Agnieszka Orlińska - nagroda "Odkrycie ELLE"Agnieszka Orlińska wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.com

Marta Kowalska, ELLE.pl (belka)

Debiutuje i to od razu z tak dobrą intuicją w kwestii kobiecego gustu. Orlińska w swojej pierwszej całościowej kolekcji "Morning Velvet" daje nam to, czego wszystkie chcemy. A chcemy pięknych, kobiecych kreacji osadzonych w najpopularniejszych tendencjach i najlepiej wykonanych z jakościowych tkanin, przy wręcz rzemieślniczej dbałości o detale. Tego nie znajdziemy w sieciówkach, jeśli w ubraniach szukamy ręcznie robionych koronek, czy wysokogatunkowego jedwabiu. Orlińska wie też, że kobiety stylowe i wymagające jakości jednocześnie nie są obojętne na nowe trendy. Dlatego miksuje elegancję z rockowymi i sportowymi klimatami. To zdecydowanie sposób na sprzedażowy sukces bez estetycznych wyrzeczeń, choć przyznajemy, że uniwersalność kolekcji staje się czasem problematyczna wizerunkowo dla projektantów. Doświadczył tego wielokrotnie ze strony krytyków np. Maciej Zień. My zdecydowanie dajemy Agnieszce Orlińskiej kredyt zaufania, a magazyn ELLE nagrodził ją nawet statuetką "Odkrycie ELLE". Obiecujemy bacznie przyglądać się tej karierze!

Ewa Stępień, ELLE.pl (belka)

Zachwyciły mnie koronki! Są takie delikatne i kobiece. Cała kolekcja jest w stylu romantycznego minimalizmu. Tym bardziej trzeba docenić, bo to debiut projektantki. A postawiła sobie wysoką poprzeczkę. Podoba mi się, że inspiruje się Valentino, brakowało tego w Polsce.Natalia Kędra, ELLE.pl (belka)

Kolekcję Orlińskiej chciałoby się od razu dotknąć, przymierzyć. Połączenia typu koronki+skóra+ćwieki to obsesja wszystkich fanek domu mody Valentino - jak dotąd w Polsce mogłyśmy ją nosić tylko w tańszej i mniej subtelnej wersji z Zary. Agnieszka wprowadza ten typ luksusu na polskie salony, świadomie żonglując bieliźnianą estetyką. Dla mnie, atutem kolekcji jest także wybór trzeciego wiodącego koloru. Rozbielony turkus świetnie współgrał z kremowymi i czarnymi kreacjami. Skórzana spódnica z kokardką i ćwiekami to prawdziwy must have! Ale uwaga, długość midi Orlińskiej wymaga smukłych łydek i delikatnych butów na szpilce.Polygon
Polygon wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.com

Marta Kowalska, ELLE.pl

Grunge'owy Polygon od pierwszego pokazu przypadł mi do gustu na tyle, że miałam ochotę kupić, zmniejszyć, i nosić męskie propozycje marki. Dlatego informacja o premierze kobiecej linii była dla mnie jedną z najlepszych podczas tej edycji FWP. I nie zawiodłam się, mimo że nadal wzdycham z tęsknotą do sylwetek męskich. W P Onaka, jako dyrektora artystycznego, zainspirowały subkultury, muzyka grunge i punkowa stylistyka. Na oklaski, których publiczność nie szczędziła, zasłużyły stylizacje oparte na bluzkach z kominami, garniturach w graficzne wzory i stalowych szortach. Smaku dodała, jak i w poprzednim pokazie, masywna biżuteria zaprzyjaźnionej z Onakiem Anny Orskiej. Zmiany nastąpiły zaś w strukturach Polygonu. Jego twórca W P Onak – zdolny operator spotów wideo, projektant, absolwent AGH i Saint Martins College of Art and Design zaprosił do współpracy nad marką piłkarza Macieja Żurawskiego. Nie wszyscy wiedzą, że sportowiec para się dziś biznesem i że, zgodnie z rynkowym potencjałem, postanowił zainwestować także w modę. Panowie najwidoczniej dogadują się świetnie, bo kolekcja „Rebirth" na wiosnę-lato 2013 reprezentuje europejski poziom mody streetowej.Ewa Stępień, ELLE.pl

Grunge, czyli coś co lubię! Ten styl nigdy mi się nie znudzi. Młoda marka W P Onaka i Macieja Żurawskiego rozwija się w zawrotnym tempie. Dobrze, że pojawiły się propozycje dla kobiet, bo nie muszę teraz zazdrościć facetom, że mają tak świetnego projektanta. Oczywiście, nie można nie wspomnieć o biżuterii Orska, która idealnie uzupełnia projekty Polygon.Natalia Kędra, ELLE.pl

 Onaka cenią zwłaszcza za bezkompromisową modę męską. Właśnie, męską, bo projektant nie bawi się w androgynizm i chce ubierać silnych facetów, a nie przeestetyzowanych lalusiów. Z podobnego założenia wyszła Monika Ptaszek, ale w porównaniu z Polygonem, pokaz PtASZEK wypadł skromnie. Dla siebie wybrałabym raczej biżuterię mojej ukochanej Orskiej, ale mam szczerą nadzieję, że w sezonie wiosna-lato 2013 polscy faceci podreperują swój styl projektami Onaka.

Wiola Wołczyńska

Wiola Wołczyńska wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.com

 Marta Kowalska, ELLE.pl

Trochę ryzykujemy, typując tę kolekcję jako jedną z TOP 10 Alei. Nie pojawia się w zasadzie w żadnych zestawieniach innych mediów, blogerów, stylistów. Moim zdaniem jednak olbrzymi plus dla kolekcji Wołczyńskiej należy się za determinację w promowaniu klasycznych, bardzo praktycznych damskich sylwetek, które w wykonaniu kogoś innego byłyby po prostu nudnym retro dla nudnych dam. Wołczyńska błądzi wprawdzie gdzieś po meandrach historii - raz przywołuje stroje kozaków z XVII wieku (nagrodzona Złotą Nitką kolekcja "Cossack"), innym razem uderza w lata 20. (jak w poprzedniej kolekcji "Charlie"), ale za każdym razem udaje jej się wyeksponować miniony szyk, tak, że chce się go nosić współcześnie. Tym razem projektantka odczarowuje workowate sylwetki, bryłowato rzeźbi rękawy, dodaje połysk i godzi się z kolorem, który dodaje nieco życia do jej ukochanej szarości. Z tego pojednania wyszła dziewczęca, sportowa kolekcja niepozbawiona retro uroku. Na szczęście nie tylko dla retrofilek i panienek z pensji, choć przyznajemy, że Wołczyńska bawiąc się koronkami jak z babcinych obrusów, niebezpiecznie igra z takim profilem klientki.Natalia Kędra, ELLE.pl

Uważam, że Wołczyńskiej należy się nasza nominacja, bo nigdy nie widziałam projektantki w tak delikatnym, kobiecym wcieleniu. Zakochałam się w bufiastych rękawkach, które zamiast zaokrąglać się, przypominały twardą bryłę. Szkoda, że ten motyw nie powtarzał się w kolekcji częściej. Rozbawiła mnie też udana, pełna dystansu gra materiałami. Połączenie szarej bawełny z koronkami i uroczo kiczowatą srebrną skórą to eksperyment, który pokazuje, że projektantka nie chce stać w miejscu.

Ewa Stępień, ELLE.pl 

Dla mnie, kolekcja świetnie wpisuje się w styl smart casual. Jest luźna, ale kobieca. Podoba mi się, że Wołczyńska bawi się formą i widać, że cały czas eksperymentuje. Już jestem ciekawa, jaka będzie jej następna kolekcja.

Monika Błażusiak

Monika Błażusiak wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.com

Natalia Kędra, ELLE.pl

 Cenię Błażusiak za konsekwencję. To już trzecia kolekcja młodej projektantki, którą oglądam "na żywo" i coraz łatwiej mi rozpoznać jej kreacje bez patrzenia na metkę. Może Błażusiak trochę za bardzo ogląda się na Garetha Pugh, ale cóż - jak się uczyć, to od najlepszych. W jej wersji futuryzm jest znacznie łatwiejszy w noszeniu i z pewnością bardziej sexy.Marta Kowalska, ELLE.pl

Poprzednio byłam pod wielkim wrażeniem tego, jak sprawnie młoda projektantka poradziła sobie z trudnym, wymagającym wielkiej sprawności kolorem białym. W kolekcji na jesień-zimę ograła go tak, że nikt nie śmiałby posądzić ją o banał. Tym razem Błażusiak urozmaica paletę kolorystyczną, ale nadal eksperymentuje z fakturą – nacina, wycina, zagina plisy, prowokuje pęknięcia. Klasyczne kobiece fasony przeplata z seksownymi obcisłymi sukienkami i topami rodem z lat 90. Błażusiak mówi: "patrzcie na biust, patrzcie na biodra – one wymagają adoracji". Ale nie robi tego wyzywająco bo wszystko jest po prostu 'en vogue'. Do takiej mody kobiecej tęsknię, szczególnie wtedy, gdy mam już dość wszechobecnych basików.Ewa Stępień, ELLE.pl 

Obiecująca, młoda projektantka. Pamiętacie jej skórzane sukienki z rozcięciami? Bardzo seksowne, ale i eleganckie. Nie mogę się zdecydować, który projekt podoba mi się najbardziej! I będę bronić zdania, że kolorystyka wcale nie jest nudna.Michał Szulc

Michał Szulc wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.com

Ewa Stępień, ELLE.plElementy sportowe w high fashion? Brzmi trochę dziwnie, ale projektant udowodnił, że ten styl może pasować do wybiegu. Nie mogę nie wspomnieć o patencie z kołnierzykami, który mnie zachwycił. Sama mam często problem z włosami, żeby utrzymać je w jednym miejscu. Michał Szulc znalazł na to sposób. Podobał mi się również płaszcz, który "otwierał" pokaz. Lekko oversizowy pasuje na każdą okazję.

  Natalia Kędra, ELLE.pl

Szulcem mam zawsze problem. Cenię jego warsztat i pomysłowość, ale prywatnie - rzadko jestem zachwycona. W tym sezonie jest trochę inaczej, naprawdę mam ochotę założyć czapkę bejsbolówkę (bez ćwieków!) i nosić ją do świetnie skrojonego płaszcza. Michał Szulc zachwycił mnie także zabawnym nadrukiem imitującym pajetki (zdj. po l.) i, oczywiście, wspomnianymi przez Ewę kołnierzykami zastępującymi gumkę do włosów.

Marta Kowalska, ELLE.pl

W wywiadzie dla ELLE.pl Michał opowiedział o swoich sportowych inspiracjach w swojej nowej kolekcji i zasugerował, by traktować je z przymrużeniem oka. Bo Szulc wbrew pozorom nie idzie w modny streetwear. Jego moda jest nadal dość surowa, elegancka, a wyjęte z dość odważnych stylizacji ubrania zupełnie zmieniają charakter. Oto dowód na to, ile w interpretacji mody znaczą stylizacje - projektant użył ich do intelektualnej gry z publicznością. To lubię!Maldoror

Maldoror wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.com

 Marta Kowalska, ELLE.pl

Grzegorz Matląg podjął, moim zdaniem bardzo już oczekiwaną, decyzję o przejściu ze strefy OFF w światła Alei Projektantów. Jest już na to w pełni gotowy, absolutnie dojrzały i wystarczająco sprytny. Wstrząsnął opinią publiczną, a potem zostawił ją w konfrontacji nie z nekrobrytką, a ze świetną kolekcją. Maldoror nie musi pokazać 80 sylwetek, żeby zachwycić, bo jest po prostu utalentowany i mówi tyle, ile ma do powiedzenia. W tym sezonie inspiracją są dla niego berlińskie imprezowe zaułki, clubbing i cyber punk. Wszystko zamknięte w zgrabnych, seksownych, choć o dziwo sportowych fasonach. To kolejny pokaz, w którym nagość jest uargumentowana – kusi, elektryzuje w perwersyjny, ale bardzo przemyślany sposób. Natalia Kędra, ELLE.pl

Matląg ma specyficzne poczucie humoru. Wkurzył świat mody już pół roku temu, gdy kazał publiczności przepychać się, żeby zobaczyć choć skrawek kolekcji prezentowanej na modelach stłoczonych pod ścianą. Najważniejsze, że o swoich wybrykach opowiada w inteligentny i przekonujący sposób - nie ma nic gorszego, niż bezmyślna prowokacja (patrz wywiad dla ELLE.pl).

Jego nowa kolekcja jest inspirowana klubowymi klimatami. I nie chodzi tu o drogie lokale, w których podstarzali biznesmeni polują na hostessy - chodzi o ostry beat, wibrujące światło, darkroomy i całą paletę legalnych i nielegalnych substancji. Rewelacyjny wstęp "po ciemku" wprowadził publiczność w ten nastrój, podniecenia i niepokoju zarazem. A dobrze zbudowany model w srebrnych majtkach naprawdę przypomniał mi tancerza z klatki jakiegoś klubu gejowskiego (nie Utopii, a prawdziwej ciemnej mordowni w kampowym stylu). 

Uwiodła mnie damska część kolekcji, bezpretensjonalne sportowe sylwetki utopione w demonstracyjnym kiczu srebra. Chętnie nosiłabym srebrną skater dress z prowokująco "szkolnym" plecakiem.

 Maldoror wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.comMaldoror wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.com 

Ewa Stępień, ELLE.pl 

Ten pokaz wzbudzał wiele emocji. Do końca nie było wiadomo co, i kto, pojawi się na wybiegu. Kolekcja inspirowana Berlinem czy S&M pasuje do ludzi świadomych swojego ciała. Muszę jednak przyznać, że bardziej podobały mi się propozycje dla kobiet. Są takie prymitywne, seksowne i trudne do określenia.Justyna Chrabelska

Justyna Chrabelska wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.com

Ewa Stępień, ELLE.pl

Chyba nie pomylę się, aż tak bardzo jeśli Justynę Chrabelską nazwę królową urban chic? Szczególnie spodobały mi się pikowanie spódnice i spodnie ze ściągaczami. Niektórych może dziwić kolorystyka, bo przecież brąz mało kojarzy się z wiosną i latem, ale może to być świetna alternatywa dla ciągle przewijających się pasteli.  

Natalia Kędra, ELLE.pl

Słyszałam wiele głosów na nie, głównie dotyczących nietwarzowej kolorystyki nowych propozycji Chrabelskiej. Sama bałam się tego pokazu, bo grafika promująca kolekcję przedstawiała jakąś brązową plątaninę skrawków materiału, jakby zaplamionych herbatą. Jak się okazało, na tkaninach taki nadruk wyglądał zaskakująco dobrze. Hitem są też pikowania, to element zaskoczenia w sportowej kolekcji projektantki.Marta Kowalska, ELLE.pl

Projektantka od luzu w dziewczęcym wydaniu. Mimo zadeklarowanego przez Chrabelską miejskiego charakteru jej marki, nową kolekcję zabrałabym do walizki, i lecąc do Londynu, i jadąc na Mazury (ach, te pikowane bluzy). Wygląda na to, że po tym pokazie przybędzie fanek prostoty form i finezji deseni, którymi umie się posługiwać projektantka. Warto też docenić stylizacje w pokazie, którymi zajęła się stylistka ELLE – Zuza Kuczyńska.

Hyakinth

Hyakinth wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.com

Marta Kowalska, ELLE.pl

Oto dowód na to, że żarty, rysunkowe nadruki, a nawet szpagaty w finale pokazu (brawo Anatol!) nie muszą być cyrkiem. Kolekcja Hyakinth zabawnie nawiązała do sportowego etosu ZSRR i nostalgii za dawną Warszawą. Szorty, topy w samochody, pistacjowe marynarki i miejskie koszule stworzyły spójną, zadziorną całość. Wiele zestawów przypominało satynowe piżamy (w których niejeden hipster zadałby szyku w Planie B), ale prawdziwym hitem były dla mnie stylizacje ze spódnicą. Hyakinth pokazał, że mogą je nosić niegrzeczni, wytatuowani chłopcy, zupełnie nie tracąc przy tym na poziomie testosteronu.Ewa Stępień, ELLE.pl

Zdziwiło mnie, że można stworzyć tak świetną kolekcję inspirując się PRLem. Szczególnie spodobał mi się pistacjowy garnitur oraz męskie spódnice. Nie sądzę, żeby te projekty przyjęły się na polskiej ulicy, ale doceniam to, że projektant nie boi się przełamywać pewnego tabu.

Natalia Kędra, ELLE.pl

Tu jesteśmy jednogłośne - pistacje i spódniczki! Podczas pokazu Hyakintha uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Kłosiński uruchomił we mnie nostalgię za latami dziecinnymi, ale też skłonił do rekleksji nad absurdem sportowych rywalizacji. Jego pokaz był równie ironiczny, co ulewa na Stadionie (pardon, Basenie) Narodowym i zabawny jak hit YouTube - spodenki Wasilewskiego. 

Ale żarty na bok - projektant nie tylko świetnie skroił ubrania, ale poświęcił też sporo czasu na dobranie nadruków i zaprojektowanie tatuaży-kalkomanii. Udowodnił, że facet w spódniczce i koszulce z niemal dziecinnym nadrukiem może być męski i seksowny. Brawo za świetny dobór butów, Dr. Martens i Hyakinth to idealny duet.
MMC Studio

MMC Studio wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.com

Natalia Kędra, ELLE.pl

Na koniec zostawiłyśmy dwa pokazy gwiazdorskie, właściwie skazane na miejsce w tym zestawieniu. Do MMC mam słabość, bo to kawałek historii polskiej mody i duet, który nie potrafi osiąść na laurach. Mało jest w Polsce projektantów, których pomysły pozostają świeże po tylu latach kariery.

Jak zwykle MMC postawiło na świetną reżyserię pokazu i efektowne show, które podkreślało trójdzielność kolekcji. Najpierw zobaczyliśmy metaliczny, mroczny wstęp, wpisujący się w wypracowany styl duetu. Styl, którego składowe to eleganckie kroje łączone z rockową niedbałością, w mrocznych barwach i odcieniach metali szlachetnych. Później przyszedł czas na nietypowy słodki róż, przełamany chropowatą strukturą jedwabiu. Moim ulubionym segmentem kolekcji są jednak najbardziej sportowe, głównie białe sylwetki z finału. Sport w wersji futurystycznej i przewrotnie eleganckiej sprawił, że przewiduję ogromny sukces sprzedażowy dla MMC.

Ewa Stępień, ELLE.pl

Przyznam szczerze, że nigdy nie byłam fanką duetu, ale ten pokaz mnie zachwycił. Choreografia, muzyka oraz projekty, po prostu wszystko! Podobały mi się materiały, które MMC wykorzystało. Od razu widać, że są najlepszej jakości, a kurtka z białej siatki chyba będzie moja. Ciekawym pomysłem było też pojawienie się Joanny Horodyńskiej. Jest muzą marki nie od dzisiaj, ale tym razem nie otworzyła, ani nie zamknęła pokazu. Pojawiła się w połowie show, z twarzą pomalowaną na czarno. To udany trik - wszyscy o tym mówili. Jedynym minusem było spore opóźnienie pokazu.

Marta Kowalska, ELLE.pl  

Jak zwykle czołówka. Duet MMC przyzwyczaił już nas do wysokiego poziomu kolekcji i pokazów, więc za każdym razem sam stawia sobie poprzeczkę wyżej. Na wiosnę-lato 2013 marka ubierze nas w metaliczne, optycznie "wilgotne" ubrania, których błysk dobrze wyeksponowała burzowa oprawa wizualna pokazu. To jedna z niewielu kolekcji, która nie bez przyczyny na FWP wyeksponowała ciała modelek. Przezroczyste bluzki i spódnice są wprawdzie superodważne, ale ich szlachetność sprawia, że nigdy nie pomyślałabym o nich jak o wyzywających. Są po prostu lekkie, a ich zwiewność towarzyszy "napowietrzonym" bluzom i marynarkom. Jak to jest, że elegancja MMC nie kłóci się ze sportowym charakterem pikowań, ściągaczy, balonowych rękawów? Klasa tkwi w koncepcie – Ilona Majer i Rafał Michalak tną, wycinają, geometrycznie przedłużają i skracają sylwetki, nie obawiając się nadużycia wobec luksusowych materiałów. Dzięki temu każda rzecz jest jednocześnie awangardowa i elegancka, nadaje się i do codziennego zestawienia jej z dżinsami, i na wieczór. Jak dobrze móc pochwalić się światu MMC!Dawid Tomaszewski

Dawid Tomaszewski wiosna-lato 2013, Fashion Week Poland. fot. Seweryn Cieślik / Magnifique Studio/www.SCieslik.com Marta Kowalska, ELLE.pl

Kolekcje Dawida Tomaszewskiego zawsze do Łodzi wnoszą aurę wielkiego świata. Nie tylko dlatego, że na pierwszy rzut oka widać jakość tkanin, kształcony w wielu miejscach warsztat, i karmioną kosmopolitycznymi doświadczeniami wyobraźnię projektanta. Tomaszewski doskonale prowadzi też narrację kolekcji – pokazuje wszystko w odpowiedniej kolejności, buduje napięcie i emocje (które tym razem niestety trochę zepsuł stres modelek w zbyt dużych butach Louboutina). Tym razem projektant zainspirował się Lizboną, ale i polskimi wiklinowymi plecionkami. W kolekcji pojawiły się wspaniałe dzianinowe kokony inkrustowane kryształkami Swarovskiego, kreacje z prostokątnych cekinów układanych w kolorystyczne bloki, połyskujące garnitury i jedwabne sukienki poruszane powietrzem.Ewa Stępień, ELLE.pl

Kolejny pokaz, który mnie oczarował. Biało-beżowo-czerwona kolorystyka była bardzo elegancka. Szczególnie podobały mi się wąskie spódnice oraz sukienka z grubej włóczki bez rękawów. Wystarczy raz spojrzeć na zdjęcia, żeby stwierdzić, że Tomaszewski ma wielki talent. Nikogo nie powinno dziwić, że jego kolekcje można zobaczyć na berlińskim Tygodniu Mody oraz dlaczego skomplementowała go Anna Wintour.

Natalia Kędra, ELLE.pl

Pierwszy raz udało mi się zostać na Fashion Week Poland do samego finału i nie zawiodłam się. Mogłabym godzinami przyglądać się, jak materiały u Tomaszewskiego "płyną" po wybiegu! Długo mieszkałam w Lizbonie i potwierdzam - Polakowi udało się uchwycić estetykę tego miasta i przełożyć ją na tkaninę. 

Wszyscy wzdychali do zwiewnych sukien projektanta, ale mnie zachwyciły także męskie spodnie w stylu beduinów. Świetny pomysł na południowy upał, u Tomaszewskiego w hipereleganckiej wersji. Nie sposób też pominąć kreacji z wyszywanego kryształkami sznurka, wykonanych techniką makramy. Chyba trochę szarżuję porównując je do zdobień z portugalskich zabytków gotyku manuelińskiego, ale jeśli projektant kocha Lizbonę równie mocno co ja - z pewnością się nie obrazi.

Zobacz także TOP5 kolekcji strefy Off Out of Schedule.