Małgosia Socha korzysta z tego, że ma jeden z niewielu wolnych dni w roku – bez zdjęć do serialu, wieczornego spektaklu lub wielkiego wyjścia. Na wywiad przybiega więc w trampkach, białych rurkach i dresowej bluzie. O znajomości trendów świadczą dodatki: okulary w szylkretowych oprawkach od Toma Forda, biała torebka z dżetami Tous, pedikiur w kolorze nasyconej mięty. „Moda to dla mnie świetna zabawa”, deklaruje ze śmiechem Małgosia.

Nie da się jednak ukryć, że to zabawa coraz poważniejsza. Projektanci, którzy cztery lata temu nie chcieli wypożyczać jej ubrań, dziś zabiegają, by na pokazach siedziała w pierwszym rzędzie, a na bankiety wkładała ich kreacje. Marki, których jest ambasadorką odnotowują, że to, co wkłada Małgosia, zaczyna się lepiej sprzedawać. Popularna aktorka wyrasta na ikonę mody.

Scenka sprzed lat. Mała Gosia jedzie na wakacje do babci w towarzystwie mamy i starszego brata. Jadą pociągiem z kuszetkami, objuczeni bagażami. Gosia jak zwykle ubrana na granatowo-czerwono, z kapeluszem na głowie. Mama uwielbia kupować jej nakrycia głowy, które mają chronić ją przed słońcem. Gosia nie znosi dwóch rzeczy: grubych rajstop w prążki i właśnie kapeluszy. Kiedy pociąg zatrzymuje się na końcowej stacji, z premedytacją zostawia kapelusz na łóżku w pociągu. „To był mój pierwszy świadomy wybór dotyczący mody”, śmieje się dziś Małgosia.

Pytam ją, kto był dla niej wzorem elegancji, gwiazdą, którą podziwiała. Odpowiada bez zastanowienia, że mama. „Moja mama była i jest wielką elegantką. Zawsze zwraca uwagę na to, jak wyglądam. Nawet teraz, gdy przyjeżdżam na rodzinne obiady, jestem poddawana szczerej ocenie. Zawsze wiem, że muszę się ładnie ubrać i umalować. Mama tego ode mnie wymaga. Dbam o nasze relacje, więc staram się unikać powodów do kłótni. Mój mąż się z tego śmieje, bo nigdy nie widział, żeby dorosła kobieta tak się stresowała przed wizytą u mamy”. Mama Małgosi jest pierwszą osobą, która ocenia to, jak córka wygląda na ważnych imprezach, w jakich kreacjach pokazuje się publicznie. „Ona jest ze wszystkim na bieżąco, ogląda zdjęcia, wie w czym i kiedy pojawiłam się »na mieście«. Jest moim modowym jury”.