Z Leną Dunham spotykam się w eleganckim, ale i ekstrawaganckim hotelu Soho. W długiej, kwiecistej sukience i zabawnych kolczykach ze zwierzaczkiem, w lekkim makijażu i z szerokim uśmiechem wyglądałaby jak dziewczynka, gdyby nie słynny tatuaż na przedramieniu. Roztrzepana jak jej serialowa bohaterka, ale skupiona, uważna, zjawiskowo elokwentna. Kiedy mówi, w jej głosie słychać najdrobniejszą emocję. Z „nową królową komedii” od razu chciałoby się zaprzyjaźnić.

Czy serial ,,Dziewczyny” to całe Twoje życie?
LENA DUNHAM To ogromny kawał mojego życia, które zmieniało się na wszystkich płaszczyznach: rodzinnej, miłosnej, zawodowej... Gdybyś zobaczyła mnie kilka lat temu, nigdy byś nie pomyślała, że coś ze mnie będzie. Do pracy codziennie wpadałam spóźniona, nieumalowana, zaniedbana. Byłam wtedy opiekunką do dzieci. Albo siedziałam w domu rodziców bez grosza, w rozpaczy. Teraz wreszcie mam pracę, którą uwielbiam i która pozwala mi dobrze żyć. To nie jest tak, że nagle prowadzę jakieś wytworne, spektakularne życie, nie. Ale na pewno doszłam do tego, jak rozwiązać pewne kwestie, z którymi Hannah cały czas się zmaga. Serial ciągle się rozwija, a ja razem z nim, zmieniają się moje cele, żaden nie jest ostateczny. Trudno się dziwić, zaczynałam pracować nad „Dziewczynami”, mając 23 lata, teraz mam prawie 28.

Sukces zawodowy i finansowy nie wprowadził Cię na zupełnie inny poziom?
Chciałabym móc powiedzieć, że kiedy dostało się wymarzoną pracę albo kupiło upragnioną parę szpilek, wszystko staje się proste. Ale prawda jest taka, że wtedy pojawia się całkiem nowy zestaw lęków, na pewno tak jest w moim przypadku... Poza tym mieszkam w bardzo dziwnym budynku i obawiam się, że moi sąsiedzi palą crack. To przekonanie trzyma mnie z dala od gwiazdorskiej szajby!

Twój serial wprowadził zupełnie nowy sposób pokazywania ciała i intymności na ekranie. Wbrew hollywoodzkim i celebryckim standardom.
Rozumiem, że w Hollywood zawsze chodziło o eskapizm, oglądanie ludzi, którzy wyglądają i ubierają się lepiej niż my, mają więcej pieniędzy. Dla mnie ważniejsze jest pokazać, jak na ekranie odbija się rzeczywistość. U nas ktoś zmienia koszulkę, a kamera się nie odwraca. W życiu często prowadzimy rozmowy, zmieniając koszulki, majtki czy skarpetki.

Celebrujesz „zwyczajne piękno”, ale niedawno wystąpiłaś na okładce ,,Vogue’a”, słynącego z promowania wychudzonych modelek.
Na okładce widać tylko moją twarz, więc nawet nie wiadomo, czy jestem chuda, czy gruba. Wbrew temu, cosię mówi, że chciałam ukryć swoją niezbyt wiotką figurę, chodziło mi o coś innego. Chciałam pokazać minę, wcale nie wesołą, raczej zatroskaną. To chyba też jest przełamywanie schematów, prawda?

Po odcinku, w którym Hannah ma przelotny romans z przystojnym doktorem, w internecie zawrzało. Pisano, że ,,tacy faceci jak grający tę rolę Patrick Wilson nie sypiają z dziewczynami takimi jak Lena Dunham”. Czyli co: dziewczyny, które nie wyglądają jak modelki, nie zasługują na seks?
Pisząc ten odcinek, nie spodziewaliśmy się takiej debaty! Ja od razu pomyślałam, że niestety nie można jej traktować serio. Moim zdaniem ci, którzy wygłaszają takie poglądy, mają problem z życiem miłosnym i erotycznym. Może jakieś lęki? Może brak powodzenia? Ale jeśli ktoś chce mnie oskarżać, że obsadziłam boskiego faceta, żeby się z nim poprzytulać na planie, to nie mam z tym problemu!

Dziewczyny są młode, ale jakoś trudno im tej młodości zazdrościć. Czy to jest znak naszych czasów,
w których młodym jest trudno, panuje kryzys? Młodość nie jest fajna?
Młodość nigdy nie kojarzyła mi się z czymś przyjemnym ani nigdy nie rozumiałam jej kultu. Wielu z moich najlepszych przyjaciół i znajomych to ludzie po sześćdziesiątce. O swojej młodości myślę tak, że fizycznie czuję się niezbyt dobrze, psychicznie jeszcze gorzej. Nie rozumiem, co w tej całej młodości dobrego! Mam nadzieję, że zabawa się zacznie, gdy dorosnę i będę lepiej wiedzieć, o co chodzi w życiu.

Jedna z najbliższych mi osób, sporo starsza niż my, powiedziała, że gdyby takie seriale jak Twój
były dostępne, gdy była młoda, być może uniknęłaby terapii.
To najlepszy komplement, jaki w życiu usłyszałam. To dla mnie najważniejszy dowód na to, że to, co robię, ma sens. Wzruszyłaś mnie.

„Dziewczyny”, HBO, poniedziałki, godz. 23

Tekst Anna Tatarska