Matowe pomadki to hit ostatnich miesięcy. Firmy kosmetyczne prześcigają się w wypuszczaniu na rynek nowych szminek z matowym wykończeniem, które przy okazji nie wysuszają ust, mają intensywny kolor i są trwałe przez wiele godzin. Do wyboru mamy produkty w wersji płynnej oraz klasyczne, w sztyfcie. Ich fankami są nie tylko Kylie Jenner, czy Kim Kardashian West, ale również Rihanna, Gigi Hadid, Claire Danes, Joan Smalls, a także Eva Longoria. Idąc tym tropem, postanowiłyśmy przetestować matowe pomadki oferowane na polskim rynku. Zarówno te w przystępnej cenie, jak i od luksusowych marek. Koniecznie sprawdźcie, które pomadki nas zachwyciły!

Matowe pomadki - Sisley Phyto-Lip Twist, 165 zł

Matowe pomadki - Sisley

Co obiecuje producent?

Balsam koloryzujący Phyto-Lip Twist pełni funkcje zarówno pomadki jak i błyszczyka, zapewniając ustom barwę i blask. Już jedno pociągnięcie sprawia, że usta są jędrne, nawilżone, widocznie wygładzone i wypełnione dzięki kompozycji aktywnych składników pochodzenia roślinnego. Wyjątkowo zmysłowa, łatwo rozprowadzająca się na skórze konsystencja rewolucjonizuje pomadkę. Błyszczące, łatwe w aplikacji odcienie (od najbardziej neutralnych do najbardziej intensywnych) można dobrać na każdą okazję. Praktyczna kredka w rozmiarze XXL, gwarantująca maksimum dobrej zabawy, nie wymaga ostrzenia.

Lubię ten produkt - fabrycznie wyprofilowana końcówka, zanim naturalnie nie straci kształtu, pozwala na precyzyjny makijaż bez konturówki czy pędzelka. Faktycznie ma konsystencję balsamu a ładnie matowieje dopiero na ustach, dzięki czemu nakładanie nie jest "tępe". W skali trwałości od 1 do 5 daje jej mocne 4+. Przetrwała cały dzień w pracy w tym aglio olio w lunchowej przerwie. Najlepiej jednak nakładać ją dwukrotnie a po pierwszym razie "odbić" nadmiar na chusteczce higienicznej. 

Plus za: bogaty wybór kolorów, formułę i praktyczne, bardzo lekkie opakowanie.