W jednym z wywiadów Dawid Podsiadło przyznał, że początkowo chciał, żeby na jego albumie znalazła się muzyka alternatywna. Zmienił jednak menadżera i ... zdanie. Bartosz Dziedzic namówił go do stworzenia do dobrej popowej płyty. Jak się okazuje, była to dobra decyzja, bo "Małomiasteczkowy" okazał się najlepiej sprzedającym się krążkiem w Polsce, a bilety na koncerty go promujące wyprzedawały się w kilka minut. 

Kilka dni temu okazało się, że słuchając od tyłu jednej z najbardziej znanych piosenek z płyty "Małomiasteczkowy" - "Nie ma fal", słychać "fall in love" albo "love I’m in love" (czyli zakochaj się lub jestem zakochany) - sprawdźcie>>>. Fani zastanawiali się czy to zwykły zbieg okoliczności, czy może zabieg marketingowy. Backmasking ("metoda ukrywania wiadomości, możliwej do odczytania tylko przy wstecznym przesłuchaniu utworu") w przypadku płyty Dawida jest najwyraźniej świadomym zagraniem. 

Czytaj też: Czego słuchają Polacy? Oto najlepiej sprzedające się płyty w Polsce w 2018 roku >>>


Jak się okazuje kolejny kawałek - "Małomiasteczkowy" słuchany od tyłu także zawiera w sobie ukryty przekaz. Dawid zaszyfrował w nim zdanie - „Hej, Bieszczady dają moc”. To prawdopodobnie nawiązanie do hasła ukazującego się na końcu teledysku „Dwa średniej wielkości zdrowe drzewa zaspokajają roczne zapotrzebowanie na tlen jednej dorosłej osoby. Ścięte drzewa nie produkują tlenu. Szanuj zieleń”. Posłuchajcie: