To jest jego czas. Jego ostatni album „Małomiasteczkowy” był najlepiej sprzedającą się płytą w 2018 roku, bilety na koncerty rozchodziły się w kilka minut, a twarz Dawida trafiła na okładki kilku gazet i magazynów - w tym ELLE Man (zobaczcie>>>). Jednym z najchętniej słuchanych utworów z krążka "Małomiasteczkowy" był bezsprzecznie kawałek "Nie ma fal". Ponad 24 miliony wyświetleń na YouTube'ie - mówią same za siebie.

Piosenka opowiada o wygasającym uczuciu. Dawid śpiewa w niej m.in.: "Dziś nie chcę popłynąć, bo... /Nie ma fal" i "Wcześniej/Spotykałem cię codziennie,/Ale teraz, kiedy muszę,/Chętniej udałbym się spać". Tematykę kawałka sugeruje też sam tytuł. Internauci znaleźli jednak dowód na to, że Podsiadło zawarł w niej ukrytą (bardziej optymistyczna) wiadomość.

Po słuchaniu utworu "Nie ma fal" od tyłu, słychać "fall in love" albo "love I’m in love" (czyli zakochaj się lub jestem zakochany). Część internautów uważa, że to nie zbieg okoliczności, ale celowy zabieg. W końcu tak zwany backmasking ("metoda ukrywania wiadomości, możliwej do odczytania tylko przy wstecznym przesłuchaniu utworu") nie jest w muzyce niczym nowym - podobno stosowały ją takie zespoły jak np. Led Zeppelin czy The Beatles. Czy i Dawid pokusił się o backmasking i w ten sposób chciał przekazać fanom, że jest zakochany?

Posłuchajcie "Nie ma fal" od tyłu: