Napisać o Iris Van Herpen że to genialna projektantka, to jak nie napisać nic. Ta 34-letnia holenderka każdą swoją kolekcją sugeruje, że spokojnie można ją nazwać naukowcem haute couture. Bardziej niż trendy interesują ją gesty, konstrukcje, biologia, fizyka i mnóstwo algorytmów. Projektantka dała temu ujście na ostatnim pokazie kolekcji na sezon jesień-zima 2018/2019 podczas paryskiego Fashion Weeku. Wybieg zamieniła na bogatą w dramaturgię scenę, na którą padało nikłe światło, a instalacja podwieszona pod sufitem, składająca się ze szklanych rur imitowała ruch ptasich skrzydeł. Pokaz został zresztą zatytułowany "Syntopia", i zgodnie ze słowami samej Iris oznacza połączenie biologii i technologii. Wystarczy tylko spojrzeć na skomplikowane konstrukcje, forma ma w nich duże znaczenie. Dlatego otwierające pokaz płaszcze były bardzo bliskie klasycznego krawiectwa, jednak projektantka dołożyła do nich futurystyczne elementy, a beżowy, cielisty kolor skomplikowała bogatą paletą barw. Nie inaczej było z powodującymi złudzenie optyczne materiałami, które wykorzystała przy projekcie sukien. Plisowany, przeźroczysty materiał układający się na coś na kształt kokonu budził zachwyt i szok wśród zebranych na widowni. Nie inaczej było z sukniami gdzie pomarszczona, barwiona organza łączyła się z pociętymi laserowo warstwami tworząc "fale". Jesień-zima 2018/2019 u Iris Van Herpen to nie tylko pełne dramaturgii i teatralnego sznytu widowisko, ale i futurystyczne wizje utkane w myśl haute couture.