Muszę wypełnić zmarszczkę wokół ust – słyszę. Moja koleżanka powtarza to średnio raz w tygodniu, wnikliwie analizując swoją twarz w lusterku, w którym przegląda się z taką samą częstotliwością, z jaką sprawdza Facebooka. I raz w miesiącu umawia się do lekarza na kolejny zastrzyk młodości. Ma 30 lat, jest piękna i panicznie boi się zestarzeć. Efekt? Ma coraz bardziej zaokrąglone policzki i czoło równe jak pod linijkę. Gdy tylko zaczyna się lekko marszczyć, w jej oczach pojawia się złość. Na twarzy nie ma już miejsca na emocje. Problem w tym, że wciąż nie jest idealnie. Jej twarz traci naturalność, charakter i coraz bardziej przypomina tę spod igły. Czyżby brak komplementów rekompensowała sobie nadmiarem wypełniaczy? Wiem tylko, że medycyna estetyczna, choć nie chce, produkuje klony. Gdy pytam lekarzy dlaczego, słyszę: „We wszystkim najważniejszy jest umiar”. Po czym widzę, jak z ich gabinetów wychodzi kolejna lalka Barbie. Z ochotą na odmładzający zastrzyk natychmiast wygrywa u mnie strach przed ryzykiem posiadania plastikowej twarzy. Dla jasności: nie marzę, by się zestarzeć. Ale chcę to zrobić z własną twarzą. W imię zasady duetu Dolce & Gabbana, którą projektanci ogłosili ostatnio podczas premiery kosmetyków pielęgnacyjnych: perfekcyjna twarz to życie, a nie brak zmarszczek i mimiki. Świat mody zresztą już od kilku sezonów lansuje naturalność i urodę w stylu „brzydkie jest piękne”. Twarze modelek są bardziej ciekawe niż idealne. Na wybiegach pojawiają się częściej dojrzałe modelki ze zmarszczkami. A na Instagramie najwięcej lajków zbierają zdjęcia nieumalowanych i nieuczesanych gwiazd. Bez makijażu i retuszu, bo wszystkim znudził się sztuczny świat i sztuczne twarze.

RECEPTA NA PRZYSZŁOŚĆ
– Coraz więcej kobiet nie chce wyglądać sztucznie. Ma świadomość tego, że z odmładzaniem można przedobrzyć, posunąć się za daleko, dlatego coraz częściej poszukuje łagodniejszej, choć skutecznej alternatywy dla medycyny estetycznej. Problem w tym, że zastrzyki działa- ją błyskawicznie. Jest zmarszczka, nie ma zmarszczki. A mniej inwazyjne zabiegi wymagają czasu i systematyczności. Ale na pewno nie zmieniają ani kształtów twarzy, ani mimiki – mówi Ewa Droździel, kosmetolog, kierownik działu pielęgnacji twarzy z warszawskiego Ce-Ce Beauty Clinic. – W kosmetykach ma- my coraz więcej aktywnych składników i coraz lepsze ich nośniki, które możemy łączyć z nieinwazyjnymi za- biegami, zmuszającymi skórę do samoregeneracji. Mamy więc świetne rozwiązanie dla kobiet, które chcą zatrzymać młodość skóry, ale boją się wyglądać sztucznie po wypełniaczach i botoksie – dodaje. Co więc mi pozostaje?

ŁZY I ZMARSZCZKI
– Proszę chusteczkę, mogą popłynąć łzy podczas masażu. Biorę i już drżę. Do Iwony Tarnowskiej, fizjoterapeutki, trafiam, bo doszły mnie słuchy, że jako jedyna wykonuje przeciwzmarszczkowy hollywoodzki masaż twarzy od środka. – To plotka. To indywidualnie dobrane techniki fizjoterapii przeplatane masażem, uwalniające głębokie napięcia mięśni ciała i twarzy. Masaż, który dotlenia skórę, pobudza produkcję kolagenu i przywraca zrelaksowany wygląd twarzy – mówi terapeutka, która wyznaje zasadę, że zrelaksowane ciało to zrelaksowana twarz. A zrelaksowana twarz to młodsza twarz. Podoba mi się, choć sam masaż mniej. Czuję się jak u dentysty. Leżę z otwartą buzią, a pani Iwona w białych rękawiczkach masuje mi policzki od środka. Jest ból, są łzy i nagle czuję, jak puszczają mi wszystkie grymasy złości i smutku, winne moich zmarszczek. Po godzinnej sesji jestem obolała, wyprostowana jak baletnica, swobodnie oddycham przeponą. Moja twarz jest zdrowo zaróżowiona, napięta, a zmarszczki są łagodniejsze. Wyglądam na pięć lat mniej i wciąż jestem sobą.

CZUŁY PUNKT
Po takim masażu i widoku wystającej z policzka liftingującej nitki u koleżanki, testerki wszystkich nowości medycyny estetycznej, skreślam z listy swoich zainteresowań wszystko, co trzeba wstrzyknąć w twarz. Coraz bardziej boję się nieprzewidywalnych efektów zabiegów. Co innego nakłuwanie twarzy roll-citem, które pobudza ją do regeneracji, nawilżająca mezoterapia lub refleksologia, którą po 10 zabiegach daje efekt jak piling chemiczny, wakacje i botoks naraz. – Najlepsze w refleksologii jest to, że nie tylko odpręża zmarszczki i zwiększa produkcję kolagenu. Także to, że przywraca organizmowi równowagę i działa na emocjonalne problemy, które w ogromnym stopniu przyczyniają się do starzenia twarzy – mówi Lidia Kuna, specjalistka od refleksologii twarzy. To idealna metoda na zadbane zmarszczki, które w pewnym wieku po prostu wypada mieć.

Tekst Marta Rudowicz