Nowy wymiar luksusu ma znany kształt kostki. Na pierwszy rzut oka skromny potencjał mydła doceniły najbardziej ekskluzywne marki, m.in. Dior, Chanel, Jo Malone London, Sisley, Tom Ford, Byredo, Diptyque, Amouage. O krok dalej poszła libańska manufaktura z ponadpięćsetletnią tradycją, The Bader Hassoun and Sons Soap Company. Stworzone przez nią mydło, inkrustowane diamentami, jest warte trzy tysiące dolarów. Na pocieszenie – nie można go kupić – powstało jako prezent dla pierwszej damy Kataru. Zresztą bez względu na budżet, którym dysponujesz, jest w czym wybierać. Tradycyjne mydła przeżywają dziś bowiem prawdziwy renesans. Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne polskie mydlarnie, a na targach z kosmetykami eko do ich stoisk ustawiają się kilometrowe kolejki. Oldskulowe kostki idealnie wpisują się w modę na vintage, minimalizm i less waste. Oprócz tego, że budzą tęsknotę za przeszłością, cieszą oko i zdobią łazienkę, są ekologiczną alternatywą dla żeli i produktów do mycia w płynie. W przeciwieństwie do nich nie wymagają plastikowych opakowań, a dzięki kompaktowym rozmiarom do ich produkcji i transportu zużywa się mniej energii, a co za tym idzie – ogranicza się emisję dwutlenku węgla. Odpowiednio przygotowane, są nie tylko przyjazne dla środowiska, lecz także łagodne dla skóry. Nawet tej problematycznej, ze skłonnością do alergii czy trądziku. 

Krótka historia

Jednak mydło mydłu nie równe. – Mydłem jest tylko ten produkt, w którym zachodzi reakcja saponifikacji, czyli zmydlania. Jest to zamiana tłuszczu w mydło właśnie – tłumaczy współtwórca marki kosmetyków naturalnych Purite, kosmetolog i zielarz--fitoterapeuta Szymon Kaźmierczak. Jako pierwsi ten proces odkryli starożytni Rzymianie. Przez wieki w skład mydła wchodziły tłuszcze zwierzęce i sól lub popiół o odczynie zasadowym. Na pomysł, aby dodać do niego naturalne oleje roślinne, wpadli Arabowie. Sięgali m.in. po oliwę, dając przykład Francuzom, którzy zaczęli z niej produkować znane do dziś mydło marsylskie (jego wielkim fanem był m.in. król Ludwik XIV). Z połączenia oliwy i oleju laurowego (z dodatkiem wody i wodorotlenku sodu) powstało zaś syryjskie mydło aleppo, którego receptura nie zmieniła się od ponad dwóch tysięcy lat.

Znalezione obrazy dla zapytania mydlo marsylskie

Naturalne możliwości

To właśnie od niego wiele osób z problemami skórnymi (m.in. ja) zaczęło przygodę z naturalnymi mydłami. Dzięki antyseptycznym właściwościom oleju laurowego mydło aleppo pomaga przy stanach zapalnych, jak atopowe zapalenie skóry, trądzik czy łuszczyca. W przeciwieństwie do tych zwykłych, sodowych, nie wysusza skóry, a wręcz odbudowuje jej płaszcz hydrolipidowy. – Dzięki temu, że prawdziwe mydła zawierają nierafinowane, tłoczone na zimno oleje, np. kokosowy albo masło karite, to natłuszczają i nawilżają skórę, a także są bardziej miękkie od zwykłych kostek – tłumaczy Szymon Kaźmierczak. – Co ważne, nie znajdziemy w ich składzie konserwantów, bo mają wyższe pH, dzięki czemu nie rozwijają się na nich bakterie. Trzeba tylko pamiętać, by po umyciu twarzy mydłem spryskać ją tonikiem, tak żeby przywrócić skórze prawidłowy odczyn – tłumaczy dermatolog, specjalista medycyny estetycznej, dr n. med. Maciej Krajewski. Naturalne mydła nie mają na liście składników także składników wysuszających naskórek: SLS, sztucznych barwników ani substancji zapachowych. Zamiast nich pojawia się naturalnie barwiące kakao, cynamon, kurkuma, olejki eteryczne. Te ostatnie mogą wywoływać reakcje alergiczne, dlatego jeśli masz skłonności do uczuleń, lepiej wybieraj mydła o naturalnym zapachu, jak aleppo, kastylijskie (zrobione w 100 proc. z oliwy) czy marsylskie (oryginalne zawiera minimum 72 proc. oliwy). O potencjale pielęgnacyjnym mydeł decydują dodatki, które się w nich znajdują. Obok naturalnych ekstraktów roślinnych i ziół, np. nagietka, rumianku, lawendy, pokrzywy, może to być bogata w minerały sól z Morza Martwego, detoksykujący węgiel drzewny czy delikatnie złuszczające drobiny orkiszu albo płatki owsiane. Twórcy Purite sami przygotowują purée z dyni, które jest składnikiem ich flagowego mydła dyniowego. – Bogata w witaminy z grupy B dynia świetnie odżywia skórę w okresie zimowych przesuszeń – mówi Szymon Kaźmierczak.

Cztery Szpaki, mydło z miętą

Kolor, zapach, forma

Założycielki Ministerstwa Dobrego Mydła, siostry Anna i Urszula Bieluń, uważają, że równie ważne jak precyzyjnie dobrana kompozycja olejów i maseł oraz dodatków tworzących mydło są jego kolor, zapach i forma. Do tego zdobienie kostki, np. to, jakie ma kolory, stemple, wzory na powierzchni, aż w końcu opakowanie, w którym się znajduje. Ich ulubione mydło? Rozmarynowe z niebieską glinką. Wszystkie mydła z Ministerstwa są przygotowywane ręcznie i wyglądają jak małe dzieła sztuki. Choć powstają według stałej receptury, w zależności od partii różnią się od siebie kolorem i kształtem. O tym, że mydło bywa kapryśne (inaczej wychodzi latem, inaczej zimą) i nie lubi pośpiechu, wiedzą też założyciele marki Purite. Dlatego ich kostki powstają w rytmie slow. W jednym mieszalniku są podgrzewane oleje, w drugim wodorotlenek sodu z wodą. Po połączeniu tych składników dodaje się do nich naturalne barwniki i olejki eteryczne i przelewa do form. Po 48 godzinach mydło jest wyjmowane i ręcznie krojone na kostki. Trafiają one do suszarni na 30 dni, bo muszą się utwardzić. Mydło, tak samo jak wino, musi leżakować. To włoskiej marki Santa Maria Novella, które w 100 proc. składa się z olejku migdałowego, musi „dojrzewać” 60 dni. Z kolei waniliowe mydło Gamila Secret suszy się nawet od sześciu do ośmiu miesięcy, a oryginalne mydło aleppo – od dziewięciu miesięcy nawet do kilku lat. Im starsze, tym ciemniejszy ma kolor. 

Purite, mydło nagietek

Czyste korzyści

Choć za naturalne mydło z manufaktury trzeba zapłacić kilka razy tyle, co za zwykłą drogeryjną kostkę, to inwestycja szybko się zwraca, bo jest ono bardzo wydajne. – Przy codziennym stosowaniu rano i wieczorem wystarcza na trzy tygodnie – mówi Szymon Kaźmierczak. – Ponadto mydło w kostce jest świetne do mycia całego ciała, także twarzy, włosów i do higieny intymnej. Ma charakter uniseks, więc jedno wystarczy dla całej rodziny. A gdy spłukujemy mydło naturalne pod prysznicem, do wód gruntowych nie trafiają szkodliwe substancje, jak mikrogranulki czy SLS i SLES – dodaje. Przy tym wszystkim produkujemy też minimalną ilość śmieci, a w czasach, gdy dbanie o środowisko z niszowej fanaberii i sposobu na lans staje się obowiązkiem każdego z nas, to po prostu naturalnie dobry wybór.
 

Marta Krupińska