Utożsamiana ze swoimi odważnymi rolami Kalina szybko stała się symbolem budzącym skrajne emocje. Przez jednych uwielbiana, przez innych znienawidzona do tego stopnia, że na jej widok spluwali z obrzydzeniem. Jak to w przypadku kontrowersyjnych postaci bywa, wokół utalentowanej piosenkarki i aktorki narosło wiele mitów. Niektóre anegdoty nie były wcale tak nieprawdopodobne, inne to już czysty wymysł przekazywany podnieconym szeptem z ust do ust. W której plotce na temat Kaliny Jędrusik znalazłoby się ziarnko prawdy?

Afera stanikowa

Kalina od zawsze była wolnym duchem. Nie lubiła narzucanych odgórnie zasad, a jej bunt mocno objawił się już w liceum. Nietrudno się domyślić, że mocno akcentowany indywidualizm nie podobał się szkolnym władzom. I chociaż Kalina miała bardzo dobre wyniki w nauce, na pewno nie należała do prymusek. Jedna z bardziej sensacyjnych historii z młodzieńczych lat aktorki mówi, że została ona wyrzucona z liceum za brak stanika. I tak się składa, że akurat ta anegdotka nie mija się z prawdą. Według relacji ówczesnych znajomych, Kalina została nakryta na braku bielizny przez dyrektorkę, która osobiście sprawdzała, czy strój jej podopiecznych jest regulaminowy. Po tym incydencie Kalina trafiła do liceum dla dorosłych, ale także tej szkoły nie udało jej się ukończyć. Maturę zdawała eksternistycznie dopiero w liceum numer trzy. Jej siostra, Zofia Pohorecka-Szczepańska wspominała, że dyrektorka gimnazjum zwróciła się kiedyś do niej: „Jak to jest, Zosiu, że ty jesteś spokojna, podporządkowujesz się bez słowa, a Kalina zawsze chce postawić na swoim?”. 

Szampańskie kąpiele 

Brak biustonosza nie był jedynym skandalicznym obyczajem, o który podejrzewano Kalinę. W pewnym momencie w kręgach artystycznych – i poza nimi zresztą także – zaczęła krążyć plotka o pewnej kuriozalnej sytuacji, która ponoć wydarzyła się w nadmorskiej wsi Chałupy. Kalina miała pojawić się wczesnym rankiem w miejscowym sklepiku ubrana jedynie w szlafrok i pantofelki na obcasie. Zignorowała długą kolejkę osób próbujących załatwić niezbędne domowe sprawunki i udała się wprost do lady, gdzie poprosiła o kilka butelek szampana. Ponieważ wywołała wśród zgromadzonych oburzenie postanowiła się usprawiedliwić: „Przepraszam, ale muszę się w czymś wykąpać”. Ta pikantna anegdota jest bardzo filmowa i kusząco pasuje do obrazu skandalistki, jaką wszyscy chcieli w Kalinie widzieć, ale nie mamy pewności, czy była prawdziwa. Natomiast jest już bardzo mało prawdopodobne, że szampan faktycznie znalazł takie zastosowanie. Aktorka chora na przewlekłą astmę oskrzelową, nie mogła spożywać zbyt wiele alkoholu, a co dopiero zażywać w nim kąpieli.

Wiecznie młoda

Kalina Jędrusik przyszła na świat 5 lutego 1930 roku. Tak przynajmniej możemy podejrzewać, ponieważ większość swojego życia aktorka fałszowała swoją metrykę. Ostatni dokument, na którym widnieje prawdziwa data urodzenia to świadectwo szkoły powszechnej z 1939 roku. Później już każda okazja była dobra, by tę prawdę odrobinkę nagiąć – choćby wyrobienie prawa jazdy. Drobne oszustwo działało lepiej niż kuracja odmładzająca, więc Kalina skłamała także w ankiecie do hasła tworzonego w ramach programu telewizyjnego „Leksykon polskiej muzyki rozrywkowej”. Jako rok urodzenia podała wówczas 1934, bo ponoć w życiorysie ładnie wyglądało, że studia teatralne ukończyła w wieku lat dwudziestu. To było w 1983 roku, a jeszcze w 1963 roku upierała się, że w jej akcie urodzenia powinna widnieć data 1933. Złożyła nawet wniosek o sprostowanie do Wydziału Cywilnego Sądu Powiatowego w Częstochowie – jednak postępowanie umorzono z powodu braku dowodów. Jeśli więc natkniemy się gdzieś na przekłamania związane z wiekiem Kaliny, raczej mamy pewność, kto jest ich autorką.

Nagość zakryta

Wbrew temu na co wskazywałaby jej reputacja, Kalina nigdy nie pokazała się na ekranie zupełnie nago. A jednak siała takie zgorszenie jakby jej bohaterki w ogóle nie miały zwyczaju wkładania ubrań. Najbliżej skandalu, który jej notorycznie przypisywano, była w „Lekarstwie na miłość” (1966). W scenie, której film zawdzięcza znaczny rozgłos, aktorka siedzi w wannie przykryta jedynie pianą, a gdy słyszy dzwonek telefonu, wyskakuje z niej w pośpiechu. Fragment jej ciała jest widoczny zaledwie przez ułamek sekundy, zanim zdąży owinąć się ręcznikiem. Odważnej rozbieranej sceny uniknęła też w „Ziemi obiecanej” (1975). Odmówiła pomimo sugestii Andrzeja Wajdy. Natomiast zgodziła się na mocną, ocenianą nawet jako odrażająca, scenę erotyczną z Danielem Olbrychskim. Ekspresyjny występ przyniósł jej chwałę w Hollywood, ale w Polsce skazał na potępienie – zbulwersowani widzowie zaczęli utożsamiać postać Lucy Zuckerowej z samą Kaliną. Przy ponownym montażu wycięto z filmu scenę, która z dzisiejszego punktu widzenia byłaby odebrana jedynie jako dowód wielkiego kunsztu aktorskiego. No więc, w czym tak naprawdę tkwiła kontrowersja? W wyobraźni rozbuchanej sugestywną grą aktorską. Jak powiedział do Kaliny jeden z jej znajomych: „Byłaś szczelnie ubrana, a oni rozbierali cię oczami, bo chcieli widzieć cię nago”.

Sztuka przeklinania

Nagość Kaliny może nie była tak dosłowna, jakby się mogło wydawać, ale jeśli chodzi o język, aktorka nie pozostawiała niczego wyobraźni. Klęła jak szewc i na różne wymyślne sposoby, a była w tym bardzo naturalna. Pasowało to bardzo do jej efektownego sposobu bycia. Jak sama wspominała, tej sztuki nauczyła się od swojego ojca, który ponoć potrafił „rzucić mięsem” wyjątkowo pomysłowo i artystycznie. Sposób wysławiania się aktorki wzbudzał sensację i doczekał się nawet własnej, wyjątkowo komediowej anegdoty. Pewnego dnia, podczas próby do przedstawienia Kalina zapaliła papierosa, jednak w teatrze nie można było palić. Widząc to strażak, zbliżył się, by ją upomnieć, na co Kalina odpowiedziała: „Odpierdol się, strażaku”. Strażaka chwilowo zatkało, więc udał się za kulisy, jednak wkrótce wrócił z ripostą. „Ja też potrafię przeklinać, ty kurwo stara!” –  krzyknął, lecz nie do Kaliny, a do Barbary Rylskiej, która akurat była na scenie. Aktorka nie wiedząc co się dzieje pobiegła na skargę do reżysera – Edwarda Dziewońskiego. Ten wrócił na scenę i krzyknął „A pan jest chuj!”, tyle że już do innego strażaka. Prawdopodobieństwo tej sytuacji zostawiam Wam do oceny własnej.

Krzyżyk na dekolcie, kapeć i popielniczka

Najważniejsza plotką w karierze Kaliny Jędrusik okazała się ta o reakcji Władysława Gomułki na jej Barbórkowy występ. Pomimo że nieprawdziwa, ciągnęła się za nią przez wiele lat i mogła zaważyć na dalszych losach aktorki. Afera miała dotyczyć stroju Kaliny podczas pamiętnego koncertu w Katowicach transmitowanego w telewizji. Do bardzo wydekoltowanej sukni aktorka założyła długi łańcuszek z krzyżykiem, który spoczął akurat na jej biuście. Rozwścieczyła tym pierwszego sekretarza, który dość ekspresyjnie dał upust swojej złości. Wersje tej historii są różne i podobno wszystkie mijają się z prawdą. Raz Gomułka rzucał w telewizor popielniczką, innym razem był to kapeć. Kolejna wersja twierdziła, że rzucała żona Gomułki, Zofia. Natomiast jak twierdzi jego syn, żaden telewizor nigdy nie ucierpiał. Co ciekawe, plotkę powielała także rozgoryczona Kalina. Miała też okazję wyrazić swoje zdanie na ten temat. W 1963 roku, podczas jedenastego wieczoru Kabaretu Starszych Panów, jakby na przekór, wystąpiła ubrana w obcisłą białą suknię zapiętą pod samą szyję. Jednak kiedy się odwróciła, osłupiałej widowni ukazał się dekolt sięgający do pośladków. Według niektórych, to mógł być ten jeden krok za dużo. Coś na rzeczy być musiało, ponieważ Kalina faktycznie na pewien czas zniknęła z telewizji. Jednak jaka jest prawda – pewnie nigdy się nie dowiemy. 

Pod seksem i dusza

I tak domysły na temat Kaliny żyły sobie własnym życiem stając się właściwie odrębnym bytem. Nawet teraz każdy ma swoją wersję wydarzeń, a do sedna nie sposób dotrzeć. Jednak bez względu na to jak mocno by nie plotkowano i jakich niestworzonych historii nie wymyślano, faktem jest, że Kalina była postacią znacznie wyprzedzającą swoje czasy i dla swoich widzów często pozostawała niezrozumiana. Najlepiej więc zrobię oddając tutaj głos głównej zainteresowanej. W jednym z ostatnich wywiadów aktorka powiedziała: „Jak można było z delikatnej, lirycznej dziewczyny zrobić rozpustną zdzirę? Byłam rajskim ptakiem na owe czasy (...) może kanarkiem, czyli takim samym ptaszkiem jak wróbel, tylko innym. Jak któremuś kanarkowi uda się wylecieć na wolność, to go wróble zaraz zadziobią”. 

Być może prawdziwą Kalinę poznamy lepiej przy okazji nadchodzącego filmu Katarzyny Klimkiewicz „Bo we mnie jest seks” z Marią Dębską w roli głównej. Premiera już 19 listopada.


Cytaty pochodzą z książki Dariusza Michalskiego „Kalina Jędrusik”.