Nieszczęśliwy Kopciuszek

Kiedy nie znano jeszcze internetu, kina czy brukowców, rolę celebrytów pełnili arystokraci i to oni dyktowali modę. Pomimo ogromnych restrykcji, które panowały (i wciąż panują) na dworach, zdaje się, że ówczesne monarchinie miały więcej odwagi do łamania konwenansów niż niektóre współczesne członkinie królewskich rodzin. Biała suknia ślubna swoją popularność zawdzięcza królowej Wiktorii, szał na kryzę zapoczątkowała Katarzyna Medycejska, a Maria Antonina wylansowała sukienkę koszulową. Te trzy panie szokowały opinię publiczną, ubierając się według własnych upodobań, a nie jak dyktowała im etykieta. A niemal wiek po śmierci Wiktorii Hanowerskiej w zawiłościach brytyjskiego dworu próbowała odnaleźć się inna młoda dziewczyna. 

Księżna Diana, 1981 / Getty Images

Diana Spencer poślubiła księcia Karola w 1981 roku, ale znalazła się na świeczniku od momentu, kiedy prasa uznała ją za kandydatkę na żonę przyszłego króla. Jeśli mamy kogoś obwiniać za to, że białe bezy opanowały modę ślubną na niemal całą dekadę, to jest to właśnie ona. Niesamowicie bufiasta suknia zaprojektowana przez małżeństwo Elizabeth i Davida Emanuel zrobiła ogromne wrażenie i zadziałała na wyobraźnię kobiet przed ekranami telewizorów. Kopiowano ją nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale na całym świecie. Kiedy w wieku 20 lat Diana wychodziła za mąż na jej garderobę składały się ponoć tylko: jedna długa sukienka, jedna jedwabna koszula i jedna elegancka para butów. Niedługo potem miało się to radykalnie zmienić. Przed przyszłą księżną stało bardzo trudne zadanie – połączyć gust młodej osoby z przestarzałą etykietą. Rzadko odbiegając od protokołu, udało jej się wnieść do brytyjskiej monarchii mnóstwo świeżości. 

Księżna Diana i Książę Karol, 1983 / Getty Images

Lata młodości Diany przypadły na czasy szerokich ramion i trzeba przyznać, że w tym trendzie było jej do twarzy jak mało komu. Szczególną miłością darzyła kolory i printy, które mocno przykuwały wzrok, ale w połączeniu z klasycznym krojem okazywały się bardzo odpowiednie na oficjalne wystąpienia. Bunt wobec królewskich zasad przejawiał się w rezygnacji z rękawiczek podczas spotkań z ludźmi – budowanie sztucznych barier nie było w jej stylu. Na wieczornych wyjściach lubiła zaszaleć. Wybierała błyszczące szerokie suknie i diamentowe chokery, których nie powstydziłaby się disneyowska księżniczka. Ale stylizacje, na punkcie których dziś szaleje Instagram, to przede wszystkim te off-duty, uchwycone na fotografiach w prywatnych posiadłościach, na meczach polo, wyścigach i w drodze na siłownię. 

Książę Karol i Księżna Diana, 1981 / Getty Images

Różowy sweter w alpaki sparowany z długimi kaloszami, żółte rybaczki z kwiecistą bluzką, sweter z czarną owcą i skarpetki w kropki ubrane do kropkowanej spódnicy. Nie bała się pokazać dwa razy w tej samej rzeczy, połączyć czerwieni z różem i zawiązać kardiganu nonszalancko na ramionach. Charakterystyczna krótka blond fryzura – to kolejne marzenie kobiet bez względu na szerokość geograficzną. W miarę jak proces rozwodowy księżnej postępował, jej spódnice skracały się, a wybory modowe stawał się coraz bardziej odważne. Jeden z bardziej śmiałych outfitów – drapowana krótka sukienka bez ramion, którą Diana założyła na oficjalną wizytę w Serpentine Gallery tego samego wieczoru, kiedy książę Karol przyznał się publicznie do zdrady – została obrazowo nazwana „revenge dress”. I szczerze mówiąc, choć mamy XXI wiek, nie wyobrażam sobie Kate Middleton ubranej w taki sposób.

Słynna sukienka zemsty Księżnej Diany / Getty Images

One dress show: Księżna Diana i jej "revenge dress". Co naprawdę oznaczała "sukienka zemsty" Lady Di?>>

Idealny materiał na księżną

Jak wszyscy dobrze wiemy, bajkowa garderoba lady D. z bajkowym życiem miała niewiele wspólnego. Równie tragiczna, a zarazem pełna stylu była historia innego „Kopciuszka”, który ślubował królewskiej rodzinie. Grace Kelly dla księcia Rainiera III z Monako zrezygnowała ze świetnie rokującej kariery aktorskiej i związku z projektantem Olegiem Cassinim. W 1955 roku miała na koncie jednego Oscara, tytuł najlepiej ubranej kobiety w USA i status muzy Hitchcocka. Rok później głównie udzielała się charytatywnie, zajmowała dziećmi i znosiła zdrady męża. Jak twierdzą biografowie, małżeństwo księcia Monako z gwiazdą nie było wcale spowodowane uczuciem. Miało za zadanie zwiększyć popularność miasta-państwa i przyciągnąć zainteresowanie turystów. Ponieważ był to mariaż przedstawicieli dwóch najbardziej emocjonujących kolorową prasę światów: rodziny królewskiej i Hollywood, jak łatwo się domyślić, cel został osiągnięty. I odpowiednia garderoba była tutaj bardzo pomocna.

Grace Kelly w swojej sukni ślubnej, 1956 / Getty Images

Prasa rozpisywała się o każdym szczególe ubioru aktorki, włączając w to, jakie nosiła pończochy. Oczywiście największym zainteresowaniem cieszyła się suknia ślubna autorstwa kostiumografki wytwórni MGM Helen Rose. Kreacja ta w dniu uroczystości zgromadziła przed telewizorami 30 milionów ludzi z 10 krajów. Popularność zdobyło także akcesorium, które Grace Kelly miała ze sobą podczas ogłoszenia zaręczyn z księciem. Torebka Hermèsa Haut à Courroie została przemianowana na „Kelly” i do dzisiaj ten model, budzi ogromne pożądanie. 

Księżna i Książę Monako, 1957 / Getty Images

Trzeba więc przyznać, że wśród hollywoodzkich aktorek Rainer III nie mógł znaleźć lepszego materiału na swoją księżną. Powściągliwie elegancka Kelly, nieskora do zdradzania szczegółów życia prywatnego, wizerunkowo była idealną żoną głowy państwa. Perły, rozkloszowane spódnice, kaszmirowe sweterki, apaszki Hermèsa, mokasyny Gucci – jej styl był ponadczasowo elegancki, jeszcze zanim wkroczyła na pałacowe salony. Kiedy zyskała tytuł, zaczęła sięgać po ubrania od europejskich domów mody, w tym szyte na zamówienie wełniane garnitury i kapelusze od Diora. Marc Bohan, który był wówczas dyrektorem kreatywnym marki, stał się jej ulubionym projektantem. Później do szafy księżnej wkradła się nutka ekstrawagancji w postaci turbanów i wzorzystych tunik, do końca pozostała jednak wierna modowej klasyce. 

Modowa patriotka

Jak widać po przykładzie Grace, niektórym metamorfoza w uwielbianą przez tłumy polityczną ikonę stylu przyszła dość łatwo. Były jednak takie osoby, które w tym celu musiały chwycić się podstępu. W 1961 roku Oleg Cassini został mianowany wyłącznym projektantem Jackie Kennedy. Pierwsza dama chciała w ten sposób pokazać przywiązanie do strojów made in USA. Ta „wyłączność” w rzeczywistości była jednak mocno dyskusyjna. Pod przykrywką patriotyzmu młodziutka żona prezydenta skrywała gorące uczucie, jakie żywiła wobec europejskich couturierów. I nie zamierzała z nich zrezygnować. Nie tylko kupowała zagraniczne stroje, ale także z pomocą Cassiniego odtwarzała modele podpatrzone w Europie. Pewnie zastanawia Was jak udało jej się ukryć pochodzenie misternie skonstruowanych sukni? Jeśli chodziło o swój wygląd i garderobę, Jackie była bardzo tajemnicza i nieskora do zdradzania szczegółów, co tylko podsycało zainteresowanie.

Jackie Kennedy, 1961 / Getty Images

Styl pierwszej damy był wprawdzie minimalistyczny, ale proste stroje wyróżniały akcenty w postaci charakterystycznych, dużych elementów. Kokardy i guziki były pomyślane na potrzeby publiczności. Tak, żeby łatwo było je dostrzec nawet na ekranie telewizora. Zrezygnowała natomiast ze wzorów czy okazałej biżuterii, które jej zdaniem ją postarzały. Innym niezawodnym trickiem Jackie, była tapirowana fryzura – skutecznie dodawała wzrostu. 

Prezydent John F. Kennedy i Jacqueline Kennedy, 1963 / Getty Images

Chętnie wkładała sukienki z dekoltem w łódkę, krótkie pudełkowe żakiety i dobierała do nich białe rękawiczki i potrójny sznur pereł projektu Kennetha Jaya Lane’a. Nie możemy zapomnieć o toczkach, kolejnym elemencie garderoby, który spopularyzowała pani Kennedy. Nakrycie głowy projektu Halstona założyła na inaugurację męża w 1961 roku i przesuwając go na tył głowy niespodziewanie wykreowała nowy trend. Toczek pod kolor różowego kostiumu miała na sobie także w 1963 roku podczas wizyty w Dallas, gdy dokonano zamachu na prezydenta. Poplamiona krwią garsonka stała się symbolem tej tragedii – Jackie nie chciała się przebrać i miała ją na sobie aż do następnego ranka.

Z luksusem jej do twarzy

Jeśli różowy już zawsze będziemy kojarzyć z Jackie Kennedy, to w przypadku Nancy Reagan będzie to czerwień. Soczysty „Reagan Red” stał się zresztą oficjalną barwą Partii Republikańskiej. Żona byłego prezydenta nosiła ten kolor aż do śmierci. Pomimo zamiłowania do tak mocnego koloru, jeśli chodzi o kroje pierwsza dama była dość zachowawcza. Jej sukienki nigdy nie były za krótkie ani zbyt wydekoltowane. Preferowała grubsze, strukturalne tkaniny, które dodawały jej szyku i zawsze układały się perfekcyjnie. To nie znaczy, że Nancy nie interesowała się modą. Wręcz przeciwnie, zostawiła po sobie imponującą kolekcję ubrań, a w jej garderobie nie brakowało metek znanych projektantów. Największym zaufaniem darzyła Billa Blassa, Carolinę Herrerę, Jamesa Galanosa i Oscara de la Rentę. 

Nancy Reagan, 2000 / Getty Images

Z jej drobną sylwetką dobranie odpowiedniego stroju wcale nie stanowiło łatwego zadania. Wzrost nie był jej sprzymierzeńcem, więc musiała się wyróżnić w inny sposób. Stąd zamiłowanie do symbolizującej władzę i dominację czerwieni. Nancy doskonale zdawała sobie sprawę, jak wiele może zdziałać odpowiedni wygląd, w końcu w przeszłości była aktorką. Z Ronaldem, również aktorem, poznała się dzięki branży filmowej. Jeśli chcecie zobaczyć ich razem na ekranie, to macie szansę. Zagrali w jednej wspólnej produkcji – „Hellcats of the Navy”. Później para porzuciła Hollywood i zajęła się sceną polityczną, przy tym Nancy w pełni poświęciła się karierze męża. Choć była silną kobietą, miała mocno konserwatywne poglądy, które dziś byłyby uznane za kontrowersyjne. Lubiła błyszczeć, ale pierwszy plan zostawiała zawsze Ronaldowi. Mimo to udało jej się przeholować w kwestii budżetu. Amerykanie zwrócili uwagę na jej skłonność do luksusu i ostro krytykowali za fortunę wydawaną na stroje, porcelanę czy remont Białego Domu. Żartowano, że jej ulubionym śmieciowym jedzeniem jest kawior. Jej taktyka musiała być jednak nie najgorsza, skoro Reagan utrzymał się na stanowisku dwie kadencje, a w 2008 roku Michelle Obama, świeżo upieczona pierwsza dama, właśnie do niej zgłosiła się po radę.

Polityczny świat pozorów

O tym, że moda polityczna rządzi się swoimi prawami wie najlepiej królowa Elżbieta II, która tyle lat konsekwentnie tych zasad przestrzegała. Monarchini zawsze pozostawała wierna nie tylko protokołowi, ale także konkretnym projektantom. Hartnell długo tworzył jej stylizacje wizytowe, a Freddie Fox projektował jej kapelusze aż do emerytury. Przez prawie 7 dekad panowania udało jej się wypracować swoją własną drogę wśród skomplikowanych norm i zwyczajów – połączyć obowiązek z wygodą, a także, jak się zdaje, odrobiną indywidualizmu. 

Królowa Elżbieta II, 2021 / Getty Images

Dziś w wieku 95 lat jest większą ikoną mody, niż kiedykolwiek przedtem. Podczas wszystkich oficjalnych uroczystości tłum z zapartym tchem oczekuje aż pojawi się w jednym z intensywnie kolorowych, monochromatycznych kostiumów. Jak widać, najtrudniejsze w tym całym ubraniowym bon-tonie jest, by zadowolić wszystkich, jednocześnie pozostając sobą. Ile w modowych wyborach powyższych pań było szczerości, a ile zgrabnej manipulacji? Dokładną odpowiedź znają tylko ich styliści.