Lata 50. na zdjęciach

Ten, komu wydaje się, że był to czas próby powrotu do normalności po koszmarze II Wojny Światowej ma oczywiście rację. Ale sytuacja na świecie była daleka od spokoju – szczególnie pod względem politycznym. Za to w sztuce, kulturze, muzyce, filmie, architekturze i literaturze – rozkwit, marzenie, którego świat tak bardzo wtedy potrzebował.

Lata 50. na zdjęciach: ŁAJKA. O PSIE, KTÓRY LATAŁ RAKIETĄ

Łajka w kosmosie / Getty Images

Lata 50. to między innymi wielki wyścig kosmiczny, współzawodnictwo Stanów Zjednoczonych i ZSRR w dążeniach do podbicia kosmosu. Kto pierwszy? W jaki sposób? Za początek uznaje się wystrzelenie 4 października 1957 roku pierwszego sztucznego satelity – Sputnika 1. Ale momentem uwiecznionym na fotografii, która miała przejść do historii i stać się jednym z najważniejszych zdjęć lat 50. było wystrzelenie Sputnika II, niecały miesiąc później. Z psem na pokładzie – wystraszoną, około 2-letnią suczką Łajką. Urodzona na ulicy, została schwytana i przekazana do Instytutu Medycyny Lotniczej. Sam proces przygotowania zwierzęcia do lotu był trudny i okrutny – Łajkę, jak i kilka innych psów, zamykano w ciasnych kapsułach nawet na 20 dni, badano ich reakcje na przyspieszenia, wibracje, hałasy, zmiany ciśnienia i temperatury. W dzień lotu, już w trakcie startu, poziom stresu Łajki był ogromnie wysoki. Zwierzę bało się hałasu nie do wytrzymania, jak i przyspieszenia opuszczającego Ziemię satelity. Radziecka propaganda długo utrzymywała, że Łajka w kosmosie przeżyła kilka dni. Dzieci w krajach bloku wschodniego z dumą uczyły się o bohaterskiej suczce, ciesząc się jej osiągnięciami. Natomiast Rosjanie dopiero w 2002 przyznali, że Łajka przeżyła prawdopodobnie około 7 godzin i zmarła w męczarniach, z przegrzania i stresu. W kwietniu 2008 roku wystawili jej pomnik.

Lata 50. na zdjęciach: MARS ATAKUJE

Pierwszy w historii McDonald's / Getty Images

Na zimną wojnę i wyścig kosmiczny reagował świat. W Polsce, według projektu Lwa Rudniewa, rósł biały, odbijający blask, nawet bryłą przypominający rakietę, Pałac Kultury i Nauki, łączący socrealizm i polski historyzm. Za to w USA… Wielkie zainteresowanie życiem i stylem pozaziemskim miało dopiero w kulturze popularnej nadejść, ale już w latach 50. swoje wizje na ten temat zaczęli realizować architekci. Wszechobecny, elegancki modernizm zaczął mieć w Stanach Zjednoczonych konkurencję pod postacią Googie – stylu bardzo charakterystycznego dla amerykańskiego krajobrazu. Skąd nazwa? Od kawiarni Googie’s, która zafascynowała profesora Yale Douglasa Haskella niekoniecznie smakiem serwowanej tam kawy, ale samą bryłą – obłą, futurystyczną. Uznał, że to dobra nazwa na określenie stylu w architekturze. Googie był wiarą w lepsze jutro, w siłę, sukces – tak potrzebne po wojnie dla wymęczonych rodzin, które straciły mężów i synów na polach walki. Dynamiczne bryły przypominające pojazdy kosmiczne, albo latające spodki mijało się w zasadzie w każdym mieście. Przykład? Najstarsza na świecie działająca restauracja McDonald’s, otwarta w 1953 roku w Downey w Kalifornii. W latach 50. McDonald’s rozpoczął program franczyzowy na bardzo dużą skalę. Era konsumpcjonizmu nabierała tempa. 

Lata 50. na zdjęciach: ŚWIAT WITA ELŻBIETĘ II: BOŻE CHROŃ KRÓLOWĄ

Królowa Elżbieta II - lata 50. / Getty Images

A co poza Stanami i ZSRR? Ich wpływy w tym czasie odbijały się na polityce całego świata, ale ten sam świat przyglądał się również temu, co dzieje się w Wielkiej Brytanii – a działo się wiele! Do władzy wrócił Winston Churchill, stanął oczywiście znów na czele konserwatystów, a także związał „specjalnymi relacjami” ze Stanami i zaangażował w ustalenie nowego porządku całego świata. A świat wrzał, szczególnie dla królestwa – brytyjskie imperium kolonialne powoli miało zacząć przechodzić do historii. Buntował się Iran, buntowała Kenia, buntowała Malezja (tu wojska brytyjskie wykazały się wielką brutalnością). W tym trudnym momencie na tron wchodziła młodziutka Elżbieta. Królową ogłoszono ją w 1952 roku, natomiast koronacja nastąpiła rok później, w czerwcu 1953. Całą drogę monarchini pięknie obrazuje serial „The Crown” – pierwszy sezon to przecież głównie lata 50., które zafascynowały widzów Netflixa. A samej królowej przysporzyły grona nowych wielbicieli. Elżbieta II jeszcze przed śmiercią ojca, króla Jerzego VI, przejęła wiele z jego obowiązków. Mówi się, że przez rok od ogłoszenia ją królową po samą koronację, Elżbieta szykowała się skrupulatnie do tego wydarzenia, przyzwyczajając się do korony (wkładała ją do posiłków) czy nosząc prześcieradła przyczepione do ramion. Wszystko w dniu koronacji miało wyjść perfekcyjnie. Tak zaczęła się historia, która trwa do dzisiaj.

Lata 50. na zdjęciach: JAMES DEAN. SZALEŃSTWO MŁODZIEŻY

James Dean - lata 50. / Getty Images

Porządek, który po wojnie starali się wprowadzać politycy, nie do końca podobał się młodym. Oni nie chceli powrotu do tego, co działo się przed wybuchem wojny. Woleli zobaczyć nowy świat budowany na tym, co pozostało. Mowa o subkulturach, o których po raz pierwszy zaczął pisać socjolog Milton Myron Gordon w 1947 roku. Subkultury lat 50. mocno odcisnęły swoje piętno na obecne i kolejne pokolenia. W Polsce byli bikiniarze – odpowiednik amerykańskich bit-ników, choć ci polscy nastawieni byli na konsumpcjonizm. Bikiniarze buntowali się, szczególnie przeciwko władzy PRL. Kim byli? Młodymi ludźmi ubierającymi się ekstrawagancko, modnie, miłującymi jazz i kulturę amerykańską, urodzonych przed wojną. Szerokie marynarki, wąskie spodnie, buty na grubej podeszwie i te słynne jaskrawe skarpetki, na szyi kolorowy krawat. Domyślacie się pewnie, co na ten temat sądziła władza? W tym samym czasie na ulice Wielkiej Brytanii wylegli Teddy Boys. Tu znów inspiracja pochodziła ze Stanów – tym razem jednak chodziło o muzykę rock’n’rollową, choć ten wpływ zdarza się być kwestią sporną. Teddy pochodzili z niższych klas społecznych, najważniejszy był dla nich styl, którzy lansowali krawcy z Savile Row – aksamitne płaszcze czy koszule z dużymi kołnierzami. I ta słynna pomada na włosach. We Francji w siłę rośli zazous. Ale królami subkultur mieli pozostać wspomniani już bitnicy, nazywani beat generation. Indywidualiści, wolne duchy – to podstawy ruchu, mocno opartego na literaturze. Na najsłynniejszych przedstawicielach bitników wyrosła przecież w kolejnej dekadzie rewolucja hip-pisowska. Gardzili konsumpcyjnym społeczeństwem, prawdy szukali w innych stanach świado-mości odurzając się narkotykami, pijąc hektolitry alkoholu. Chyba wszyscy czytali wtedy bitników: Jacka Kerouaca „W drodze”, Allena Ginsberga „Skowyt” (za poemat został nawet oskarżony, a prourator nazywał dzieło „sprośnym, wulgarnym i obscenicznym” – tę scenę zobaczycie w filmie „Skowyt” z Jamesem Franco w roli Ginsberga) i Williama S. Burroughsa „Nagi lunch”. Byli buntownikami. A młodzi w buncie szukali wolności. Tak jak ikona lat 50. James Dean. To on w „Buntowniku bez powodu”, filmie Nicholasa Raya z 1955 roku, opowiedział o bolączkach swojego pokolenia – poczuciu zdrady, wyobcowaniu, niepokoju, poszukiwaniu sensu życia. Ten film był też trochę o życiu samego Deana. Na ekrany wszedł niecały miesiąc po tragicznej śmierci 24-letniego aktora. To jedno z najważniejszych zdjęć epoki – James Dean zatrzymał się w Blackwell’s Corner w Lost Hills, żeby zatankować swoje porsche spyder. To ostatnie zdjęcie aktora. Kilka godzin po-tem doszło do tragedii.

WIĘCEJ KULTOWYCH ZDJĘĆ Z LAT 50. W GALERII: