parametry związane z układem odpornościowym. Sam o sobie mówi, że nie jest wyjątkiem, że wszyscy mamy do tego dostęp.

 A jak dbasz o siebie na co dzień? Masz jakąś podstawę?

Jeśli mogę sobie na to pozwolić czasowo, to siadam do praktyki, medytacji lub wizualizacji. Ważne jest dla mnie zintegrowanie i rozpoznanie z tym co dziś w sobie noszę. Staram się świadomie oddychać. Pracuję nad emocjami, nad sobą, aby mieć dla siebie samej wyrozumiałość. Joga nr 2, dobre jedzenie nr 3. Wtedy wiem, że zaczęłam dzień jak najlepiej dla siebie, że to wszystko daje mi siłę.

Więcej szczegółów na www.fundacjabadz.pl