Harvey Weinstein od lat uważany był za jednego z najsłynniejszych producentów w Hollywood. Jego nazwisko sygnowało nie tylko firmę The Weinstein Company, ale również hity kinowe typu "Django", "Bękarty wojny", "Jak zostać królem", czy "Poradnik pozytywnego myślenia" (w jego filmografii znajdziemy ok. 300 tytułów). Poważany, uważany był za hollywoodzkiego Midasa. Do czasu, gdy w zeszłym tygodniu New York Times opublikował zeznania kobiet twierdzących, że Harvey Weinstein oferował im role w jego produkcjach, a nawet pieniądze za seks z nim. Amerykanin został oskarżony o molestowanie seksualne co najmniej ośmiu aktorek. Ta lista codziennie się wydłuża!

Afera zszokowała Hollywood. Doniesienia komentuje cała branża filmowa, a zwłaszcza gwiazdy kina. Po artykule z dnia na dzień Harvey Weinstein został zwolniony z firmy, której był współzałożycielem. Plotki krążące od dawna okazują się prawdą. Podobno mężczyzna zapraszał aktorki do swojego pokoju hotelowego na "dodatkowy casting", gdzie paradował w szlafroku i oferował wspólne prysznice. Ashley Judd i Rose McGowan przyznały się, że są wśród jego ofiar molestowania seksualnego (według New York Times ośmiu kobietom producent zapłacił za milczenie). Do tej grupy dołączyły także Gwyneth Paltrow i Angelina Jolie. Ta pierwsza zetknęła się w Weinsteinem w wieku 22 lat podczas pracy nad filmem "Emma" (potem współpracowała z nim przy "Zakochanym Szekspirze" - za tę rolę otrzymała Oscara). Tuż przed rozpoczęciem zdjęć, blondynka została zaproszona przez mężczyznę na zwiedzanie apartamentu w hotelu Peninsula Beverly Hills. Potem okazało się, że chodziło o wykonanie "masażu" w hotelowej sypialni. Przerażona Paltrow szybko opuściła apartament, by potem zwierzyć się ze wszystkiego Bradowi Pittowi (ówczesnemu chłopakowi). Gwiazdor skonfrontował się z Harveyem Weinsteinem na jednej z imprez branżowych i podobno kazał trzymać się z daleka od Gwyneth. Podobna sytuacja zdarzyła się z udziałem Angeliny Jolie pod koniec lat 90. w trakcie kręcenia "Gry w serca". Aktorka ujawniła niedawno w mailu wysłanym do redakcji New York Times: "miałam złe doświadczenia z Harveyem Weinsteinem w młodości i w rezultacie postanowiłam, że nigdy nie będę z nim współpracować i będę ostrzegać przed nim innych".

Rosanna Arquette i Mira Sorvino uważają, że Harvey Weinstein zniszczył ich kariery, bo nie chciały z nim nawiązać romansu. Autor artykułu dla New Yorkera znalazł 13 kobiet twierdzących, że producent napastował je od 1990 do 2015 roku. Ujawniono też nagranie sprzed dwóch lat (CNN nadal bada jego autentyczność), na którym słychać jak Weinstein namawia modelkę Ambrę Battilanę Gutierrez na wizytę w jego pokoju. Sprawę skomentowały najpopularniejsze aktorki m.in. Meryl Streep ("nieustraszone kobiety, które zabrały głos w jego nadużyciach, są naszymi bohaterkami"), Judi Dench ("byłam całkowicie nieświadoma tych wykroczeń, które oczywiście są straszne"), Glenn Close ("Harvey zawsze wobec mnie był przyzwoity, ale teraz, gdy te plotki stają się uzasadnione, jestem wściekła i bardzo smutna"), Kate Wisnlet ("jego zachowanie było haniebne, przerażające i bardzo, bardzo złe. Miałam nadzieje, że tego rodzaju historie były jedynie plotkami"), Brie Larson, Julanne Moore, Jessica Chastain, Emma Watson, czy Jennifer Lawrence:

"Nie doświadczyłam z jego strony żadnej formy wykorzystania i nie wiedziałam nic na temat tych zarzutów. Tego rodzaju nadużycia są niewybaczalne i absolutnie niepokojące."

To nie koniec problemów, jakie ma Harvey Weinstein. Dzisiaj do mediów trafiła informacja, że projektantka mody i współzałożycielka marki Marchesa, Georgina Chapman postanowiła opuścić swojego męża. 41-letnia Brytyjka i były już producent filmowy pobrali się w 2007 roku. Mają dwójkę dzieci: 7-letnią córkę Indię Pearl i 4-letniego syna Dashiella Maxa Roberta.

Okazuje się również, że sprawa miała wyjść na jaw już kilka lat wcześniej. Informacje miały zostać upublicznione już w 2004 roku. Według byłej dziennikarki New York Timesa, Sharon Waxman (dziś jest redaktor naczelną The Wrap) Harveya Weinsteina kryli wtedy Matt Damon i Russell Crowe. Publikacja została wówczas zablokowana. Weinsten był wtedy szefem Miramaxu, a jego firma wyprodukowała m.in. "Buntownika z wyboru", czy film "Pan i Władca: Na Krańcu Świata".

65-latek wynajął prawników i wydał już oświadczenie, w którym przeprosił za błędy, ale też wstępnie zapowiedział pozew sądowy przeciwko dziennikowi New York Times. Według Daily Mail podczas ceremonii rozdania Oscarów więcej osób dziękowało ze sceny Weinsteinowi niż Bogu. To chyba koniec kariery króla producentów filmowych...