"Ostatnie miesiące pokazują, jak szybko może zmienić się otaczająca nas rzeczywistość. Na szczęście my równie szybko dostosowujemy się do panujących warunków. Świat i nasze zwyczaje uległy zmianie, ale niekoniecznie na gorsze. Medycyna estetyczna, podobnie jak inne branże, błyskawiczne dopasowała się do postpandemicznej rzeczywistości. Gabinety i kliniki wróciły do pracy przystosowując się do ogólnoświatowych trendów, które niespecjalnie zaskakują. Słowem, pandemia przyspieszyła coś, co i tak miało nadejść - nowoczesne technologie w sprzętach, które nie wymagają zaangażowania rąk, aparaty które same kontrolują własną pracę i bezpieczeństwo pacjenta, a przede wszystkim dążenie do naturalności bez względu na wiek i płeć" - opowiada nam doktor nauk technicznych, Urszula Pociask - właścicielka marki SHAR-POL, która od 2001 roku jest jednym z największych w Polsce dystrybutorów sprzętów wysokiej technologii z zakresu medycyny estetycznej. Co zatem w 2020 roku będzie królowało w gabinetach? 

Wszystkie wymiary bezpieczeństwa

W tym roku jeszcze mocniej niż kiedykolwiek utwierdziliśmy się w przekonaniu, że nie ma nic ważniejszego niż zdrowie. To, że w związku z pandemią zmieniły się przepisy dotyczące funkcjonowania gabinetów i salonów kosmetycznych, i że zamiast filiżanki latte dostaniemy do wypełnienia szczegółową ankietę o stanie zdrowia to jedno, ale zmniejszenie kontaktu pomiędzy ekspertem wykonującym zabieg to już znacznie większe wyzwanie. Właśnie ze względu na dystans, którego wciąż powinniśmy przestrzegać, do gabinetów medycyny estetycznej coraz częściej wprowadzane są urządzenia takie jak EVOLVE 3D by Inmode lub kriolipoliza Cristal Deleo, które po uruchomieniu same wyszczuplają, ujędrniają i wygładzają skórę, a także wzmacniają mięśnie. 

Dodatkowy aspekt bezpieczeństwa, który w tym roku coraz mocniej zyskuje na popularności, to wybieranie sprawdzonych, polecanych gabinetów medycyny estetycznej. Nie zależy nam już na cenie, ale przede wszystkim na jakościowych usługach. Szukamy zatem miejsc, za zabieg w których jesteśmy w stanie zapłacić więcej (i to z uśmiechem na ustach), ze względu na użycie sprzętu wysokiej technologii, który zostanie obsłużony przez doświadczonych ekspertów.

Naturalność 

Wyznajemy zasadę, że w zakresie medycyny estetycznej każdy powinien działać według swoich osobistych potrzeb, ale jednocześnie cieszymy się, że w 2020 to trend naturalności przebija się najmocniej. Nie wyszczuplamy policzków, nie zmniejszamy podbródków i nie wypełniamy ostentacyjnie ust, ale wciąż delikatnie spłycamy te zmarszczki, których nie lubimy (zostawiamy oczywiście te spowodowane częstym uśmiechaniem się, one są ekstra!) i likwidujemy przebarwienia. Chcemy czuć się dobrze ze sobą, ale nie chcemy się zmieniać. Jakie zabiegi wybieramy? Te wykonywane aparatem IPL (np. urządzeniem Lumecca Inmode), które jednocześnie łagodzą rumień, ujędrniają i usuwają przebarwienia. Lubimy też te, które wygładzają powierzchnie skóry i usuwają blizny po trądziku czy rozstępy - tego rodzaju zabiegi wykonuje się przy użyciu urządzeń emitujących mikroigłowy prąd RF, np. Morpheus 8 Inmode

Cofanie zegara 

I nie mamy tu na myśli totalnego odmładzania, a zmniejszanie czasu trwania zabiegu oraz okresu rekonwalescencji. Chcemy żeby było krótko, ale efektywnie. I jak się okazuje, wcale nie są to wymysły a życzenia, które większość gabinetów medycyny estetycznej jest już w stanie spełnić. Wszystko za sprawą nowoczesnych urządzeń - laser do depilacji Diolaze by Inmode ma bardzo wysoką, ale bezpieczną dla moc. Wiązka światła obejmuje jednorazowo większy obszar ciała, co w połączeniu z jego intensywnością sprawia, że ilość zabiegów w serii i czas trwania każdego z nich znacznie się zmniejsza. Ten zabieg w strefie bikini zajmuje więc tylko (!) 15 minut.

Kolejnym zabiegiem, który ostatnio uległ czasowemu ograniczeniu jest FaceTite. Naturalny efekt liftingu uzyskacie w zaledwie 40 minut, a po zabiegu nie musicie martwić się długimi tygodniami 'dochodzenia do siebie' - wystarczy klika dni. 

Od końca 

A właściwie od dołu, bo to poprawianie dolnej części twarzy i utrzymywanie ładnego owalu jest teraz w trenach. I po raz kolejny, nawiązując do wątku o naturalności podkreślamy, że nie chodzi tu o ekstremalne metamorfozy. Dolna część twarzy jest zdecydowanie najtrudniejsza do odmłodzenia. Więc jeszcze do niedawna, gdy pomyślałyśmy o niej zbyt późno, nie obchodziło się bez skalpela. Teraz (na szczęście) da się inaczej. Wspomniany już wcześniej FaceTite Inmode jest aktualnie jednym z najpopularniejszych zabiegów w Hollywood (uwielbiają go m.in. Emma Roberts i Ashley Tisdale). Zabieg daje błyskawiczny efekt uniesienia owalu twarzy i modelowania szyi oraz policzków, a także poprawia napięcie skóry. Łączy w sobie termiczną koagulację prądem RF z mechanicznym odessaniem upłynnionej tkanki tłuszczowej. 

Co dalej? Cieszymy się, że medycyna estetyczna jest coraz bezpieczniejsza, coraz silniej nastawiona na naturalność, ale przede wszystkim na pacjentów. Mamy więc nadzieję, że taki kierunek rozwoju obrała sobie już na zawsze.