Magdalena Frąckowiak - operacja

Póki co modelka nie zdradza szczegółów choroby ani zabiegu, ale wrzuciła przed chwilą na swój oficjalny profil na Instagramie zdjęcie ze szpitala - selfie z doktorem Perem Hedénem, prawdopodobnie wykonane niedługo po operacji. Dodała do niego wyjaśnienie i podziękowania dla lekarza: "Per Hedén - jedyny mężczyzna, który jest godny mojej uwagi. Mój anioł, moja inspiracja, moje wszystko. Wyleczył mnie nie tylko fizycznie, ale też mentalnie. Nikt inny nie był w stanie mi pomóc. Ludzie odwracają się od ciebie, jeśli nie czujesz się dobrze. Byłam bardzo chora przez ostatni rok. Nie wiedziałam, że powoli umieram od środka... On przeprowadził bardzo skomplikowaną operację, która trwała 5 godzin. Nie mam słów, by opisać, jak magiczny jest ten człowiek. To było naprawdę szczególne doświadczenie w moim życiu. Jestem obolała, ale czuję się lepiej i wiem, że moja energia wraca. Nie jestem religijną osobą, ale byłam dosłownie dotknięta ręką Boga".

Z wpisu i zdjęcia wynika, że sprawa była bardzo poważna i chociaż fani modelki zasypali ją życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia, to pojawiły się też komentarze sugerujące, że była to operacja plastyczna, ponieważ prowadzący operację doktor jest chirurgiem plastycznym. Magdalena Frąckowiak szybko zdementowała plotki i dodała w opisie zdjęcia: "Drobne wyjaśnienie - moja operacja nie miała nic wspólnego z operacjami plastycznymi". 

Na czym polegała i co konkretnie dolegało modelce? Frąckowiak na razie nie udziela szczegółowych informacji - skupia się na rekonwalescencji. Warto jednak dodać, że Akademikliniken, miejsce, w którym wykonywana była operacja, to jedna z największych w Europie klinik medycyny estetycznej, a jej współzałożyciel i lekarz, o którym pisała modelka, doktor Hedén, to wybitny i ceniony specjalista w zakresie rekonstrukcji piersi.