Po świetnie przyjętym albumie "Origo", który otrzymał Fryderyka 2000 w kategorii Album Roku Elektronika oraz równie cenionych "Lupus Electro" i "Discordia", Natalia Nykiel zapowiada swoją kolejną płytę. Tym razem bardzo osobistą i powstałą w rzeczywistości pandemicznej, a jej pierwszą zapowiedzią jest hipnotyzujący singiel "P.R.I.D.E.". Nowe wydawnictwo ma nas czekać jeszcze w tym roku i pierwszy utwór to smakowity przedsmak tego materiału - bardzo koncepcyjnego, w którym artystka bawić się będzie swoimi nowymi wcieleniami. "Aby opowiedzieć własną historię, wykrzyczeć swoje prawdy i wyszeptać skryte lęki artystka zaprasza nas do chemiczno-baśniowej krainy w stylu dark romantic. To podróż przez fantastyczną dystopię, mroczną i niezrozumiałą, ale wciągająca i elektryzującą" głosi informacja prasowa.

Sama piosenka to jedyny utwór z nowego albumu, który nie pyta i nie nasuwa wątpliwości - mówi o równości, tolerancji i otwartości, które powinny być stałe i niezniszczalne.

To w końcu podstawa kultury wartości. Do tolerancji Nykiel dodaje jeszcze miłość, która jest dla niej największą siłą poruszającą świat do przodu. Klucz interpretacyjny jest jasny: może być ona różna, bo każdy widzi jej inne oblicze, ale to dzięki niej dotykamy istoty piękna

Wraz z "P.R.I.D.E.", które wpada w ucho już od pierwszej sekundy i uzależnia tak samo warstwą tekstową, jak i muzyczną, Nykiel prezentuje surrealistyczny klip, osadzony w niepokojącym i bajkowym jednocześnie universum. Spektakularny teledysk to dzieło reżyserskie Łukasza Zabłockiego i możemy w nim zobaczyć świadomą i dojrzałą kreację utalentowanej artystki. Nie ostatnią - jej kontynuację mamy zobaczyć w kolejnych muzycznych obrazach, jakie będą odsłaniane w najbliższym czasie.

Co w kosmetyczce ma Natalia Nykiel? [WIDEO]>>

Przy okazji premiery udało nam się porozmawiać z artystką o nowym materiale (i nie tylko). 

Aleksandra Zawadzka, ELLE.pl: Jak pandemia wpłynęła na Twój proces twórczy?

Natalia Nykiel: Na pewno postawiła pewne mury, które trzeba było burzyć. To w zasadzie dobrze i źle. Dobrze, bo wpłynęło to bardzo owocnie na piosenki, które w tym czasie powstały. Źle, bo był to bardzo trudny proces, pełen dotykania trudnych tematów i wchodzenia tam, gdzie zawsze bałam się iść. Gdyby nie pandemia, na pewno ta płyta byłaby zupełnie inna.

Wracasz do nas z mocnym singlem, który zatytułowałaś "P.R.I.D.E.". Jak powstawał?

Szczerze mówiąc pierwsza wersja tego utworu, bardzo mocna i ideologiczna, powstała po wydarzeniach na Paradzie Równości 2019 w Białymstoku. Natomiast piosenka mocno ewoluowała, teraz ma już czysto pozytywny wydźwięk i nie jest głosem goryczy, jakim była.

Dlaczego właśnie ten utwór wybrałaś na zapowiedź nowego albumu? O czym chcesz powiedzieć światu za jego pomocą?

Ta piosenka to dla mnie celebracja różnorodności, skupienie się na tym, co w nas najpiękniejsze i na poszanowaniu tego. Równość, tolerancja i szacunek do drugiego człowieka są dla mnie fundamentalnymi wartościami. Chciałabym, żeby dzięki tej piosence każdy, bez względu na podziały, dostał trochę wiatru w skrzydła i zaczął błyszczeć swoim blaskiem.

Natalia Nykiel "P.R.I.D.E." / Fot. Łukasz Zabłocki

Pojawiają się w nim anglojęzyczne wstawki - to ukłon w stronę zagranicznych fanów?

Jak najbardziej też! Chociaż ten zabieg jest czystym przypadkiem. "Tonight I’ll fall in love" na etapie tworzenia piosenki przylgnęło do niej tak mocno, że nie chciałam z tego rezygnować.

Ptaszki ćwierkają, że czeka nas Twoja najbardziej osobista płyta. Planowałaś, że taka właśnie będzie czy to wszystko wyszło podczas tworzenia?

Praca nad tą płytą zbiegła się z najdziwniejszym czasem w moim życiu. Bardzo potrzebnym, ale cholernie trudnym i odbiło się to bezpośrednio na piosenkach. Na płycie jest kilka takich, które na etapie ich powstawania były moim wentylem ujścia dla ciężkich tematów, z którymi się zmagałam. Ale są też takie, które przywołują bardzo szczęśliwe wydarzenia, wspomnienia i miejsca.

Zawsze jest trochę tak, że siadając do płyty to jest lekka niewiadoma dokąd sama zajdę. I w tym przypadku, ze wszystkich moich płyt, ta zaskoczyła mnie samą najbardziej.

Jakie wcielenia Natalii Nykiel nas czekają?

Bardzo różne! Mroczne, liryczne, sielankowe, nostalgiczne. Ta płyta to cała gama moich kolorów.

Część z nich widzimy już w klipie do "P.R.I.D.E." - jesteś baśniowa i mroczna, ale podszyta romantyzmem. Skąd wziął się pomysł na taki wizerunek?

Ten kierunek wyklarował się naturalnie w trakcie prac na płytą. Wiedziałam, że w sferze wizualnej chcę pójść o krok dalej od wszystkiego, co zrobiłam do tej pory. "P.R.I.D.E." to otwarcie mojego nowego świata. O stworzenie tej koncepcji poprosiłam Łukasza Zabłockiego i Zuzę Słomińską. Twórców, z którymi pracowałam już przy kilku moich wcześniejszych teledyskach, którzy mnie dobrze rozumieją i którym wiedziałam, że mogę zaufać. Pracowaliśmy w jednym teamie nad każdym wizualnym elementem tego przedsięwzięcia.

Świat podwodny kojarzy się z Meluzyną z "Akademii Pana Kleksa", sklonowane bańki z "Matrixem", a Ty w czerwono-czarnym kostiumie jesteś trochę jak ze świata "Cyberpunka".

To świetne skojarzenia! Dla mnie cała ta płyta jest mieszanką różnych filmów: od skandynawskich dramatów, po "Interstellar" czy filmy Almodóvara. Cieszę się przede wszystkim z tego, że wszystkie teledyski są elementami układanki jednego szczególnego świata, który pokazuje w piosenkach swoje różne oblicza.

Bardziej intrygują Cię czarne charaktery czy dobre wróżki?

Czarne charaktery! W "Harrym Potterze" zawsze najbardziej podobała mi się Bellatrix Lestrange, bardzo mnie intrygowała.

Natalia Nykiel śpiewa Britney Spears, Darię Zawiałow i Miley Cyrus [ELLE Music Game]>>

PS Bonusowo w galerii znajdziecie ekskluzywne zdjęcia backstage z klipu do singla Natalii Nykiel "P.R.I.D.E.". Zobaczcie, jak powstawał ten niesamowity teledysk.