Kiedy miałam cztery lata, byłam rozkoszną blondyneczką o niewinnym spojrzeniu, które rzucałam figlarnie spod lśniącej, platynowej grzywki. Typowy, rozczulający cherubinek, któremu wybacza się wszystko. Ten nieodparty urok blondu! Niestety, z czasem kolor włosów ciemniał i tracił blask, stając się coraz bardziej pospolity, popielaty, przeciętny. Ostatecznie, kiedy dorosłam, przeobraził się w typowy dla większości Słowianek mysi, ciemny blond. Eksperymentowałam, żeby za wszelką cenę wyróżnić się z tłumu: moje włosy były ognisto-rude, krwiostoczerwone, a nawet kruczoczarne. Zawsze jednak wracałam do blondu. Może to tęsknota za symbolizującym niewinność kolorem z dzieciństwa?

Właścicielki jasnych włosów są odbierane jako subtelniejsze, wrażliwsze i delikatniejsze od brunetek. Jasny kolor łagodzi rysy twarzy, zwykle sprawia, że wyglądamy młodziej. Blond metamorfoza to wyjątkowa pokusa, bo może być też trampoliną do kariery i sławy. Dzięki platynie Norma Jeane narodziła się ponownie jako ponadczasowa ikona seksapilu. Ikoniczny blond Marilyn Monroe był inspiracją dla Debbie Harry. Ta zmysłowa brunetka, ówczesny króliczek Playboya, pewnego dnia stała się Blondie i okrzyknięto ją niekwestionowaną księżniczką rockowej sceny. Stawka za dzień pracy Lindy Evangelisty podskoczyła z dnia na dzień do legendarnej kwoty 10 tysięcy dolarów zaraz po tym, jak wylansowała swój szampański blond na planie teledysku George’a Michaela. Również kariera Anji Rubik nabrała zawrotnego tempa od momentu, kiedy ścięła i mocno rozjaśniła włosy. Ale by nie sięgać za bardzo w przeszłość – kilka miesięcy temu Khloé Kardashian zdobyła rekordowe dwa i pół miliona polubień na Instagramie pod swoim zdjęciem w nowej, wypracowanej przez kolorystę odsłonie arktycznego blondu.

Badania pokazują, że zaledwie 9 proc. kobiet może pochwalić się naturalnie jasnymi włosami. Blond jest unikatem! Jak to wygląda u nas? Polki zmieniają kolor włosów najczęściej w Europie: ponad 70 proc. z nas je farbuje, z czego aż jedna trzecia właśnie na blond. Kiedy pytam fryzjerów kolorystów, okazuje się, że większość ich klientek marzy, żeby przynajmniej raz w życiu konkretnie rozjaśnić włosy. Te, które się decydują, rzadko wracają do ciemniejszego koloru. Bo blond ma w sobie jakąś magię, która totalnie uzależnia. Często przy kolejnej wizycie kusi, żeby zejść jeszcze o ton jaśniej. A że jednocześnie ośmiela i dodaje pewności siebie, to dlaczego by nie rozjaśnić włosów do srebrzystej platyny? W końcu żyje się raz! Tak było właśnie w moim przypadku.

BLOND CZY BŁĄD

Nie zliczę fryzjerskich rąk, przez które przeszły moje włosy. Sama też rozjaśniałam odrost niebieskim proszkiem do dekoloryzacji, którego chemiczny odór zwalał z nóg. Zdarzały się i drogeryjne farby obiecujące „bardzo jasny popielaty blond”. Efekty? Bardziej lub mniej udane odcienie oraz zdecydowanie sinusoidalna kondycja włosów. Jednak dopiero niedawno doświadczyłam tego, o czym wcześniej tylko słyszałam. W drodze do wymarzonego, najmodniejszego #iceblonde zupełnie zniszczyły mi się włosy. Na dodatek przez ostatnie miesiące wykruszyły się na różnych długościach, osiągając całkowicie bezkształtną formę. Mój mozolnie wypracowany bob stał się wspomnieniem zarchiwizowanym wyłącznie na Instagramie.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez BLEACH (@bleachlondon) Gru 9, 2018 o 10:02 PST

 

Najpierw zauważyłam, że w dotyku przypominają sfilcowane loki lalki. Potem niepokojąco przestały ze mną współpracować podczas stylizacji. Ratunkiem miał być zabieg keratynowego nawilżania. Zadziałał zaledwie na czas urlopu. Kiedy keratyna się wypłukała, było jeszcze gorzej, ale fatalną kondycję zrzuciłam na karb morskiej wody, słońca i wiatru. Jako blondynka z wieloletnim stażem wiem, że rozjaśnianie równa się przesuszanie, więc na punkcie pielęgnacji włosów mam bzika i dbam o nie za pomocą arsenału kosmetyków. Systematycznie pilinguję skórę głowy, a z regenerującą maską zazwyczaj spędzam 30 minut zamiast zalecanych trzech. Chronię je sprejem z filtrem UV i preparatem, który zabezpiecza przed zgubnym działaniem prostownicy. Nawilżam, nabłyszczam, odżywiam końcówki. Tym razem wszystko na próżno. W tej sytuacji konsultacja u fryzjera to za mało. Decyduję się na wizytę u specjalisty od włosów i skóry głowy. – Raz zniszczone włosy nie zregenerują się, można jedynie starać się poprawić ich wygląd i czekać, aż odrosną nowe – dowiaduję się od trycholog Agnieszki Trepki. Dekoloryzacja to nic innego jak proces wysuszenia włosów i przerwania ich naturalnej struktury przez otworzenie łusek i wypłukanie pigmentu. Niestety, wraz z nim pozbywamy się też podstawowego budulca włosów, czyli keratyny. Naruszony rdzeń włosa powoduje, że ten zaczyna pękać i się łamać nawet przy zwykłym dotyku. Agnieszka Trepka ogląda moją skórę głowy pod mikrokamerą. Werdykt: nowe włosy rosną. Uff. Niektóre z nich są nadal grube i sztywne, ale niestety spora część jest słaba i cienka. Skąd te różnice? To skutek dekoloryzacji nałożonej od skóry głowy. W trakcie badania na ekranie komputera widzę ujścia mieszków włosowych. Rozjaśniacz bez trudu dostaje się do ich wnętrza, niszcząc nie tylko sam włos, lecz także zalążek nowego, który urośnie wątły, osłabiony i dużo cieńszy. Dodatkowo uszkadza warstwę lipidową skóry głowy. W zbliżeniu mikrokamery widać, że moja jest przesuszona i się łuszczy, co grozi powstaniem łupieżu. Jakby jeszcze tego mi brakowało!

Czy coś poza rozjaśniaczem mogło mieć destrukcyjny wpływ na stan moich włosów? Stres. Powoduje on zwężenie naczyń krwionośnych, a kiedy nie dopływa odpowiednia ilość krwi, mieszkom włosowym brak odżywienia. Z gabinetu wychodzę zaopatrzona w zestaw trychologicznych kosmetyków do mycia i stylizacji. Cudów mam się nie spodziewać, ale jest szansa na poprawę ich wyglądu. Dostaję też wskazówki dotyczące diety i suplementacji. Sprzymierzeńcy procesu regeneracji to witaminy z grupy B, witamina A i C oraz biotyna, kwas foliowy, a także L-cysteina.

PLATYNOWE LOVE?

Blond jest wymagający zarówno podczas koloryzacji, jak i późniejszej pielęgnacji. Co może pójść nie tak w salonie? Wystarczy zła ocena kondycji włosów, zastosowanie zbyt mocnego utleniacza lub po prostu pośpiech. Bo w blondzie wiele zależy od czasu. Kolejka do myjki? Właśnie te pięć minut poślizgu może okazać się decydujące. Przetrzymany na włosach rozjaśniacz niszczy i wypala włosy. Brak czasu na solidną regenerację po zmyciu rozjaśniacza? I już stopień ryzyka zwiększa się kilkakrotnie.

Adam Czapski, edukator marki Kevin.Murphy uważa, że zabieg rozjaśniania włosów nie należy do najtańszych, zwłaszcza że musi być połączony z regeneracją i tonowaniem koloru. Bez wsparcia profesjonalnymi kosmetykami nie ma szans na utrzymaniu ładnego odcienia i dobrej kondycji włosów. Blond to więc inwestycja długofalowa i do tego w wielu przypadkach chybiona. Czapski wzdycha znacząco, kiedy pokazuję mu zdjęcia na mojej tablicy Pinterest – to imponująca kolekcja lodowych, platynowych blondów. Okazuje się, że wcale nie byłam oryginalna – z takimi oczekiwaniami przychodzi cała masa klientek. – Niestety, włosy Słowianek nie są stworzone do chłodnych kolorów – wyjaśnia. Trudno pozbyć się z nich naturalnego żółtego pigmentu, zazwyczaj trzeba je dekoloryzować kilkakrotnie, a uzyskane za pomocą tonera zimne odcienie i tak szybko się wypłukują z otwartych łusek. Inaczej w przypadku siwych włosów, całkowicie pozbawionych pigmentu. Łatwo na nich uzyskać gołębią platynę zwykłą farbą. Ale to dopiero w momencie, kiedy jest ich ponad połowa.

– Po co ci już teraz gołębie włosy? – pyta fryzjer. – Przecież te odcienie wyglądają dobrze wyłącznie na zdjęciach, zwłaszcza schłodzone dodatkowo filtrami. Tak naprawdę postarzają i wydobywają ziemisty kolor cery. Podkreślają też cienie pod oczami – ostrzega. Na dźwięk słowa „postarzają” trudno nie zareagować czujnością. Po powrocie do domu jeszcze raz przeglądam zdjęcia z przeszłości. Faktycznie, w ciemniejszych i nieco naturalniejszych odcieniach wyglądałam całkiem nieźle i w sumie jakoś… zdrowiej. Nie będę ukrywać – nadal podoba mi się platyna, ale dopóki stresu mam pod dostatkiem, będę ją podziwiać wyłącznie na zdjęciach.

Tekst: Justyna Moraczewska

Najlepsze kosmetyki do blondu >>>