Nie od dziś mówi się o szkodliwości wyidealizowanego obrazu ciała na psychikę odbiorców przekazów medialnych. Wiele organizacji dąży do wprowadzenia wymogu oznaczania treści, które zostały poddane obróbce graficznej. Tego typu zapisy znalazły się już w prawodawstwie niektórych państw. W Norwegii zarządzono, że zdjęcia poprawione z użyciem filtrów muszą być odpowiednio opisane, aby nie wpędzać użytkowników serwisów społecznościowych w kompleksy.

Jednak próby zahamowania obsesyjnego podążania za pięknem i wyniszczającego porównywania się do innych rzadko kiedy wykraczają poza Internet. Nie jest tajemnicą, że coraz chętniej korzystamy z medycyny estetycznej. Zabiegi z użyciem skalpela, strzykawki i coraz to nowszych składników aktywnych budzą szczególne zainteresowanie wśród celebrytów. Nie ma w tym nic dziwnego. Portale plotkarskie uwielbiają publikować ich zdjęcia w wysokiej rozdzielczości, analizować stan cery i dopatrywać się oznak upływu czasu czy dodatkowych kilogramów. Presja jest ogromna i niestety zaczyna wykraczać poza czerwone dywany, gdy ich bywalcy zaprzeczają wizytom w salonach urody i chirurgicznym ingerencjom.

Joe Jonas został twarzą preparatu na zmarszczki mimiczne. „Możemy mówić o tym otwarcie i uczciwie”

Na szczęście coraz więcej gwiazd otwiera się na temat poprawiania urody i nie udaje, że pełniejsze usta czy szczuplejszy nos są rezultatem dobrej diety i umiejętnie wykonanego makijażu. Dobrym przykładem jest Joe Jonas, który ostatnio przyznał się do wypełniania niedoskonałości. O swoim podejściu do medycyny estetycznej opowiedział w ramach kampanii promocyjnej preparatu na zmarszczki. Na stronie producenta czytamy, że jest to alternatywa dla botoksu zawierająca wysoce oczyszczoną toksynę botulinową. Sam Jonas zapewnia, że rezultaty po odbytym zabiegu są bardzo subtelne i nie zmieniają drastycznie rysów twarzy pacjenta. „Kto chciałby obudzić się wyglądając jak ktoś inny? Nie ja.” – słyszmy na początku klipu reklamowego.

Nieco więcej na temat nowej współpracy opowiedział w rozmowie z magazynem „People”. Mąż Sophie Turner wyjawił, że przykłada dużą wagę do dbania o skórę. Joe Jonas chciałby, aby sięganie po kosmetyki czy pomoc profesjonalistów przestało być postrzegane jako „niemęskie”. Jego zdaniem, choć starzeje się każdy z nas, to niezależnie od wieku warto zrobić wszystko, aby czuć się komfortowo we własnym ciele.

Sophie Turner urodziła! Gwiazda „Gry o Tron” i Joe Jonas zostali rodzicami po raz drugi >>

Nie uważam, żeby to było coś, przed czym powinniśmy się wzbraniać. Możemy mówić o tym otwarcie i uczciwie, być pewni siebie i nie wahać się przed głoszeniem naszej prawdy” – czytamy na łamach portalu. Aktor zapewnił, że zabieg poprzedził dokładnym wywiadem lekarskim i sprawdzeniem składu preparatu. Dopiero kiedy był przekonany o wysokiej jakości, postanowił wypełnić zmarszczki między brwiami i starą bliznę. „Podobało mi się, że nieco zmniejszono napięcie w tym obszarze. [...] Doceniam to, że rezultat nie był przerysowany. Jest bardzo delikatny”.

Choć ostatecznie Joe Jonas był bardzo zadowolony z efektu, to dodał, że jako mężczyźnie nie było mu łatwo podjąć decyzję o poddaniu się zabiegowi. Na szczęście społeczeństwo się zmienia i coraz rzadziej nakłada na jednostki ograniczenia dotyczące wyglądu: „W pewnym momencie z każdej strony słyszało się: »Och, mężczyźni nie mogą tego robić; to dziwne, żeby facet tak się zachowywał«. Myślę, że te stereotypy zanikają i podoba mi się to. Chłopaki coraz odważniej noszą makijaż i wspaniale jest to widzieć. Rób to, na co masz ochotę, wiesz? Należymy do pięknego pokolenia”.

W marcu na podobne wyznanie zdobyła się Amy Schumer. Gwiazda „Jestem taka piękna!” udzieliła wywiadu „The Hollywood Reporter”. Podczas rozmowy przyznała, że niedawno poddała się liposukcji: „Wszyscy występujący przed kamerą to robią, a ja chciałam być prawdomówna. Mówię o tym, bo jeśli ktoś zobaczy mnie na zdjęciach i pomyśli: »wygląda szczuplej«, to jest to zasługa operacji”.